Lornetka
opowiadania >



Wlokłem się z przekornym przeświadczeniem, że muszę ją mieć. Wydawało mi się, że ludzie patrzą na mnie, oglądają się. Czułem na sobie ich oczy, które z małych stawały się nagle duże, rosły gdy tylko zetknęły się ze mną. Były ruchome, przenikliwe, zielone z czymś jasnym wirującym, które wciągało w toń. Ich przenikliwość z blaskiem ironii sprawiła, że poczułem wściekłość. Chciałem je zgnieść, wycisnąć to żywe, ironiczne światło. Wykrzywiłem się, chyba z obrzydzenia… Coś mi przesłoniło wzrok. Zrobiłem kilka głębszych oddechów, i nie poczułem się lepiej. Spojrzałem przed siebie, i nic nie zobaczyłem. Cisza, która spłynęła na mnie, była właśnie taka: zionęła pustką… Zrozumiałem. Moje ciało, ja, szept, nieustanny szept… Nie wiem co tak gada, omijam te głosy, by czekać znowu za rogiem. Bez sensu… Strzepnąłem niewidzialny pył z marynarki, jakbym chciał tym gestem ulotnić się. Zresztą, jak reszta ludzi, którzy ciągle chcą się od czegoś uwolnić. Może śniłem?


Dobrnąłem w końcu do banku. Pieniądze były nowe, gładkie, ładne… Schowałem je dobrze, do portfela i do wewnętrznej kieszeni w marynarce. Spojrzałem na wyczekujący tłum… Stryczek nad moją głową zakołysał się łagodnie.



---------






- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów