Zwyczajnie - miłość (VIII) Seks
opowiadania >



Seks – dosłownie z łaciny znaczy płeć. Nie chcę tu jednak pisać o różnicach płci. Wiadomo, że w potocznym języku i rozumieniu mówiąc seks – każdy ma na myśli coś innego – konkretnie – bliskość, namiętność, całkowite otworzenie się na drugiego człowieka: cielesne przyjęcie i danie siebie bez ograniczeń. Człowiek rodzi się obdarzony silną potrzebą bliskości, dotyku. Od urodzenia dzieci potrzebują czuć dotyk, zapach, ciepło drugiego ciała, aby prawidłowo funkcjonować emocjonalnie i rozwijać się intelektualnie, społecznie, nawet zdrowotnie. To jest udowodnione badaniami. Dzieci, które doświadczają bliskości i czułości rozwijają się lepiej, są bardziej otwarte na kontakt z innymi ludźmi, śmielsze, odważniejsze itd. Co daje nam dotyk? Poczucie bliskości, bezpieczeństwa, pełnej afirmacji przez drugą osobę. Jesteśmy istotami społecznymi. To dla nas od samego początku ważne. Nie mówię tu o nadużywaniu dotyku i o przekraczaniu granic ludzkiej intymności. To inna bajka. Nie ma chyba nic gorszego niż uczynienie z tego co miało być źródłem samych dobrych, przyjemnych doznań - źródła lęku i niechęci. Skupmy się jednak na tym pozytywnym, chcianym i akceptowanym dotyku. Dzieci w pewnym momencie przestają się pakować na kolana i przytulać do rodziców i dziadków, ale to nie znaczy, że potrzeba dotyku wygasa. Nic podobnego. Ewoluuje, przybiera inny charakter, staje się częścią dojrzewającego instynktu przetrwania. Dzieci dorastają, ich potrzeby biologiczne dojrzewają, rodzice przestają być najbardziej pożądanym źródłem bliskości. Mamy czasy dość dużego rozprężenia zasad i obyczajów dotyczących wchodzenia w intymne związki. Kiedyś łączyło się to z małżeństwem, założeniem rodziny. W dzisiejszych czasach – niekoniecznie. Mniejsza z tym. Wiadomym jest, że podczas intymnego, namiętnego zbliżenia dwojga ludzi uwalnia się do mózgu niesamowita ilość endorfiny – hormonu szczęścia. Najbardziej naturalny środek na załagodzenie wszelkich napięć, działający odstresowująco, rozluźniająco. Wiadomym jest, że udany seks to najlepszy sposób na załagodzenie wszelkich małżeńskich konfliktów i nieporozumień. Ta wyjątkowa, najbardziej intymna bliskość w połączeniu z orgazmem to najlepszy lek i witamina na dobry związek, dobre zdrowie, młodość, uśmiech i optymizm na co dzień. Trudno po udanym seksie jeszcze gniewać się na partnera. Człowiek automatycznie staje się bardziej czuły, troskliwy, spolegliwy. Wytwarzane w mózgu związki działają jak balsam i narkotyk jednocześnie. Jeśli ktoś chce mieć roześmianą, czułą żonę recepta jest prosta – regularna dostawa naturalnej witaminy. Ktoś chce mieć pewnego siebie, troskliwego, tryskającego humorem męża? Recepta brzmi podobnie. Warto wypróbować.

Skończyłam na intymnym zbliżeniu młodych małżonków. Magda i Dawid mimo początkowego oporu dziewczyny tej nocy oddali się namiętności. Oboje byli spragnieni bliskości. Biologia i chemia młodych organizmów zrobiły swoje. Niewiele tej nocy spali. Rano obudziła ich trzyletnia dziewczynka o jasnych loczkach, która wpadła do pokoju, najwyraźniej nie spodziewając się tam gości. Spali nadzy, spleceni ze sobą. Trzaśnięcie drzwi spowodowało, że raptownie się poderwali i nakryli. Dziewczynka zatrzymała się patrząc na nich zdumiona, a za nią wszedł Sławek.
- Dzień dobry i przepraszamy. Już nie przeszkadzamy, ale wy moglibyście się już zacząć zbierać. Wiecie. Dzieci w jednym pokoju nie utrzymam. – chwycił małą na ręce, aby z nią wyjść.
- Już wstajemy – zawiadomił Dawid nieco skonsternowany, gdy Magda szukała wokół siebie koszulki. Włożyła ją tak szybko, jak szybko zaraz potem wyszła do łazienki. Nie zdążyła nawet zamknąć drzwi, gdy dopadła do sedesu i zwymiotowała. Kiedy podnosiła się zobaczyła obok siebie Dawida ze zniesmaczoną miną. Przykucnął.
- Wszystko dobrze?
- Dobrze. To tylko nasze dziecko. – odparła zdenerwowana, gdy on pogładził jej ramię. Odepchnęła jego dłoń i spłukała wodę. Mimo wszystkich doznań i uniesień w nocy, teraz obudziła się świadomość, że to nie tak miało być. Okazała słabość, instynkt zwyciężył, rozum przegrał. Była zła na siebie i na niego. Chwilę siedziała na podłodze przy sedesie. Później wstała i wypłukała usta, przemyła twarz. Przejrzała się w lusterku. Była wściekła na osobę, którą tam zobaczyła do tego stopnia, że najchętniej rzuciłaby w nią czymś ciężkim. Tak czasami tracą swój żywot lustra. To przetrwało. Należało do siostry. Musiało przetrwać.
Przeskoczę może poranne zamieszanie. To było szybkie ubieranie się, zmieszane głosy, urwane zdania odnośnie śniadania, biegających dzieci, ich przedszkolnych osiągnięć, rozwijających się zdolności, garderoby Magdy. Przyjechała w ubraniu w którym była na egzaminie. Siostra zaproponowała jej pożyczenie czegoś swobodniejszego. Po chwili ubrana była w kremową sukienkę na ramiączkach w herbaciane różyczki. Śniadanie odbyło się wśród trajkotu trzyletniej Lidki i pięcioletniej Krysi. Sławek proponował wspólny wypad za miasto nad zalew, ale tu Magda zaprotestowała. Chciała jak najszybciej odjechać, aby wszystko wyjaśnić. Tutaj w ogólnym gwarze nie było takiej możliwości, a tymczasem Sławek bezpretensjonalnie, zupełnie jakby miał prawo zadał pytanie jakiego nawet ona nie odważyła sobie do tej pory postawić.
- A co wy teraz planujecie? Tu chyba nie zostaniecie, skoro Dawid nie zna polskiego. Jedziecie do Bułgarii, czy do Stanów?
- Ja mam zamiar zostać tutaj i skończyć studia, a co zrobi Dawid to jego sprawa. – zawiadomiła szybko Magda.
- To się jeszcze zobaczy. – wyjaśnił Dawid – Nauczyłem się angielskiego, więc pewnie z czasem nauczę się i polskiego, ale mam nadzieję, że Magda też rozważy inne możliwości. Za parę miesięcy przyjdzie na świat dziecko. Dobrze by było, żebym szybko znalazł dobrą pracę, a tu jej pewnie bez znajomości waszego języka nie znajdę. Musimy to przegadać. Wiecie. Nie było jeszcze możliwości.
Jeszcze trochę posiedzieli, pogadali i zdecydowali, że pora jechać. Wpół do jedenastej. Słońce było już wysoko. Ruch na ulicach ogromny. Dawid usiadł za kierownicą i teraz Magda była mu niemal wdzięczna. Nie znosiła jeździć w godzinach szczytu po zatłoczonej Warszawie. Usiadła obok.
- Będę ci mówiła jak jechać. Jak już wyjedziemy z Warszawy będzie prosta, łatwa droga.
- No to mnie kieruj. – położył dłoń na stacyjce, ale nie przekręcił. Spojrzał na Magdę i uśmiechnął się.
- Cieszę się, że tu jestem i że mogłem poznać twoją siostrę i szwagra. Teraz wiem, że będzie dobrze.
- Będzie dobrze? – spojrzała na niego – Jak? Mam do skończenia studia. Ty nie znasz polskiego, ja bułgarskiego. Z resztą. Nawet nie rozważałam życia z tobą. To jest nierealne.
- Magda. Będzie dobrze. – sięgnął do jej dłoni

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów