Mój chłopak jest gejem" 3 część serii (+18) C.D
opowiadania >



Kyla i w końcu na niego. – Red powiedział, że się dogadaliście i wprowadzisz się do nas… ale to było już dwa tygodnie temu… – przypomniał mu z wyrzutem, patrząc na niego niemal błagalnie.

Tym razem to Matt musiał przełknąć ślinę nerwowo. Z gulą rosnącą w gardle wymusił uśmiech.


– Nie, nie zmieniłem zdania. Nie wiedziałem tylko, że mam wyznaczony jakiś termin ostateczny… – zażartował sucho. Kyle rzucił mu ironiczne spojrzenie, ale powstrzymał się na szczęście od komentarzy. – Pakowałem się, szykowałem do podjęcia pracy. Musiałem sprawdzić kilka rzeczy… normalka. Nie śpieszyło mi się po prostu – stwierdził tak przekonująco, że praktycznie sam sobie uwierzył.


Kyle i Don parsknęli pod nosem, ale Bryan, dobra dusza, połknął przynętę, haczyk i spławik za pierwszym podejściem.


– Aaa… no to super! Możesz wprowadzić się w weekend! – zawołał zacierając ręce z radością. – Pokój już jest przygotowany. Gdybyś wpadł wieczorem to oprowadziłbym cię po całym domu!


Matt poczuł jak blednie.


– W weekend? – pisnął bardzo niemęsko. – Randkę mam! – palnął pierwszą rzecz, która przyszła mu na myśl.


Donatello zerwał się od stołu z głośnym zgrzytem odsuwając krzesełko. Bez spojrzenia za siebie czy słowa pożegnania, cisnął swoje pudełko do kosza na śmieci pod zlewem i wyszedł.


Matt uznał, że jeśli do tej pory nie miał randki, to teraz się o nią postara. Miny Kyla i zaskoczenia Bryana nawet nie chciał interpretować.


***


Dźwigając kolejny karton z rzeczami na piętro do swojego nowego pokoju, Matt nadal intensywnie się zastanawiał nad tym, co poszło z jego randką poprzedniego wieczoru nie tak.


Rachel była piękna i inteligenta. Z przyjemnością spędzili wieczór na tańcach i parę drinków naprawdę pomogło zacieśnić ich relacje. Śliczne, apetycznie zaokrąglone ciało wiło się w tańcu pod jej cieniutką czarną sukienką, budząc najdalsze zakamarki wyobraźni Matta. Tańczyła jak nimfa. Nuciła jak anioł. Śmiała się perliście i inteligentnie odpowiadała na pytania. Kilka tańców, po których znał właściwie wszystkie tajemnice jej ciała i zastanawiał się, czy nie zaciągnąć jej do jakiegoś ciemnego kąta. Uznał jednak, że taka fantastyczna dziewczyna zasługuje na coś więcej niż szybki numerek. Kilka kolejnych drinków postanowili więc wypić u niej. Mieszkała sama już od roku i umiała o siebie zadbać. Matt zachowywał się jak skończony dżentelmen. Nawet kiedy ich namiętne pocałunki zaczynały nabierać temperatury, nie mógł się zmusić, aby posunąć się dalej. Rach była rozluźniona, chętna i po wielkim wrażeniem jego szarmanckiego zachowania. W minutę miałby ją rozebraną i gorącą… a jednak nic z tego nie wyszło…


Był napalony. Był podniecony… i jego umysł wypełniało wspomnienie gorących, szerokich ust pewnego rudzielca. Matt był wściekły, kiedy uświadomił sobie, że w myślach porównuje miękkość piersi Rach i twardość mięśni klatki piersiowej Dona. Był zawiedziony, że kobieta była o kilkanaście centymetrów niższa i jej ramiona nie wystarczająco mocno go oplatały…


Uciekł, jak spłoszony szczeniak ze swojej pierwszej randki. Nie miał pojęcia co się z nim działo, ale był przeświadczony, że to wszystko była wina Donatella.


Po bezsennej nocy uznał w końcu, że potrzebuje po prostu trochę więcej czasu, aby zapomnieć ten jeden absolutnie błędny pocałunek. Potem wróci do reszty swojego przewidywalnego, normalnego życia.


Ze zmęczenia jęknął, odstawiając na zagraconej już podłodze w swoim pokoju karton. Rąbkiem czarnej koszulki otarł spoconą twarz. Było upalnie i miał ochotę się rozebrać, stchórzył jednak na widok nagiej piersi pomagającego mu w przeprowadzce Reda. Jak to się stało, że tylko oni dwaj zostali w domu, nie miał pojęcia. Kiedy mężczyzna wszedł do jego pokoju z kolejną torbą i kartonem pod pachą, szybko odwrócił się do niego plecami, udając że przygląda się wnętrzu.


Szczerze mówiąc nie było na co patrzeć. Wielkie łóżko stało na środku pokoju, jedyne okno znajdowało się za wezgłowiem. Ściany o bezosobowym beżowym kolorze komponowały się z brązowym dywanem i białymi wbudowanymi półkami na książki po lewej stronie. Na prawo znajdowały się drzwi do łazienki, którą najwyraźniej miał dzielić z Donem i zasuwana szafa na ubrania. Wystrój całego pokoju ograniczał się do granatowych żaluzji i białych zasłon u dołu przyozdobionych kilkoma pasami granatu o różnych grubościach. No i teraz oczywiście wszędzie walały się jego rzeczy. Na niepościelonym łóżku spoczywały jego ubrania ‘robocze’ zabezpieczone pokrowcami. Na niewielkim stoliku nocnym leżał jego telefon i laptop. Reszta była porozstawiana gdzie popadnie.


– Gdzie to chcesz? – Don zapytał wskazując na rzeczy pod pachą.


Na boku pudła widniał napis „ostrożnie”. Matt od razu poznał pismo matki i skrzywił się lekko. Był bardzo ciekaw co tam zapakowała. Nie chcąc się przyglądać półnagiemu, spoconemu mężczyźnie stojącemu z szerokim, zadowolonym uśmiechem na twarzy, wzruszył ramionami obojętnie i odwracając się wskazał na łóżko.


– Połóż to gdzieś tam.


– To już wszystko – oświadczył mężczyzna odkładając swój ładunek i znów stając w polu widzenia Matta.


Cholera to nieprawda, że rudzi się nie opalają!


Smukłe mięśnie prężyły się pod złocistą skórą, wprawiając w taniec maleńkie piegi, kiedy Donatello się poruszał. Matt wziął głęboki uspokajający oddech.


– Mówiłeś, że kiedy Kyle z Bryanem wracają? – zapytał. Don roześmiał się.


– To, że zapytasz piąty raz nie zmieni faktu, że będą w domu dopiero za kilka godzin – stwierdził kpiąco, zaplatając ramiona na piersi i tylko przyciągając spojrzenie Matta. – Tłumaczyłem ci. W pierwszą niedzielę miesiąca idą na obiad do rodziców Kyla. W drugą do twoich rodziców. Trzecią spędzamy razem, a ostatnią jak kto chce.


– Mogli sobie darować i pomóc mi w rozpakowywaniu – oburzył się Matt. Perspektywa kilku godzin spędzonych z Donem sam na sam, przerażała go i nawet już nie miał siły udawać przed sobą, że tak nie jest. – Przecież sami mnie poganiali.


Don znów wyszczerzył zęby w kpiącym uśmiechu wyraźnie bawiąc się jego skrępowaniem.


– Gdybyś wprowadził się wczoraj zamiast iść na randkę… – powiedział z naciskiem. – To pomagalibyśmy ci we czterech. A tak to masz tylko mnie…


Mathew już nie był pewien czy to jego wyobraźnia czy ton Dona sprawił, że ciche stwierdzenie zabrzmiało dwuznacznie. Wiedział jednak, że coraz trudniej było mu oddychać w towarzystwie swojego pomocnika.


– W takim razie nie stój tylko zabieraj się za wieszanie ubrań, albo rozpakowywanie książek – zakomenderował chłodno twardo patrząc w błyszczące jak szmaragdy oczy. Nie miał zamiaru dać się zmanipulować! Kiedy Don zrobił krok w jego stronę, on zrobił automatycznie krok wstecz potykając się o pudło. – Ja idę przynieść nam

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów