Niech klapa pozostanie zamknięta, a ręka w bezruchu
opowiadania >



No a potem to już wystartował cyrk. Ten porcelanowy kutafon twierdził, że był przeze mnie regularnie gwałcony.


- Nie, no, to są brednie jakieś! – przerwałem mu. – Możesz mi wytłumaczyć, jak gwałci się kibel?


- Cholera, czy ty mnie w ogóle słuchałeś?! – uniósł się, ale po chwili złagodniał. – Kurwa, nie wiem już sam… No waliłem konia do muszli, jak stara mi nie chciała nadstawić. No i, jak się później okazało, ubikacja zaszła w ciążę…


W tym momencie musiałem mieć co najmniej tak głupią minę, jakbym zobaczył stado roztańczonych różowych słoni w szpiczastych czapeczkach i sukienkach dla baletnic. Czegoś tak durnego nie słyszałem nigdy w życiu i pomyślałem, że mój przyjaciel albo naprawdę solidnie się naćpał, albo najnormalniej w świecie mu odbiło.


- Kurwa, stary, wiem jak to brzmi… - wydukał, spuszczając wzrok. – Ale przysięgam na życie mojej matki, że to święta prawda…


- Dobra – odparłem, biorąc kilka głębokich wdechów. – Mów dalej.


Kurna flaka, wolałem pozwolić mu wygadać się do końca. Przyjaciel nie przyjaciel, ale z pewnością świr. A takiego lepiej nie prowokować. Kto wie, a nuż wydostałby zza pasa tasak albo brzytwę i zaszlachtował połowę tej cuchnącej dziury.


- No więc ten, no, kibel, nadawał na mnie, że jestem nieobrzezanym chućmanem i prymitywnym jebaką. Twierdził, że jak tylko mi stanął, zaraz pakowałem w niego hektolitry spermy. Nawet kilka razy dziennie. Potem jacyś kretyni wnieśli na salę maleńki pisuar zawinięty w becik. I wiesz co? Mieli papier z przeprowadzonych badań genetycznych, z którego wynikało, jako bym to ja był ojcem „dziecka”! Kurwa, dociera to do ciebie? Miałem pisuarek z własnym sraczem! A cierpię na bezpłodność!


Jeśli mam być z wami szczery, to Krzychu pierdolił trzy po trzy, że już się tak niekulturalnie wyrażę. Jednak to nie koniec tej nieprawdopodobnej farsy. Następnie, jak twierdził, wezwano na świadka gazetę pornograficzną. Tytuł uleciał mi z pamięci, nie ma on zresztą najmniejszego znaczenia. Gazeta owa potwierdziła wersję klozetu, plastycznie relacjonując przebieg przeprowadzanej przez Krzyśka masturbacji. Zapamiętała nawet, które zdjęcie pobudzało go najintensywniej. Na koniec wygłosiła płomienną mowę jakim to Krzysztof jest bezbożnikiem, zbereźnikiem, zwyrodnialcem, chorym zbokiem i czym tam jeszcze się dało być.


Jako trzecia zeznawała Krystyna. I tutaj mój przyjaciel totalnie się załamał. Łkał chyba z dziesięć minut, a pod koniec napadu płaczu wyżłopał duszkiem całe piwo.


- Kochałem ją, kurwa! Tak bardzo kochałem… - bełkotał. - Ta szmata, zdzira pierdolona, niemyta pizda! Ona wszystko nagrywała. Założyła w kiblu kamery i podglądała jak robiłem se dobrze! I przedstawiła to jako kolejny dowód w sądzie. Udupiła mnie na całej linii. Jak miałem się bronić? Bez adwokata, w obliczu tak oczywistych dowodów? Kurwa, obiecała, że się zemści i dotrzymała słowa. Wyrok mógł być tylko jeden. Trafiłem do paki. Najpierw na pięć lat, potem za niepłacenie alimentów na kolejne pięć. Ale jak, kurwa, płacić alimenty, kiedy się siedzi w pierdlu? Polska, do chuja pana, Polska… Przenoszono mnie z zakładu do zakładu. Przez następne dziesięć lat. A gdy wyszedłem, bez środków do życia i perspektyw na przyszłość, ona napisała. Kryśka, rozumiesz. I wiesz co? Wiesz co?


Pokręciłem przecząco głową, coraz bardziej skonsternowany tymi bredniami.


- Okazało się, że to wszystko było ukartowane! Odkąd dowiedziała się, że jestem chory, nie mogła na mnie spojrzeć. Obrzydzałem ją, jakbym nagle stał się, kurwa, trędowaty! Ten koleś, z którym się puszczała, to jej jakiś tam kolega z czasów szkolnych, dawna, kurwa, miłość. I specjalista od systemów szpiegowskich. Ale i jego zostawiła. I wiesz z kim teraz jest? Chłopie, nie uwierzysz! Z tym jebanym kiblem! Pojechali do Holandii i wzięli tam ślub! Adoptowali dzieci, żyją, kurwa, po królewsku…


Nie zdzierżyłem. Trzasnąłem go w pysk, aż stracił przytomność i wybiegłem na dwór. Dwie noce nie spałem, analizując to, co usłyszałem. Tydzień po naszym spotkaniu i do mnie zapukała policja. Powiedzieli, że Krzysiek się powiesił. Znaleziono przy nim kopertę z moim nazwiskiem i adresem. Po jej otwarciu przeżyłem szok. W środku było zdjęcie Krychy w towarzystwie muszli klozetowej oraz dwójki leżących w wózku bobasów. Obok stał dorosły już pisuar. Syn Krzycha, jak się domyśliłem.


„Ty chuju, teraz jestem szczęśliwa” - głosił napis z tyłu fotografii.


Znalazłem również notkę od Krzyśka z prośbą, bym rozpowiedział jego historię, aby inni bezpłodni mężczyźni nie pozwolili się wykołować tak jak on. Co też, jak już wcześniej powiedziałem, czynię.



- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2013-04-22 11:32:24, Ocena: 6.0
Również uważam,że świetny, zresztą jak wszystkie! Pozdrawiam.

Ocenił/a na: 6
Dorota_Dega Linia koment
Dodany:2013-04-19 21:07:38, Ocena: 6.0
Świetny tekst ! Gratuluję. W stylu ,,Trzydzieści dni Pompei" Szymona Wątorka. Bardzo ciekawy i oryginalny. Oby tak dalej! ;-)

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów