Zwyczajnie - miłość (XVII) Pieniądze
opowiadania >



Sam nie wiedział, kiedy do jego oczu napłynęły łzy, ale otarł je pośpiesznie. Nigdy by się do nich nie przyznał. Dyrektor orkiestry dziękując im za występ wspomniał, że tak właśnie grają absolwenci szkoły muzycznej i choć to nie do końca była prawda, nikt już się z nim nie sprzeczał i nie prostował tego. Dla Magdy to byłby dobry dzień, zupełnie wspaniały, gdyby nie jeden maleńki szczegół. Schodząc ze sceny zobaczyła oddalającego się Piotra. Siedział gdzieś na skraju ławek, odszedł, gdy trwał jeszcze aplauz. Ten widok cieniem przesunął się po jej świadomości. Po co przyszedł na jej koncert? Tylko posłuchać, zobaczyć ją? Co mógł czuć widząc ją na scenie z Dawidem i Michałem z którym do niedawna żył w przyjaźni? Jego widok na chwilę przyćmił jej radość z sukcesu i owacji publiczności. Potem jednak zobaczyła babcię z dziadkiem i ciotkę, którzy byli na jej występie. Były powitania, prezentacja Dawida, pytania, grzeczności. Pojechali do domu, a tam wystawne podjęcie gości. Obiad, a później herbatka, kawa, ale i ciasto, sałatka, przystawki, wino. Oczywiście wszyscy byli zainteresowani osobą Dawida i okolicznościami ich ślubu. Magda starała się wyjaśnić sprawę wymijająco. Poznali się po koncercie w Stanach, przypadli sobie do gustu i tak od słowa do słowa, nie wiadomo jakim sposobem postanowili, że chcę być razem. Babcia Magdy, a matka Anny – kobieta drobnej postury o krótko ściętych, naturalnie siwych włosach, wciąż nie mogła nadziwić się wybrakowi wnuczki. Nie znała angielskiego, więc o pośrednictwo w rozmowie poprosiła Michała. Podsłuchujący niechcący profesor ze zdumieniem spoglądał na swego syna i nie raz miał ochotę spytać kto go uczył angielskiego, bo tłumaczenie było dość swobodne, ale nie wtrącał się.
- To ty Dawidku jesteś z Bułgarii?. To u was jest chyba prawosławie. Tak? – pytała babcia.
- Jakiego jesteś wyznania? – tłumaczył Michał.
- Jestem muzułmaninem – odpowiadał Dawid.
- Faktycznie są różnych wyznań – zabrzmiało w przekładzie Michała.
- A ten ślub to co? Nie będzie już ślubu kościelnego, wesela, tylko tak jakoś po kryjomu? Ja tak marzyłam, że zobaczę moją wnusię w białej sukni. U was chyba też jest taka tradycja. Prawda?
- Przydałoby się jakieś wesele. – tłumaczył Michał
- Może kiedyś. Chciałbym, żeby wcześniej moja rodzina poznała Magdę i musimy jakoś finansowo stanąć na nogi, ale też chciałbym, aby nasze rodziny miały możliwość spotkania się.
- To kosztuje, ale może kiedyś będzie wesele, jak trzeba. – tłumaczenie.
Dziadek – pan o białych, przerzedzonych ponad czołem dość mocno, włosach, ale o dość potężnych gabarytach, niby udawał, że razi go nadmierne zainteresowanie żony, ale sam pilnie przysłuchiwał się co młody człowiek ma do powiedzenia. Magda w tym czasie została wzięta w ogień krzyżowy pytań przez ciotkę i jej małżonka. Łatwo nie było. Wujek Czesiek – chudy pan z wąsami - już miał w wyobraźni wyrysowaną całą ścieżkę kariery zespołu i teraz właśnie tłumaczył.
- Teraz nie jest łatwo się przebić. Nawet jak ma się największy talent nie jest łatwo. Wszędzie przeszkody , utrudnienia, konkurencja ogromna. Tych zespołów to teraz jest na kopy. Tu trzeba dobrego, młodego i obrotnego menagera. Takiego co wszędzie wejdzie i zna się na rzeczy. Jakbyście chcieli to ja bym porozmawiał z naszym Adrianem. On jest zawodowy menager. – Magda skrzywiła się nieco nie za bardzo wiedząc jak odmówić wujkowi. Pamiętała Adriana z dzieciństwa i jakkolwiek nie mogła mu nic zarzucić, nie przepadała raczej. Gadatliwy, wścibski, ze złotymi radami dla wszystkich wokół. Zaczęła tłumaczyć, że zespół był powołany tylko na chwilę, na okoliczność, gdy z pomocą przyszedł profesor i wtrącił się.
- Adrian fajny chłopak jest, ale Magda ma już menagera. Z długim doświadczeniem i znajomościami.
- Mam? – spytała Magda odruchowo z niemałym zdumieniem.
- Nie mówiłem ci jeszcze, że ta osoba z którą wcześniej rozmawialiśmy zgodziła się. Tylko na razie nie będziemy zdradzać nazwiska. Niech najpierw wszystko się rozkręci.
Wieczór był długi. Dawid znowu wyszedł do pracy, goście odjechali, a Magda podeszła do ojca siedzącego w fotelu i spojrzała na niego spod brwi.
- Mamy menagera? – spytała.
- No może i nie, ale jak już powiedziałem, to wam znajdę. Zespół jest rokujący nadzieje, a ten ich Adrianek... pożal się Boże. Już bałem się, że cię namówi. Spokojnie córcia. Pomalutku.
- Pomożesz nam? – spytała z uśmiechem przemykającym po ustach.
- Sami dacie sobie radę. Ja nic nie będę się mieszał. Tylko tego Adrianka to ja do was nie dopuszczę, żeby wszystko na wstępie popsuł. Podeślę wam kogoś doświadczonego w branży, a reszta należy do was. Nazywacie się jakoś?
- Jeszcze nie. Myślimy.
- No to myślcie szybciej. Trzeba się jakoś nazywać. – Magda wahała się chwilę, ale jednak pochyliła się
i obejmując szyję ojca pocałowała go w policzek.
- Tatuś ja wiem, że narozrabiałam. Przepraszam cię bardzo… I dziękuję.
- Za co ty mi dziękujesz dziewczyno? Jeszcze nic nie zrobiłem.
- Za wszystko tatuś. Za to, że tyle czasu mogłam sobie żyć, jak królewna, za wszystko czego mnie nauczyłeś, że teraz chcesz pomóc i że jesteś.
- Idź żesz ty mi stąd i głowy nie zawracaj głupotami. Macie ciekawy pomysł na muzykę, więc kogoś wam podeślę. Jakbyście szmirę robili, to nawet bym na was nie spojrzał. Koniec tych dyrdymałów – profesor zszedł z fotela i odszedł. Niby wymigiwał się od czułości, niby silił się na oschły ton, ale mocno mu w środku zagrały słowa córki. Najchętniej objąłby ją mocno i uścisnął, ale jako konsekwentny ojciec stwierdził, że tak łatwo odpuścić nie może. Odszedł do swego gabinetu. Otarł łezkę. Magda natomiast poszła do pokoju Michała poinformować, że ojciec chce im dać profesjonalnego menagera do wypromowania zespołu.
- Jakiego zespołu? – spytał Michał zdumiony – Masz na myśli tych dwóch Murzynów, ciebie, mnie, Dawida i Justynę? Powiedziałaś mu, że nie jesteśmy zespołem?
- A dlaczego nie moglibyśmy być? Może porozmawiajmy z nimi i spróbujmy. Co?
- No wiesz. Ja mogę porozmawiać z Justyną, ty z Dawidem, Dawid z Asunem i Babą. Spróbować chyba
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów