WIELBICIEL
opowiadania >



W sobotę rano wyszła zaspana po zakupy, ponieważ siedziała z Michałem do godziny 2:00 i rozważali różne możliwości. Matylda na razie nie chciała powiadamiać o wszystkim policji, gdyż myślała, że facet da sobie spokój. Postanowili, że wtajemniczą we wszystko Ankę, która może znajdzie lepsze rozwiązanie. Kiedy szła do sklepu, ponieważ okazało się, że jej samochód nie chce zapalić, co chwilę oglądała się za siebie, aby sprawdzić, czy nikt jej nie obserwuje. Czuła, że jej życie jest w niebezpieczeństwie, ale nie wiedziała, z której strony to niebezpieczeństwo może nadejść.


Po dwóch godzinach wróciła do domu z zakupami i szybko zamknęła za sobą drzwi na klucz, aby poczuć się bezpieczniej. Zdjęła buty, poszła z zakupami do kuchni i od razu wiedziała, że nie jest bezpieczna. Na stole kuchennym leżał duży bukiet czerwonych róż oraz koperta, której wcześniej tu nie było. Szybko ją rozerwała, wyciągnęła kartkę i stwierdziła,
że tym razem tekst jest napisany czerwonym długopisem:



„Nie wiem, dlaczego o mnie zapominasz.


Kocham Cię, a Ty kochasz mnie? Myślę, że tak…


Widzimy się każdego dnia, a ja zawsze wypatruję Twojego uśmiechu.


P.S. Nie powinnaś tak długo rozmawiać z Michałem, ponieważ jestem bardzo zazdrosny.”


Zakochany Wielbiciel



- On mi nie da spokoju - powiedziała do siebie. – Zakochany Wielbicielu, kim jesteś? – Zmięła kartkę i rzuciła ją na stół, a kwiaty do kosza pod zlewem.


Aby zapomnieć o liście, zabrała się za przygotowywanie obiadu, ale wcześniej zadzwoniła do Michała i mu o wszystkim opowiedziała, jednak nie mógł do niej przyjechać, ponieważ był na urodzinach swojego taty pięćdziesiąt kilometrów poza miastem. Następnie wybrała numer Anki i jej też powiedziała o kolejnej wiadomości. Zaczęła kroić warzywa do gulaszu, kiedy zadzwonił telefon. Podniosła słuchawkę, ale nic nie powiedziała.


- Wiem, że tam jesteś – usłyszała. – Obserwuję cię… – dodał mężczyzna i się rozłączył.


Matylda szybko wyłączyła gaz, zostawiła warzywa na stole i zadzwoniła po taksówkę. Kiedy przyjechała, złapała torebkę i szybko wybiegła z domu. Resztę soboty i całą niedzielę spędziła u Anny. Razem postanowiły, że w poniedziałek po pracy pójdą na policję.



W poniedziałek rano Matylda przyjechała taksówką do domu, przebrała się, sprzątnęła już nadpsute warzywa do gulaszu, a potem posprawdzała, czy wszystkie okna w domu są zamknięte. Następnie zamknęła drzwi i wsiadła do taksówki, która na nią cały czas czekała. W pracy w ogóle nie mogła się na niczym skupić, a kiedy pracowała nad projektem przyszedł do niej sms z zastrzeżonego numeru:



„Wyjdź na dwór i spójrz w górę!”. To ja Zakochany Wielbiciel ♥



- Właśnie dostałam od niego wiadomość – powiedziała głośno.


- Co napisał? – zapytał Michał i podszedł do niej.


- Żebym wyszła na dwór i spojrzała w górę. No i podpisał się, że jest Zakochanym Wielbicielem i dodał serduszko. Co mam zrobić? – Spojrzała na nich pytająco.


- Może lepiej idź sprawdzić, o co mu chodzi – podpowiedziała Anna.


- Pójdziecie ze mną?


- Oczywiście – odpowiedzieli jednocześnie i wstali do wyjścia.


Matylda, Anna i Michał zjechali windą na dół i wyszli przed budynek. Jednak na dworze nie było nikogo widać, tylko jakaś kobieta szła z dzieckiem w wózku. Dokładnie się rozejrzeli, a następnie spojrzeli w górę. Na dachu biura, przy samej krawędzi stał mężczyzna.


- Matylda! Kocham cię! – krzyknął, gdy tylko ją ujrzał. – Dzisiaj nie przyszłaś po gazetę, a ja nie wiedziałem, co się z tobą dzieje.


- Paweł, co ty tam robisz?


- Kim jest Paweł? – zapytała Anka Matyldę.


- To Paweł Pietrasiński, pracuje w kiosku, a ja kupowałam każdego dnia od niego gazetę „Codzienną”.


- Paweł zejdź! – krzyknęła Matylda. – To ty pisałeś listy, dzwoniłeś i wysyłałeś
e-maile? – zapytała go, chociaż już wiedziała, że to była jego sprawka.


- Tak, to ja. Ale musisz mnie wysłuchać.


- Najpierw zejdź!


- Nie! Przyjdź teraz do mnie, bo skoczę! Każdego dnia kupowałaś gazetę i mogłem na ciebie patrzeć chociaż przez jedną minutę i to mi wystarczało na cały dzień, tylko nie dzisiaj. Czekałem na ciebie i myślałem, że miałaś wypadek, ale facet z portierni powiedział mi, że już jesteś w pracy.


- Jak zejdziesz to porozmawiamy!


- Nie! Ty masz tu przyjść! – Zbliżył się jeszcze bardziej do krawędzi.


W tym czasie Michał pobiegł na policję, która przybyła natychmiast, ponieważ posterunek policji znajdował się po drugiej stronie ulicy. Pod budynkiem zaczęli się już schodzić ludzie, którzy mieli różne pomysły na

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów