Zwyczajnie - miłość (VIII) Seks
opowiadania >



- Allach nas połączył i Allach nas poprowadzi. Czuję to.
- Allach? – spojrzała na niego przerażonymi oczyma – Allach? – powtórzyła.
- Bóg. Jedyny, Wszechmogący.
- Jesteś muzułmaninem?
- Tak. – spojrzał na nią uważnie, a uzyskawszy tylko jeszcze bardziej przerażone spojrzenie zaczął tłumaczyć – Nie ważne jakim imieniem nazywasz Boga, tylko jakim jesteś człowiekiem. Prawda? Wyznanie o niczym nie świadczy. Ty jesteś katoliczką, a nie jesteś taka popsuta jak inne katoliczki.
- I ty wiedząc, że jestem katoliczką wziąłeś mnie za żonę?
- No, sama widzisz. Nie przejąłem się tym, że należysz do tego chorego, obłudnego kościoła.
Człowiek nie decyduje w jakiej kulturze jest wychowywany i jakimi stereotypami, czy wierzeniami napełniany przez rodziców. W każdej kulturze znajdziesz fanatyków, idiotów i ludzi mądrych, dobrych. Sama tak powiedziałaś przed naszym ślubem. Pamiętasz?
- Ja tak powiedziałam?
- No. Powiedziałaś, że gdyby Bóg był taki małostkowy, aby różnicować ludzi pod względem tego w jakim miejscu i kulturze się urodzili, zamiast pod względem tego co mają w środku to byś w niego zwątpiła. Jeden Bóg, jedna małość ludzka.
- Nie pamiętam, ale mogłam tak powiedzieć. – przyznała – To nie zmienia jednak faktu, że cię nie znam. Zupełnie cię nie znam. Chciałam, żebyś tu przyjechał tylko z jednego powodu. Żebyś pomógł mi formalnie rozwiązać to małżeństwo. To co się stało w nocy to… uległam chwili, ale nie wyobrażam sobie, żeby dało się połączyć twój świat i mój świat.
- Magda – wypowiedział prosząco, patrząc na nią ciągle, ale widząc jej zaciętą postawę zmienił ton – Wybacz, ale ja tu przyleciałem z innego powodu. Przez dwa miesiące nie odpoczywałem i nie dosypiałem, bo pracowałem, żeby zarobić na podróż tutaj. Mogłem zostać w Ameryce i tam dostałbym pracę. Przyleciałem, bo tu mam ciebie i dziecko. Wierzę, że to Allach cię postawił na mojej drodze i chcę zrobić to co trzeba, czyli zaopiekować się moją rodziną.
- Nie jesteśmy rodziną, a ja nie potrzebuję opieki. Ty jesteś muzułmaninem, ja katoliczką, wzięliśmy ślub w jakiejś śmiesznej, amerykańskiej kapliczce, po pijanemu. Uważasz, że to tworzy z nas rodzinę?
- Składaliśmy przysięgę przed Bogiem, który jest jeden i przed sobą wzajemnie, a nie przed kapłanem. Wziąłem cię za żonę i nie mam zamiaru się tego zapierać. Ty też mnie wzięłaś. Jesteś moją żoną.
- Byłam pijana! – krzyknęła Magda wzburzona – Zrobiłam to w nieświadomości.
- Dzisiaj w nocy byłaś trzeźwa. – zauważył.
- Niech cię jasny szlag! – krzyknęła i w geście protestu nie wiedząc jak się tłumaczyć zaplotła ramiona na piersiach i odwróciła wzrok w stronę okna.
- Allach nam pomoże – zawiadomił on i uruchomił silnik. - Jedźmy. W którą stronę mam jechać?
Początkowo Magda kierowała swego towarzysza przez ulice stolicy, później, kiedy wyjechali na prostą za miastem włączyła radio i patrząc w migające za oknem obrazy, myśląc o spotkaniu z rodzicami i możliwych konsekwencjach tego co zrobiła, próbując planować jakąkolwiek taktykę dalszego postępowania i nie widząc żadnej sensownej, zmęczona zasnęła. Obudziła się w pustym samochodzie. Silnik był zgaszony, miejsce kierowcy puste. Wyjrzała przez okno – korony drzew, las. Przykryta była męską marynarką. Powąchała odruchowo. Ten zapach przyprawiał ją o zawrót głowy i falowanie w podbrzuszu. To nie był sen. Faktycznie już tu był i to co się stało – stało się naprawdę. Jeszcze czuła w sobie wspomnienie po niedawnej bliskości. Dogłębnie czuła. Zażenowanie mackami objęło świadomość, uśmiechając się drwiąco. Usiadła i rozejrzała się. Wyszła z samochodu. Grzejące słońce, świergot ptaków, szum przejeżdżających pojazdów dochodzący z daleka. Przeciągnęła się. Za chwilę zobaczyła postać swego męża idącego od strony lasu z dłońmi złożonymi do siebie łódeczkami. Był przystojny, ale zbyt atletyczny. Nigdy nie lubiła atletycznych mężczyzn, bo automatycznie identyfikowała ich z brakiem głębszego odczuwania i narcyzmem. Nie znosiła ludzi dla których powierzchowność liczyła się najbardziej. Podkoszulek, szorty do kolan i ten kolczyk w uchu. Typowy Narcyz. Ten jednak w wyrazie twarzy miał coś takiego co zakłócało jej obraz ustalonych w głowie stereotypów. Uśmiechnął się widząc ją i kiwnął do niej głową.
- Jak tam? Wyspałaś się?
- Nie bardzo – ziewnęła, jakby na potwierdzenie – ale już mogę patrzeć na oczy. – odgarnęła włosy.
- Zobacz co znalazłem – wyciągnął w jej stronę garść jeżyn, a ona najpierw zawahała się, potem spojrzała na niego niepewnie i wyciągnęła swoją dłoń. Niby prawie nic. Tylko dotyk dłoni, wymiana spojrzeń, gdy przesypywał owoce ze swojej ręki na jej, a ona znów poczuła drżenie mięśni i wspomnienia nocy tak głęboko jak tylko się dało. Zabrała jeżyny i zwiększyła dystans opierając się o auto.
- Gdzie jesteśmy? – spytała.
- Chyba w jakimś lesie – Dawid powiódł wzrokiem dookoła i włożył do ust owoce, które mu pozostały. Jedząc je patrzył na nią tak, jakby miał ochotę ją zjeść przy okazji. (pewnie miał)
- To widzę. Ale w jakiej miejscowości? Daleko od Krakowa?
- Pisało, że jeszcze 130 kilometrów. – przysunął się do niej i wiedziała, że ma ochotę ją pocałować, ale do tego nie chciała dopuścić. Postanowiła od tej pory panować nad instynktami, w związku z czym wymknęła mu się. Przeszła kawałek, gdy on odprowadzał ją wzrokiem. Przeciągnęła się zaplatając dłonie za plecami. Czy wiedziała jak to na niego działa? Pewnie tak, choć sama przed sobą by się do tego nie przyznała. Jego wzrok, sytuacja sam na sam, śpiew ptaków, delikatny szum wiatru w koronach drzew, gorące powietrze i tętnienie w podbrzuszu sprawiało, że rozsądek rozmywał się w siłach natury. Rozsądek w przypływie paniki zakrzyknął – uciekaj i postanowiła go słuchać.
- Chyba jedziemy dalej. Co? Teraz może ja poprowadzę, a ty odpoczniesz. – zaproponowała.
- Jak już będziemy jechać to ja będę prowadził, ale teraz pójdziemy na spacer. Dzidziuś chce zaczerpnąć świeżego powietrza i posłuchać ptaszków. Dziesięć minut postoju nas nie zbawi, a w takim lesie, przy takiej pogodzie, aż chce się pospacerować.– uśmiechnął się szczerze, wkładając dłonie do kieszeni. –
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów