Zwyczajnie - miłość (XVI) Trochę magii
opowiadania >



a ona szturchnęła go tylko i odsunęła się.
- Teraz słuchaj, bo Justyna śpiewa. – nakazała - Pogniewają się na nas. I wcale nie jestem zazdrosna.
Z restauracji wszyscy pojechali do mieszkanka wynajmowanego przez Magdę i Dawida. Dawid chciał zaprezentować muzykę, którą wymyślił do utworów Justyny. Herbata, ciasteczko, Magda zrobiła kanapki z reszty wszystkiego, co mieli do jedzenia i posiedzieli jeszcze razem ponad dwie godziny, trochę grając i śpiewając, trochę rozmawiając. Dawid zagrał i zaśpiewał swe propozycje. Potem Justyna zaśpiewała to jeszcze raz ze swoją interpretacją. Pokombinowali jeszcze wspólnie co można zmienić, a potem jakimś sposobem temat zszedł na lokum w którym przebywają i fakt, że jutro mają się wynieść. Tak Michał, jak i Justyna byli zaskoczeni.
- Wiecie co? Moja kuzynka od dwóch lat mieszka z rodziną w Irlandii, a tu ma wolne mieszkanie. – zawiadomiła Justyna – W ubiegłym roku komuś je wynajmowali, ale człowiek zniszczył je tak, że trzeba było robić generalny remont. Teraz stoi puste, ale ja porozmawiam z ciotką i z kuzynką. Opowiem o was. Może da się coś zrobić. Nic nie obiecuję, ale jeśli chcecie to spróbuję.
- Pewnie, że chcemy – odpowiedziała od razu Magda – Uratowałabyś nam życie.
- Ja rozglądałem się za pracą dla ciebie – odezwał się Michał – Dla ochroniarza. Tak jak mówiłeś. Byłoby coś, ale nie jestem pewien czy to dobry pomysł. Taki klub na Nowej Hucie poszukuje nowych osób do ochrony, a problem z zatrudnieniem jest dlatego, że różne gangi tam działają, narkomani się kręcą, ciemny element, a poprzedni ochroniarz został potraktowany nożem i z trudem go odratowano. Może lepiej jeszcze poszukać.
- Michał, jakby było całkiem bezpiecznie nie potrzebowaliby ochrony. Wszędzie są gangi i element.
- Dawid ja się nie zgadzam. – zaprotestowała Magda patrząc na niego z przerażeniem – To jest w ogóle jakiś niedorzeczny pomysł. Zarobimy pieniądze jakoś inaczej.
- Pójdę tam, rozejrzę się, zobaczę co i jak. Pewnie tylko ktoś wyolbrzymił całą sprawę. Nie wiadomo z resztą czy będą mnie chcieli. Tak? A nasze dzieci pytają czy będą mieć gdzie mieszkać i za co żyć, więc chyba za bardzo na wybrzydzanie pozwolić sobie nie możemy. Dasz mi namiar? – zwrócił się do szwagra i Michał zapisał nazwisko, adres i nawet zaoferował się, że pojedzie na miejsce razem z nim. Umówili się, pożegnali. Michał pojechał odwieźć Justynę do domu, a Magda zaplatając na piersi ramiona spojrzała na Dawida z wojowniczą miną. On tym jednak nie przejął się specjalnie. Objął, pocałował, kazał jej iść do łazienki, a sam klęknął do modlitwy.
Sobota. Nie mieli nadal mieszkania. Na śniadanie dwie bułki i resztki dżemu, a Dawid zostawił Magdę i pojechał rozmawiać o podjęciu pracy, która ją przerażała. Pakowała rzeczy z niecierpliwością spoglądając na telefon i wyczekując wieści od Justyny. Za chwilę miała przyjść właścicielka po klucze, a ona nie wiedziała czy ma dokąd się wynieść. Nie łatwo nagle z sytuacji, gdzie rodzice zapewniali wszystko przenieść się w taką, gdzie o wszystko samemu trzeba zawalczyć.


- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów