Ponowny wybór
opowiadania >



ziemiste szpikulce poprzebijały go w kilku miejscach na wylot. Wrzasnęłam z przerażenia i bólu, jakim napełniła mnie śmierć brata.


- Dlaczego?! - Wrzasnęłam, patrząc na demona. To chyba było najwłaściwsze słowo, by określić to, co właśnie stało przede mną.


- Dla sprawiedliwości. - Odparł tylko nieznajomy. - Jednak mogę to jeszcze odwrócić. Od ciebie zależy wybór. Jeden, jedyny. Jedna jedyna szansa na ocalenie jego życia.


Spojrzałam na nieznajomego z oczyma pełnymi łez. On też spojrzał mi prosto, głęboko w oczy. Miałam wrażenie, że białymi tęczówkami i czarnymi białkami przewierca mnie na wylot.


- Cofnij to. - Wyszeptałam jak w jakimś mechanicznym transie.


- Niech tak się stanie. - Machnął ręką. Nagle stałam w tym samym momencie, gdy mojego brata chwilę później miały przebić kolce... Wiedziałam, co ma się stać.


- Już zbyt późno, panienko...


- Nigdy nie jest za późno na wybaczenie. - Powiedziałam zła, popychając mojego brata. Stałam teraz naprzeciw obcego. Atreyu wywrócił się, patrzył na mnie zszokowany.


- Victoria, co robisz...? - Zapytał, patrząc na mnie całkowicie zdezorientowany.


- Ratuję ci życie. Biegnij. - Wyszeptałam z oczami pełnymi łez. - Zaraz do ciebie dołączę.


- Ale ja... - Zaczął.


- Idź! - Przerwałam mu. Płakałam... Szybko się pozbierał, prawie znowu się wywrócił, jednak rzucił się do biegu. Wybiegł z tej koszmarnej jaskini... Obcy nawet nie zareagował.


- Wiesz, że wybrałaś osąd? - Zapytał obcy, patrząc na mnie.


- I wiem też, że mnie zabijesz. - Wyszeptałam cicho, patrząc prosto w oczy demonowi. Tym razem miał czarne tęczówki i całkowicie białe białka. Całe oczy sprawiały wrażenie niezmiernie matowych...


- Jesteś winna. Jednak nie śmierci. - Odparł tamten, patrząc na mnie. - A mimo to nie potrafisz szanować ani życia, ani śmierci. - Dodał smutno, podnosząc rękę. - Szkoda...


Szarpnęłam się gwałtownie, chcąc schwycić obcego.


- Ty też go nie szanujesz... - Wyszeptałam, czując nagle, jak całkiem gasnę... Czułam gorący, dławiący płyn w gardle, przełknęłam go. Mimo to część zdołała się wydostać poza moje usta. Czułam też, jak coś się na mnie osuwa... Cos bardzo ciężkiego...


- Sprytne... - Wyszeptał demon, uśmiechając się.


- Oboje jesteśmy winni. - Wyszeptałam tylko, zamykając całkiem oczy. - Ja winna, bo ostrzegłam brata. Ty, bo go raz zabiłeś. - Dodałam z satysfakcją. Czułam, że demon zgasł przede mną. - To dla ciebie, bracie...


Pogodziłam się z tym. Usnęłam...




Obudziłam się w środku nocy. Byłam w swoim pokoju. Zapaliłam lampkę nocną i rozejrzałam dookoła. Gdyby nie mała karteczka na szafce nocnej, wszystko byłoby w porządku. Otworzyłam ją z pośpiechem.


"Ciekawie zginęłaś tej nocy. Część Twojej duszy już uleciało. Pozwoliłaś, by Twój brat, nawet jako winny mordu na demonie, uciekł. Byłaś heroiczna, dlatego zasługujesz na szansę. Lepiej podjąć jakiekolwiek kroki, choćby miały być beznadziejne, niżeli żałować, że nie zrobiło się nic."


Spojrzałam, przerażona, na łóżko mojego brata. Było puste. Pod łóżkiem stały kapcie, więc z pewnością sam wyszedł. Na jego szafce nocnej też znalazłam liścik. Walczyłam z wyrzutami sumienia, że czyjejś korespondencji się nie czyta. Mimo to otworzyłam go. To mogło zaważyć o tym, czy śniłam, czy nie... Czy może żyje, czy nie...


Drżącymi rękoma otworzyłam liścik.


"Twoja siostra uratowała Twoje życie. Szanuj je, jakiekolwiek by nie było..."


Wybiegłam na balkon. Z ulgą stwierdziłam, że stoi tam mój brat. Przyglądał się gwiazdom. Stanęłam koło niego, z płaczem przytulił się do mnie. Pogłaskałam go tylko po głowie... Nie mówiłam nic... Niech się wypłacze...


- To tylko sen. Nie martw się. - Wyszeptałam cicho.


- Nie... Wiem... Dziękuję. - Wyjąkał przez łzy.


- Ja też dziękuję. - Odpowiedziałam tylko. Oboje milczeliśmy długo, brat powoli się uspakajał. Po chwili lekko szturchnęłam Atreyu i pokazałam mu spadającą gwiazdę.


- Czego sobie życzyłeś? - Zapytałam po chwili. Spojrzał na mnie, całkiem zapłakany. Uśmiechnął się smutno.


- Żeby tamte dwa demony znalazły spokój. W końcu też żyją i mają uczucia... - Wyszeptał tylko, ocierając wierzchem dłoni ostatnie łzy.


- To tak samo jak ja... - Wyszeptałam cicho. - Co więcej, wiem, że obaj je znaleźli.


Nie miałam pojęcia dlaczego, ale... Czułam, że to prawda.



- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-04-26 13:18:17, Ocena: 6.0
Bardzo ciekawe opowiadanie. Liczba czytań mówi sama za siebie. Czekam na dalsze części.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów