*DZIECI MIECZA* cz.4 "Gniew"
opowiadania >



Ciemność powoli otaczała senną wioskę położoną na wschód od stolicy. Konie przecinały łąki i pola uprawne gnając w stronę plądrowanej osady. Robiło się powoli coraz ciemniej, a w zapadającym mroku otaczające jeźdźców odgłosy rozbrzmiewały głośniej.


Kiedy dotarli w końcu na obrzeża oblężonej wioski, powitały ich radosne okrzyki dotychczasowych obrońców.


Anij zeskoczyła z konia, pociągając go za cugle w stronę jednego z budynków. Przywiązała zwierze do drewnianego płotu, żeby spłoszone wrzawą czasem nie uciekło. Dziewczyna, wyciągając miecz, pobiegła w stronę reszty Gwardii i stając obok Aido puknęła go w bok.


- Boisz się? - głos chłopaka zabrzmiał cicho, tuż koło jej głowy.


- Trochę… do tej pory nie brałam udziału w prawdziwej walce… - odpowiedziała szeptem i ściskając rękojeść miecza rzuciła się na wrogów.


Walka nie trwała długo. Najeźdźcy padali jeden po drugim, a ci, którzy zachowali jeszcze trzeźwość umysłu, uciekali w popłochu. Dzieci zaskoczone patrzyły na nowych kompanów z Gwardii. Nie przypuszczali, że ktoś o tuszy Samira może być tak szybki i zwinny. Nie mniej zdziwił ich Almar, będący przecież mężczyzną przeraźliwie chudym, który zdawał się składać z samego szkieletu obciągniętego cienką warstwą skóry. Wcześniej nie zauważyli, że mężczyzna jest takiej postury, bo grube ubranie kryło jego drobna budowę.J


edyną osobą, której walką przyjaciele nie byli zaskoczeni, był ostatni ze starych członków Gwardii - Balden. Mężczyzna był postawny. Kiedy zdjął ciężki płaszcz i wciągnął się w wir walki, Anij nie mogła oderwać wzroku od silnych ramion tnących mieczem ciała nieprzyjaciół.


- Też byś tak chciał - już po walce dogryzła przyjacielowi, wspierając się o bok konia z uśmiechem.


- Będę od niego lepszy, moja droga - zdyszany chłopak uśmiechnął się chowając miecz.


- Moja droga? - Samir powtórzył z niedowierzaniem słowa Aido, stając obok dwojga przyjaciół. - Aniij… Jesteś dziewczyną?




- Dziewczyna.. W Gwardii Cesarskiej dziewczyna! - Zaskoczony Almar nie mógł przyjąć do wiadomości tego, co usłyszał.Anij tylko skinęła głową siedząc spokojnie na płocie, obok Aido.- Moi bracia mają po pięć lat. Musiałam coś zrobić…


- Mogłaś przecież od razu przedstawić się jako kobieta! Trochę byśmy pogadali, że to nie wypada, ale Almar nie dostałby zawału! - Samir podkreślił swoje słowa uderzeniem pięścią w płot.


Balden do tej pory stał z boku śmiejąc się cicho pod nosem. Widząc jednak złość przyjaciela podszedł do niego i położył mu dłoń na ramieniu. Przez chwile mówił coś mężczyźnie na ucho, po czym obaj zachichotali dziecinnie, przyglądając się nowemu nabytkowi Gwardii.


- No dobrze, musimy się pogodzić z tym, że pierwszy raz od kilkudziestu lat w Gwardii jest kobieta i może walczyć na równi z nami - powiedział w końcu Samir uspokajając się.- Pamiętacie chyba pierwszy skład Gwardii? - zapytał Almar, kiedy w końcu cała drużyna usiadła do, przygotowanego przez mieszkańców, posiłku. Kiedy młodzież pokręciła przecząco głowami westchnął tylko cicho i zaczął tłumaczyć, o co mu chodzi, przeżuwając kawałek pieczonej baraniny.


- Kiedy Cesarz Yondai powołał Gwardię, umieścił w niej jedną kobietę, swoją najmłodszą córkę, która nigdy nie interesowała się dworskim życiem. Przez jakiś czas w każdej kolejnej drużynie musiała być chociaż jedna kobieta, ale po kilku stuleciach, tradycja ta umarła śmiercią naturalną.


- Niech zgadnę, panowie nie chcieli dopuścić, żeby na równi z nimi walczyła słabsza płeć? Byłyśmy bardziej potrzebne w domu? - Anij prychnęła cicho, opierając się plecami o ścianę izby, w której przebywali.


Zanim Almar zdążył powiedzieć dziewczynie, że właśnie tak to powinno wygladać, Balden wstał, ocierając twarz rękawem.


- Dość tych rozmów. Tracimy tak tylko czas. Przesłuchajmy w końcu tamtą szuję - powiedział ostrym głosem i zwrócił się twarzą w stronę, związanego i leżącego w kącie pomieszczenia, poobijanego mężczyzny. Zakasał zaraz rękawy, ukazując pokryte bliznami przedramiona i podniósł jeńca do pozycji siedzącej. Szybkim ruchem dłoni rozwiązał uciszający go knebel i odrzucił go w bok.


- Witaj. Myślę, że masz pojęcie kim jesteśmy. Więc teraz gadaj co wiesz, psie.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Pilar Linia koment
Dodany:2012-11-07 16:01:46, Ocena: 6.0
Pogryzę Cię - dlaczego tak mało? Wstawiaj szybko dalszy ciąg, bo mogę Cię nawiedzać:)

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów