Kowal i podkowa
opowiadania >



Statek

Niebo było czyste - bezchmurne, słońce bardzo mocno odbijało przezroczyste blaski o niebieskie morze... Na podstawie powyższego zdania można sobie wyobrazić piękną miejscowość nad wyżej wymienionym morzem, gdzie panuje wyjątkowo spokojna cisza - błoga, jednym prostym słowem - Eden. Cóż, pozory zawsze mylą - głębokim morzem kołysał silny wicher - nadzwyczajny: atakujący ze czterech stron świata... Głównym celem Wschodu, Zachodu, Północy i Południa był cudowny, piękny i spokojny Statek - Hipokryzja: takie imię nosił po utracie zdrowej wiary - dominowała w nim przewrotna obłuda...


Taki stan rzeczy bardzo spokojnie obserwował spostrzegawczy emisariusz z wysokiego tarasu budynku, który znajdował się na bezludnej wyspie, jednak - wyżej wymieniona wyspa tak naprawdę nie była w żadnym wypadku bezludną, tylko - prawdziwą Bezludną Wyspą w głęboko ukrytej przenośni. I każdy odważny śmiałek, usłyszawszy tajemniczą legendę - podejmował niebezpieczną podróż - ginął po prostu bez jakichkolwiek wieści... Tymczasem bezludną wyspą byli dobrze zakonspirowani emisariusze z Wyższej Szkoły Rycerskiej zapoznani przez dawno temu umarłą historię ze średniowiecznym kodeksem wojennym - funkcjonowali w nieformalnym zrzeszeniu organizacyjnym pod wymowną nazwą: Republikańskiego Obozu Narodowowyzwoleńczego - zwani przez niewtajemniczonych dla pełnej wygody potocznie: ronowcami.


W najgłębszej istocie bezludną wyspę wyróżniała próżnia, która doskonale pełniła rolę parawanu bezpieczeństwa duchowego, słowem - chroniła wrażliwy dostęp - zwykli śmiertelnicy odchodzili ogromnie zawstydzeni... Emisariusz - nie odbiegając wyglądem od zwykłych ludzi, czyli - większości - patrzył zdumiony na legendarny statek hipokryzji. I nie był zdumiony tym - co działo się na zewnątrz świętej łajby, tylko - wewnątrz: dzięki wyszkoleniu jego umysł posiadał hermetyczną zdolność jasnowidzenia telepatycznego - przenikania. Widział dokładnie wszytko, jednak - wyżej wymieniona zdolność posiadała również swoje wady: spokojnie korzystając z ogromnego daru boskiego - zużywał bardzo dużo zdrowej energii, a to z kolei oznaczało przedwczesną śmierć psychiczną, duchową i fizyczną...


Emisariuszem, który widział zdumiewającą, okrutną i przerażającą rzecz - był po prostu z łaski boskiej, jakby inaczej: nadzwyczajny Wielki Mistrz Koronny - wychowanek szkoły rycerskiej, czyli - doskonale rozumiał zasady średniowiecznego kodeksu wojennego: fundamentalną miłość, lojalność i wierność wobec swoich towarzyszy. I z wyżej wymienionego powodu zrelacjonował im całą wyjątkową sprawę, tymczasem - najwierniejsi współpracownicy mistrza, dokładnie - nadzwyczajni Wielcy Mistrzowie, a było ich tylko, słowem - dziesięciu - wyciągnęli prawidłowe wnioski po żmudnej, perfekcyjnej i głębokiej analizie, potem - zdumiewającą, okrutną i przerażającą wiedzę przekazali nadzwyczajnym Mistrzom - posłańcom złej nowiny. Z kolei mała setka mistrzów po długotrwałej naradzie w zakonspirowanym gronie - napisała raport opatrzony formułą: tajne specjalnego znaczenia, dalej - przekazała dokument zwyczajnemu Wielkiemu Towarzyszowi Koronnemu.


Po dokładnym, perfekcyjnym i głębokim przeczytaniu tajnego raportu, również - transcendentnej zadumie filozoficznej - zwyczajny Wielki Towarzysz Koronny zwołał obowiązkowe zebranie, przyszyło: dziesięciu zwyczajnych Wielkich Towarzyszy - najwierniejszych współpracowników wyżej wymienionego mistrza koronnego - każdy otrzymał po prostu kopię. Jasne, spokojni towarzysze z drugorzędnej hierarchii postanowili przekazać zdobytą wiedzę w formie mówionej zwyczajnym Towarzyszom - okrągłej setce, przepraszam - stówce, tymczasem - świętym obowiązkiem trzeciorzędnych towarzyszy była wyjątkowo delikatna spowiedź - musieli wszystko powiedzieć zwyczajnemu Wielkiemu Uczniowi Koronnemu - krok po kroku, pardon - słowo po słowie - zwyczajnie. Z kolei zwyczajny Wielki Uczeń Koronny, również - dziesięciu zwyczajnych Wielkich Uczniów po bardzo krótkiej naradzie podjęło stanowczą decyzję o napisaniu książki w formie racjonalnej syntezy, która byłaby wydawana tylko w szczelnie zamkniętym obiegu - zdumiewające, okrutne i przerażające fakty nie miały żadnego prawa wycieknąć poza mury bezludnej wyspy, inaczej - sprawa zostałaby przegrana już na samym początku. Nie zapomnieli wydać wspólnego oświadczenia, oczywiście - słownego: tajemniczy problem należy powtórnie zbadać, słowem - naprawdę może on mieć ważne znaczenie dla systemu państwowego na tle funkcjonowania społeczeństwa, jakby inaczej - obywatelskiego. Tajna misja przypadła ostatnim w całej hierarchii zwyczajnym Uczniom - równocześnie musieli oni dbać o bezpieczeństwo wszystkich innych emisariuszy, szczególnie - dochowywać głębokiej tajemnicy rycerskiej.


Niebo nie było już bezchmurne - szalała niesamowita burza, największa gwiazda na wszechpotężnym niebie przybrała barwy mieszanej czerwieni z domieszką krwistej czerni... Była jasny dzień, dokładnie - bardzo głębokie południe - niesamowita burza z niewiadomych przyczyn nie zdołała objąć czarnym płaszczem umierające słońce - gwiazdę, która sprawiała wyjątkowo zatrważające wrażenie - naprawdę nie żartuję w jakikolwiek bezsensowny sposób... I pośród zdziczałego warczenia grzmotów, oślepiających świateł błyskawic i piekielnie szalejącego wichru - bystry obserwator zauważyłby odważnych wędrowców Bezludnej Wyspy - cichych, spokojnych i miłych ronowców - szalonych rycerzy sprawiedliwości dziejowej. Jakimś niewiarygodnym cudem z czarnego nieba nie spadła nawet jedna kropelka deszczu, jasne - właścicielką Sztucznej Pogody była chora w sensie psychopatycznym - ogromna Nienawiść - obłąkana, wściekła i opętana, natomiast patronką wyżej wymienionej wyspy - gorąca Miłość - cielesna, umysłowa i duchowa, słowem - stanęły sobie na drodze dwa przeciwstawne żywioły. Ogień i Woda - mówiąc bardzo delikatnie - wojna!


Uczniowie - zdziwieni, oszołomieni i zaskoczeni - widokiem bardzo głębokiego wiru na pełnym, szalejącym i zimnym morzu, który posiadał naprawdę wyjątkową siłę przyciągania - niespodziewanie poczuli niemiłosierną bezradność, słowem: bolesną dezorganizację intelektualną - światła utraciły ciepły blask wewnętrznego ducha. I usłyszeli gorącą atmosferę echa - czystą, delikatną i czułą - obłędną muzykę... Emisariusze pomału zrozumieli, że istnieją po drugiej stronie rzeczywistości - wewnątrz statku hipokryzji, pardon - świętej łajby, dokładnie - wpadli niechcący w doskonale nastawioną pułapkę - utracili raz na zawsze wolność intelektualną, seksualną, finansową, duchową i materialną - pomoc nigdy w życiu nie nadejdzie z jakiejkolwiek dobrodusznej strony! Zobaczyli wtedy na własne oczy zdumiewającą, okrutną i przerażającą scenę - nadchodził główny akt przedstawienia prawdziwego horroru - proszę ładnie schować cyniczne uśmieszki głęboko do zakłamanego serca - pełnego zazdrości, nienawiści i mściwości... Zmęczeni rycerze bardzo dobrze trafili, jednak - kto będzie korzystał z ich racjonalnego, empirycznego i personalnego doświadczenia - mieli wykonać misję, a niewiarygodnie tkwią w pułapce bez żadnego wyjścia - może nie wszystko jeszcze stracone? Nauczono ich przecież w średniowiecznej szkole rycerskiej, że dla uczciwych wrogów należy mieć zdystansowany szacunek, natomiast obłudnikom nie należy okazywać żadnej litości, słowem - żadnej, żadnej i żadnej!


Orkiestra spokojnie grała obłędną muzykę, jednak - głęboki czar rytmu, ducha i tonacji nie zdominował woli umysłu wszystkich emisariuszy, najbardziej odporni, zrównoważeni i wytrwali zastosowali tajemniczą broń - zawału

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Rex Linia koment
Dodany:2016-09-15 12:48:02, Ocena: 5.0
Komentarz odautorski: wrzucam opowiadanie, jakby inaczej - również z tomiku "Kowal i podkowa", jednak - całkowicie po aktualnych poprawkach: naprawdę nie warto czytać przestarzałego opowiadania - kto teraz zrozumie archaiczny język? Miłego. ;)
dorcik2 Linia koment
Dodany:2016-09-18 19:13:52, Ocena: 5.0
Tekst mi się podobał, choć niewątpliwie był dość trudny. Zastanawiam się, czy Publikujesz też na innych portalach. Tu raczej ciężko o komentarze i konstruktywną krytykę. Pozdrawiam : )
Rex Linia koment
Dodany:2016-09-19 15:35:17, Ocena: 5.0
Dzięki za komentarz, tymczasem - nie publikuję na innych portalach: z Poezji Polskiej i Nieszuflady zostałem bezprawnie wyrzucony (kulisy, kochanie, kulisy - pełne zazdrosnych nieuków). Natomiast Krytyka Literacka z niewiadomych przyczyn zaprzestała publikować nadsyłane teksty (widocznie musiały być bardzo dobre, wiadomo - nikt nie lubi zaangażowanej poezji - lepiej siedzieć cicho na...). :)
Rex Linia koment
Dodany:2016-10-17 14:35:18, Ocena: 5.0
Dwudziestego szóstego grudnia dwutysięcznego szóstego roku pańskiego - wersja oryginalna, natomiast: szesnastego września dwutysięcznego szesnastego roku pańskiego - wersja aktualizowana... Miłego. :)
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów