Mój chłopak nie jest gejem
opowiadania >



widzieć różnicy.

– To wszystko takie głupie, głupie, głupie. A najgorzej, że wiem, że to czysty idiotyzm. Wygląda jednak na to, że nic to nie zmienia. Nie mogę przestać. Jakbym nie dość miał innych problemów. Dlaczego to mi się ciągle przytrafia? – Kyle tylko znów go pogłaskał po plecach. Na tym etapie nie ufał własnemu głosowi. Zwłaszcza, że miał ciężki czas ze skoncentrowaniem się na jego słowach. Podniecanie się w tym momencie było na serio kiepskim pomysłem. A jeszcze biorąc pod uwagę stan Bryana, cóż …mógłby nie zrozumieć. On sam nie bardzo rozumiał. Ale co tu mówić, miał w tej chwili ręce pełne …Bryana. Mógł martwić się tym, że sam zwariował, trochę później.


– Dlaczego mi nie powiesz, o co chodzi? – Zasugerował wolno, czas było ruszyć gdzieś z tego punktu. Bryan tylko pokręcił głową, nie.


– Ale to ma coś wspólnego ze mną? – Sondował dalej. Dawało mu to zajęcie pozwalające oderwać się od nieodgadnionej potrzeby, która nagle zaczęła mu gwałtownie doskwierać. A mianowicie, chwycić szczupłe biodra Bryana i przyciągnąć je nawet bliżej swojego krocza. A potem pozwolić mu się nadal bujać – Aaaa, …o czym to ja? Ach czy to ma coś wspólnego zemną?


– Mnnmymnnbmymnnyy…– Bryan wymamrotał w jego szyję.


– Hej, hej. Żeby mówić potrzebujesz więcej tlenu, więc proszę oderwij usta od mojej szyi, kiedy mówisz, ok?


– Nie chce ci mówić. Nie mogę ci powiedzieć, ale tak, to coś „jakby” chodzi o ciebie. Ale nie do końca, to skomplikowane. Nie zrozumiałbyś.


–Wciąż to powtarzasz. Może spróbuj i się przekonamy. Możesz być zaskoczony. Czy zrobiłem coś złego, że nie chcesz mi powiedzieć? – Kyle nie mógł sobie nic takiego przypomnieć, ale też nie mógł sobie przypomnieć nic miłego, co dla niego zrobił. Bryan znów tylko pokręcił głową. Jego plecy zesztywniały trochę.


– Bryan, powiedz mi…


– No właśnie nie zrobiłeś nic, nic kompletnie. I w tym problem. Och ja wierzę, że nie z twojego punktu widzenia, ale wierz mi, to problem.


– To powiedz, o co chodzi i to zrobię, jeśli to takie istotne.– Cóż zgadzanie się na cokolwiek w stanie podniecenia generalnie nigdy nie było mądrą rzeczą, ale miał nieodpartą potrzebę pocieszenia Bryana. To była tylko kolejna z kilku rzeczy, których nie pojmował, a lista gwałtownie rosła z minuty na minutę. Bryan niespodziewanie na przykład zareagował całkowicie nieprzewidzianie. Westchnął głośno, żałośnie gdzieś z dna duszy i znów objął go za szyję, przysuwając się tak, że ich torsy przylegały do siebie ściśle.


– Widzisz problem polega na tym, że teraz na serio powinienem się wściec, albo gorzej wybuchnąć płaczem. Bo wierz mi, nie zrobiłbyś tego, o czym mówię. I wiesz to jest takie smutne, takie okropne. To, czego chce a co mam to dwie tak różne rzeczy, że nie ma szansy, aby spotkały się w tym samym życiu, które mam do dyspozycji. Chryste pewnie gdybym chciał się zastrzelić przykładając sobie lufę do skroni to skończyłbym z odstrzelonym palcem u nogi.– Bryan jednak nie wytrzymał i znów się rozszlochał.– I zobacz, jakie to żałosne, ryczę w sercu nosząc nadzieję, że jednak wiedziony litością zgodzisz się. A nie chce twojej litości. Myśl o tym sprawia, że widzę na czerwono!


– Znów zaczynasz bredzić, zdajesz sobie z tego sprawę? – Kyle zapytał lekko już zirytowany. Chwycił w garść blond włosy Bryana, które były dłuższe na czubku i odchylił jego głowę do tyłu, niewiele, ale przynajmniej na tyle, że byli nos w nos. Z jękiem frustracji Kyle odgarnął opadającą na jego twarz grzywkę, facet potrafił się kamuflować!


– Po prostu powiedz to!


Bryan zaczął gwałtownie potrząsać głowę, w końcu po minucie przytknął swoje czoło do czoła Kyla.


– Wiesz, co jest najśmieszniejsze? Że to perfekcyjnie Ok, że nie możesz. Rozumiem, że to po prostu nie możliwe. Nie powinienem być taki zaskoczony. Nie …nie…


– Znów przestałeś mówić z sensem. Czy to nadal ten sam …problem, z którym wróciłeś do domu? – Kyle spróbował znów delikatnie i spokojnie. Ile czasu może trwać jedno załamanie? Czy to zależy od ilości dylematów? Czy może można w ramach konkretnej depresji zaraz zaliczyć kilka innych dręczących nas spraw?


Bryan otarł mokry policzek o jego i wtulił twarz w jego szyję. Jeśli zaraz nie przedstawi jakiegoś konkretnego wytłumaczenia to Kyle wywali go z kolan i koniec z przytulaniem. Jego życiowa szansa przepadnie. Nie może do tego dopuścić. Nawet, jeśli skończyłoby się to dla niego skopaniem tyłka. Czuł się wystarczająco podle, że wielkiej różnicy by nie odczuł.


– Ok powiem tak.– Wziął głęboki oddech.– To częściowo ten sam problem, ale nie do końca. To, co dziś się stało było, było naprawdę straszne. Jak kwintesencja wszystkich moich poprzednich problemów spleciona, stłamszona w jedno i wybuchająca mi prosto w twarz. I wiesz nawet nie widziałem, że to nadchodzi. Żyłem w jakimś pieprzonym LaLaLandzie. I to jest powód, dla którego wpakowałem się w kolejne kłopoty. I…i…i teraz to wszystko się połączyło i wszystkie poprzednie i obecne kłopoty zmieniły się, w jeden wielki przyszły problem i nie mam jak się z tego wszystkiego wyplątać! – Bryan znów zaczął hiper wentylować i Kyle automatycznie znów zaczął głaskać go po plecach. Kolejne gorące łzy spływały mu po torsie.


– Och Boy! Masz osiemnaście lat. Wszystkie twoje kłopoty urastają do rangi katastrof. Zdajesz sobie z tego sprawę? – Kyle stłumił śmiech, który groził go ogarnąć. Podejrzewał, że to jednak nie byłoby najmądrzejsze. Bryan prawdopodobnie rzuciłby mu się do gardła.


– Wiem! Myślisz, że nie wiem. Prościej by było gdybym nie wiedział tak cholernie dużo! Ale wiem. Teraz nie wyobrażam sobie przeżyć kolejnego dnia a tak naprawdę za dziesięć lat, pewnie będę się z tego śmiać …bla…bla…bla…


– Bryan! – Tym razem Kyle zaczął ostrzegawczo. Znów pozwalał zwodzić się Bryanowi na manowce. Przez ostatnią godzinę nie dowiedział się, co się do cholery stało! – Chciałbym i zastrzegam, że to jest ostatnia szansa, bo inaczej będzie koniec tego całego przytulania, głaskania i masowania. Więc chciałbym dowiedzieć się, dlaczego to wszystko robimy? Dlaczego to wszystko się dzieje i jak znalazłem się pośrodku twojego zwariowanego LaLaLandu?


Bryan zamrugał przemoczonymi oczkami z zaskoczenia i przygryzł dolną wargę zażenowany.

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
AkFa Linia koment
Dodany:2011-08-06 00:13:00, Ocena: 6.0
Zapraszam do komentowania ;)
izza87 Linia koment
Dodany:2011-08-06 19:19:56, Ocena: 6.0
Super opowiadanie, polecam każdemu. Poczytaj i przekonaj się sam!

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów