Dojrzałość poszerza granice.
opowiadania >



Dojrzałość poszerza granice. Najczęściej ich po prostu już nie zauważamy.


- Boże, Boże ja nic nie umiem! Nie napiszę tego. Nie napiszę! Po prostu nie dam rady. Powstanie listopadowe. 1830. Dobra, wiem. Powstanie styczniowe… Kurczę, nie pamiętam. A! 1863. Dobra, dalej…


Siedzę wciśnięta w kąt pomiędzy tłuściochem, który chyba trzyma we własnym pokoju lodówkę a w niej zapas wysokokalorycznych potraw, a anorektycznie chudym chłopakiem, którego kości wbijają mi się w ciało. Nieznanie umiaru w jedzeniu i piciu to największe przekleństwo naszego społeczeństwa. Mama mówi, że to wina telewizji. Bo albo szkodzi siedzący tryb życia albo za dużo reklam z mizernymi modelami, którzy doprowadzają do masowego odchudzania. I tak źle i tak niedobrze.


Siedzę i staram się jakoś skupić, choć to naprawdę trudne, bo co chwila przelatują mi nad głową dzikie wrzaski, czyjeś ubrania, wyzwiska, papierowe samolociki i czego tam ludzie jeszcze nie wymyślą. Ostatnio w ten sposób dostałam butem w głowę. Dosyć mocno, bo obudziłam się dopiero w gabinecie pielęgniarki. Ta z kolei ofuknęła mnie, że wpadłam w zbytnią panikę, bo nic mi nie jest i tylko zabieram jej cenny czas. Krwi spływającej po policzku chyba nie zauważyła, ale co się dziwić, trzydzieści lat to już prawie starość. Wyszłam z gabinetu, ale na lekcje już nie wróciłam. I choć miałam zakładane szwy w szpitalu żaden nauczyciel nie chciał mi na słowo uwierzyć, że nie wagarowałam. Nawet zwolnienie od lekarza ich nie uspokoiło, wciąż węszyli jakiś podstęp. Wszystko uspokoiło się dopiero, gdy lekarz zjawił się osobiście w szkole i z ręką na Biblii zaświadczył, że to w skutek odniesionych obrażeń. A i tak nauczyciele przez kolejny miesiąc patrzyli na mnie z nieufnością.


A więc teraz siedzę i uważam na to, co leci w moją stronę.



- Mariolka! Mariola! Chodź, zobacz jakie cudeńka! A widziałaś tę pomadkę? Bajer, nie? Ale ja raczej niczego nie zamówię. Nie, nie. Wolę oryginały.



Odsiaduję tu odkąd pamiętam. Pomiędzy wciąż jedzącym coś grubasem i apatycznym chuderlakiem. Nie wiem czemu, ale czuję, że nie pasuję do tego otoczenia. To nie jest miejsce dla mnie! Nie jest! Nie ja je wybrałam! Zostało mi po prostu przypisane, już pierwszego dnia przez szanowne społeczeństwo. A ja najzwyczajniej w świecie NIE CHCĘ! Ale mimo wszystko siedzę między dwiema antynomiami. Czemu? Bo presja jest zbyt wielka. Następnym razem to może być nie tylko but, ale nawet dwa.



- Czemu jesteś taka smutna? Nie, no nie rozpaczaj. Przecież to nie koniec świata jeszcze. Każdemu się zdarza dostać niedostateczny. No, otrzyj łzy. Poprawisz to jutro.



Kąt, w którym siedzę nie jest jeszcze taki najgorszy. Przynajmniej bezpieczniejszy niż ten, w którym siedzą dewianci seksualni. Nie, żebym miała coś przeciw homoseksualistom, ale widać społeczeństwo ma. Chyba mierzwi ich myśl, że mężczyzna może okazywać innemu mężczyźnie czułość. Bo przecież lepiej w akcie przyjaźni obić komuś buzię tak, że go rodzona matka nie jest w stanie rozpoznać. Bardziej humanitarne. I nie wzbudza takiego obrzydzenia.



- E ty! Patrz gdzie chodzisz!



Po pewnym czasie takie siedzenie się już nudzi. Choć pewnym urozmaiceniem dnia codziennego jest obserwacja społeczeństwa. Można się wiele dowiedzieć, nawet nie czytając gazet. Chociażby, kilka dni temu była impreza u niejakiego M. Była tak świetna, że nawet policja się na nią skusiła. Sąsiadce podobno przeszkadzał hałas i wandalizm młodych ludzi. Oczywiście, młodzież się broniła.


-Wandalizm? Jaki wandalizm? Wyrwanie znaku STOP to nie wandalizm, lecz dowód odwagi i honoru! Przecież zakłady trzeba realizować!


Policja niestety była zbyt ograniczona i zawiozła „barbarzyńców” na komisariat.



- Hm… grzyby? Ja uwielbiam praw-dziwki. A szczególnie te bez praw…



Korytarz jednak jest najlepszym nośnikiem informacji. Ostatnio świetnie spełnił swoją funkcje i już po kilku minutach po stwierdzeniu faktu przez pielęgniarkę cała szkoła wiedziała, że niejaka panna K. jest w ciąży. Oczywiście społeczeństwo nie oszczędziło jej pouczających rad, jak mogła tego uniknąć. Gdybyś tylko… Nikt jednak nie wiedział, co robić teraz, po fakcie. Tak, teraz to ty licz tylko na siebie. Zbijesz majątek.


Ale podekscytowanie wisiało w powietrzu. Przecież nie co tydzień trafia się dziewczyna w ciąży! A najbardziej wszystkich interesowało nie to, jak się ona czuje, jak sobie z tym radzi, jak zamierza to wszystko rozwiązać, co zamierza zrobić ze szkołą, lecz jak to się stało, że się nie zabezpieczyli! Ojciec dziecka nie chce jednak wziąć na siebie odpowiedzialności. Twierdzi, że było ciemno, a on był wstawiony i nie widzi w tym swojego udziału. Lecz jak widzimy udział był. I to nawet całkiem spory, bo mają być bliźniaki.



- Cześć. Co tam słychać? A ja miałem trening i dlatego nie przyszedłem. Ale ty słyszałem byłaś. A słyszałem o tobie wiele interesujących rzeczy, a każda coraz bardziej… amoralna.



„Moralność pani Dulskiej”. Sztuki teatralne naprawdę czasem są nieprzewidywalne. Choć życie potrafi dać nam bardziej w kość. Mnie rzadko coś wyprowadza z równowagi, lecz nie ukrywam, że szept to jedna z tych niewielu właśnie rzeczy. Szept. Niby ciche, a jednak jest w stanie przebić hałas. Siedzę jak zwykle między grubasem i anorektykiem i słyszę… właśnie szept!


- Stary, to tam gdzie zawsze? Na dworcu?


- Ciszej, ciszej! No, tak oczywiście.


Mój wzrok od razu wyłania z tłumu dwóch hipisowskich chłopaków. Siedzą niedaleko mojej ławki. Ale w innym przedziale. Dla ćpunów.


- To ile tym razem chcesz?


- Jak to ile? Stary! Sto gramów co najmniej!


- Głupi! Chcesz się zaćpać na śmierć!


- Oj, wyluzuj stary. Nic mi nie będzie. Ty tylko załatw towar!


Diler zgadza się. W końcu co ma go interesować życie jakiegoś narkomana? Ważne, że interes się kręci. Następnego dnia chłopak się nie zjawia i diler też nie wygląda na zadowolonego.


Odwracam się zniesmaczona. Ścisłowcy… oni zawsze myślą tylko o zarobkach.



- Konik! Z drzewa koń na biegunach! Mała zabawka, duża huśtawka, a rozkołysze, rozbawi!



Czasem nie warto dorastać. Wtedy rodzą się same problemy. Chłopcy myślą tylko o seksie, dziewczyny myślą tylko o seksie i o ubraniach. A potem… no tak cięcia, sekty, samobójstwa. Mieliśmy taką dziewczynę, siedziała zawsze z dala od nas. Ostatnio jej nie widziałam, ale mówią, że chciała popełnić samobójstwo i teraz leży w szpitalu. A zaczęło się od filmiku. To była taka głośna sprawa. Ona się przebierała, chłopcy nagrali to i wrzucili do sieci. I znowu presja społeczeństwa była zbyt duża. Choć nie przypominam sobie,

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów