Zwyczajnie - miłość (XII) W zawieszeniu
opowiadania >



Tu Jeszcze spojrzała na niego z nadzieją, że jej zabroni, albo przyciągnie i pocałuje. Stali obok siebie bardzo blisko, a chemia działała. Gdyby ją pocałował, wiedziała, że wszystko szybko by poszło dalej. Jego smutny, pełen wyrzutu i rozterki wzrok tylko potęgował w niej pragnienie, żeby objąć, przytulić, załagodzić wszystko. Jednak on nie miał zamiaru tego robić. Może chciał, tak samo mocno pragnął, ale nie zrobił nic w tym kierunku. Magda w końcu zdenerwowana wyszarpnęła swe ramię z objęcia i wyszła.
Kiedy nasza bohaterka szła przez miasto po jej policzkach płynęły łzy. Czy to był ból po straconej miłości? Raczej nie. Może żal po zgaszonej nadziei na miłość, która trwała bardzo krótko. Ponadto był jeszcze lęk przed przyszłością. Nie rozmawiała jeszcze z ojcem. Nie usłyszała co on będzie miał jej do powiedzenia. Nie wiedziała co ostatecznie postanowią rodzice. To, że rozstała się z Piotrem uważała w tym wszystkim za dobrą stronę, bo już nie musiała kluczyć, myśleć, kombinować jak mu powiedzieć. Zostało powiedziane. Stało się. Uwolniła się od ciężaru tajemnicy. Teraz jednak trzeba było zmierzyć się z konsekwencjami, a te były nie do przewidzenia. Wróciła do domu. Weszła do salonu w którym siedział ojciec. Stanęła naprzeciw niego ze smętną miną. Spojrzała wyczekująco. Chciała mieć to za sobą, ale profesor tylko zerknął na nią kątem oka, po czym wstał i wyszedł bez słowa. Zamknął się w swoim gabinecie. To zabolało. Nie chciał nawet z nią rozmawiać. Może potrzebował wszystko przemyśleć. Matka wciąż patrzyła na nią z żalem i jakoś też nie potrafiła zebrać słów. Tylko w jej wzroku widać było ogrom rozczarowania. W związku z tym Magda zamknęła się w pokoju. Usiadła i długo tępo patrzyła w ścianę bijąc się z własnymi myślami. Miała wziąć rozwód i zostać sama z dzieckiem? Położyła dłoń na brzuchu. Nie wyobrażała sobie jak miałaby sobie poradzić. Nie skończyła jeszcze studiów, nie miała możliwości utrzymać siebie i dziecka. Znów przez głowę przemknęła jej myśl, żeby usunąć ciążę. Może znalazłaby ginekologa, który po cichu usunąłby dziecko. Tu jej oczy napełniły się łzami. Niewiele jest takich kobiet, które bez żadnych emocji są w stanie zdecydować się na zabicie rosnącego w nich dziecka. Magda nawet sobie nie wyobrażała, że sama kiedykolwiek mogłaby o czymś podobnym pomyśleć, ale teraz zderzając wizję życia bez tego dziecka i drugą – z tym dzieckiem i bez środków na utrzymanie, bez wsparcia… Gdyby to dziecko zniknęło i gdyby Dawid zniknął może nie wszystko wróciłoby do stanu wcześniejszego, ale byłoby do opanowania. Do pokoju w pewnym momencie weszła Anna.
- Co z tym… - zaczęła pytanie i tu zawahała się – Dawidem? – dokończyła. -Rozmawialiście?
- Tak. Dawid nie chce mnie znać. – spojrzała na matkę załzawionymi oczami i to roztopiło serce matki. Podeszła do córki, usiadła obok i objęła ją ramieniem. – Córcia coś ty zrobiła? Może jeszcze wszystko przemyśli i zmieni zdanie? – spytała.
- Nie wiem. Chyba nie. Muszę znaleźć lekarza.
- Co chcesz zrobić?
- A co mogę w tej sytuacji zrobić? – tu Magda podniosła głos, rozpłakała się i wyszła z mieszkania. Chciała zostać sama. Odizolować się od wszystkich. Długo nie wracała do domu. Dopiero następnego dnia miała zacząć przeglądać ogłoszenia w Internecie i szukać lekarza. Czytała przy tym różne opinie, opisy medyczne procedur, raz po raz wpadały jej strony ze zdjęciami płodu i apelami przeciwników aborcji. Była na to wściekła. Przecież, gdyby nie czuła, że nie ma innego wyjścia nie decydowałaby się na taki krok.


Ojciec nadal do Magdy się nie odzywał. Uciekał w pracę i w rozmaite inne zajęcia byle z nią nie zamienić słowa. Próbowała, ale nawet nie raczył odpowiedzieć. Zupełnie, jakby była niewidzialna. Schodziła mu z drogi, bo nie miała innego wyjścia. Raz po raz przez głowę przemykał Piotr. Wyciągała z albumu i odkładała zdjęcia zrobione wspólnie z nim. Nazbierało się ich w ciągu czterech lat. Wspominała i serce ściskało jej się z żalu. Cztery wspólne lata to był szmat czasu, a Piotr w tym okresie nie zawiódł jej, nie zrobił nic co by mogło teraz uspokoić sumienie i pozwoliło powiedzieć – zasłużył sobie. Co prawda oboje byli bardzo zajęci, bo uczyli się, on miał rozprawy, wyjazdy, ona swoje koncerty i konkursy, ale nigdy nie było z tego powodu kłótni, czy wyrzutów. Może czasami miała wrażenie, że zupełnie się nie rozumieją, mówią innymi językami, posiadają zupełnie inne obrazy świata głowie, ale tłumaczyła sobie, że przecież dwie różne osoby nie mogą myśleć zupełnie tak samo. Wiele razy brała do rąk telefon, albo siadała przed komputerem mając ogromną ochotę zadzwonić do niego, czy napisać, żeby chociaż spytać jak się czuje, wytłumaczyć się jakoś, ale zawsze rezygnowała. Co miała mu powiedzieć? Zachowała się wobec niego podle i tyle. W międzyczasie pisała kolejną kompozycję. Muzyka sama tworzyła się w jej głowie i brzmiała w każdym z otaczających dźwięków. Zapisywała ją zanim ucieknie, potem biegła do swoich zajęć. Była już na rozmowie w amfiteatrze, spotkała się z dyrektorem orkiestry, umówiła się na pierwszą próbę, wybrała lekarza i umówiła się na wizytę, ale dopiero za dwa tygodnie z braku wcześniejszych terminów. Może i wcześniejszy termin znalazłby się z resztą w innej przychodni, ale ona sama potrzebowała dać sobie czas na przygotowanie się psychiczne do tego wydarzenia. To nie było łatwe.
Środa była pochmurna. Deszcz wisiał w powietrzu. Umówiona była z Dawidem w celu wspólnej wizyty w urzędzie stanu cywilnego. Pojechała po niego, zdecydowana załatwić wszystko szybko i bez zbędnych ceregieli. Żałowała tylko, że na moment dała mu się zwieść. To wszystko od początku nie miało racji bytu. Teraz postanowiła być twarda i niewzruszona. Kiedy jednak stanęła naprzeciw niego i spojrzała w jego twarz, w oczy przepełnione żalem i jakby zakłopotaniem, czy zagubieniem rzecz przestała wydawać się prosta. Miała wrażenie, że za chwilę powie, że wszystko przemyślał, że jej wierzy i chce im dać szansę, bo Allach, albo coś tam innego, a on, poza powitaniem nie odzywał się prawie wcale. Wsiedli do auta. Dużo milczenia, radio włączone w

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów