Znajomy nieznajomy, część II.
opowiadania >




Nadeszła jesień, a wraz z nią chłodne poranki, mroźne noce, deszczowe popołudnia i pochmurne dni. Czas powrotów - na uczelnie, do szkół, do pracy i wszędzie tam, gdzie człowiek może wracać ze zwieszoną głową. A między nami? Mogłoby coś być, jednak odległość uniemożliwiała spotkanie. Mimo to, wszystko trwało w najlepsze, nic nie zapowiadało rychłego kończenia znajomości. Rozmawialiśmy coraz częściej, zdarzało się nawet, że spędzałam kilka godzin z telefonem przy głowie. Czasami w trakcie rozmowy jedno z nas zasypiało, ale nie było to istotne. Mimo ogarniającej mnie coraz częściej senności, byłam szczęśliwa i o wiele bardziej pozytywnie nastawiona do świata. Wszystkie sprawy stawały się zbyt przyziemne, by o nich mówić czy myśleć, a to jedno pochłaniało mnie bez reszty. Nie byłam tylko pewna czy to, co robię jest na pewno dla mnie dobre i czy nie powinnam zrezygnować.
O szkole nie pamiętałam, szczerze mówiąc – lekcje umykały mojej uwadze. Najlepiej było się myślom oddać na matematyce – nikt bowiem nie zakłócał mojego bajania na tematy niemające nic wspólnego z funkcją liniową i objętością dziesięciu stożków o promieniach podstaw r = 1, 45 cm. Innymi słowy: nie musiałam uważać, grunt, bym miała zeszyt i podręcznik. Poza tym, do tajemnic nie należał fakt, że ów przedmiot niezbyt mnie interesował i tych 45 czy 90 minut wolałam spożytkować w inny sposób. Stosunek do lekcji nie uchodził uwadze nauczycielki, która z zamyślenia wyrywała pytaniem o wynik. Wtedy jeszcze nie atakowała mnie, ale pewnego razu miała uderzyć ze zdwojoną siłą - po prostu musiałam dać jej powód. Jednak Marcel nie działał na mnie negatywnie - wręcz przeciwnie! Pomimo tego, że dość często się zamyślałam, oceny nie uległy pogorszeniu, radziłam sobie świetnie i czasami łatwiej było mi się skoncentrować. Właściwie nigdy nie miałam z tym problemów, ale jakoś lżej mi się myślało. Ciężkie chwile szybciej mijały i generalnie wszystko było zdecydowanie lepiej.
***
- No nic, jadę. - Mama zabrała torebkę i wyszła z domu. Cmoknęłam ją na pożegnanie i usiadłam do komputera. Byłam niesamowicie zmęczona – kręcenie filmów i praca z panem Robertem sprawiało, że byłam zupełnie wyczerpana i coraz częściej chodziłam zdenerwowana. Nie pasowało mi zachowanie koleżanek z grupy, walcząc o swoje zdanie na środku Ogrodowej mogłam narazić się polonistce, ale ta jednak nie mówiła nic, choć słyszała soczyste słownictwo kierowane przeze mnie do reżyserującej. Myślę, że po prostu mnie lubiła. Włączyłam szybko Gadu, zalogowałam się na blogu i mając w uszach głos Kennedy'ego zatopiłam się w fotelu.


- Tęsknię - odczytałam po kliknięciu na pomarańczową kopertę migającą na pasku zadań. Zaskoczona odpowiedziałam szybko:
- Za mną?
- Nie, kurwa. Okienka pomyliłem. Jasne, że za tobą. - Krew zapulsowała mi w żyłach, a serce zaczęło podskakiwać.
- Może porozmawiamy dzisiaj? - zaproponowałam z nadzieją. Liczyłam na niemal sakramentalne "tak" z jego strony.
- W sumie możemy. - Na widok tych słów uśmiechnęłam się do komputera. W międzyczasie zażenowana dniem, kręceniem filmu, który został skutecznie pozbawiony sensu i wszystkim pozostałym wyjęłam zeszyt i zaczęłam bazgrać niezbyt cenzuralne słowa na kartce. Później zadzwonił telefon i zapomniawszy o zeszycie położyłam się w pokoju. Zgaszone światło i jego głos w słuchawce to doskonałe połączenie.
- Jak chcesz, to pogram ci na klawiszach. Ustawię tylko głośnik - zaproponował. Uśmiechnęłam się do siebie samej i odpowiedziałam:
- Oczywiście, że chcę. - Niedługo po tym w uszach rozbrzmiały mi najpiękniejsze dźwięki płynące z jego instrumentu. Kiedy już skończył wydusiłam:
- Pięknie grasz.
- E tam - odpowiedział. - To nic specjalnego. - Czułam, że się uśmiecha. W pewnym momencie nastała cisza, ale nie ciążyła nam - nader często zdarzało się nam rozmawiać w ten sposób. Po chwili westchnęłam jednak.
- Co się dzieje? - zapytał.
- E tam, właściwie nic. Tak tylko wzdycham. Masz jakieś plany na jutro? - wiedziałam, że nic konkretnego nie planuje, ale.
- W sumie nie. Idę tylko na uczelnię.
- Mhm... - mruknęłam. Leżałam wpatrując się w sufit. Po drugiej stronie słuchawki był on i dzięki jego obecności jakoś przyjemniej mi się leżało.
- Promyczku, chciałbym Cię przytulić, wiesz? - uśmiechnęłam się, jednocześnie wzdychając głębiej niż zwykle. Pieprzone kilometry. Kiedyś to nie stanowiło problemu, a teraz? Wydawać by się mogło, że postęp i rozwój środków transportu wszystko ułatwia, a okazuje się, że nie jest to takie proste. Perspektywa spędzenia z nim chociażby dnia, chociaż kilku godzin napawała mnie radością i obawą zarazem. Nie byłam do końca pewna, czego się bałam. Może tego, że nie przypadnę mu do gustu? Przecież widział mnie, słyszał... a wobec tego wszystko powinno być w porządku.
- Cieszę się... czy coś – mruknęłam w słuchawkę, otrząsając się z zamyślenia. Wiedziałam, że gdybym mogła, spędzałabym z nim całe dnie. Powoli udało mi się przywyknąć do myśli, że jest to nierealne, że ewentualnie spotkanie wchodzi w grę, ale również nie teraz - zbyt dużo zajęć, zbyt mało czasu, zbyt wiele miejscowości między nami. Tym oto sposobem po raz kolejny zostałam zmuszona zasnąć z jego głosem rozbrzmiewającym w mojej głowie, tęsknocie w sercu i może nawet ze łzami w oczach. Znowu.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Pilar Linia koment
Dodany:2012-07-29 16:06:38, Ocena: 6.0
No widzę, że skorzystałaś z moich wskazówek:) Super. Jeszcze przed migającą postawiłabym przecinek. Akcja powoli się rozwija, już czekam na ciąg dalszy.

Ocenił/a na: 6
emilo1 Linia koment
Dodany:2012-07-30 02:38:28, Ocena: 6.0
No jestem ciekawy bardzo co dalej...
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-08-16 22:01:01, Ocena: 6.0
Napisz co myślisz o tym tekście...

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów