Ona
opowiadania >



Ona towarzyszy mi już jakiś czas. W zasadzie, odkąd tyko pamiętam. Jednakże ten okres czasu wydaje się być niewytłumaczalnie krótki. Nie wiem czy było coś przed nią, czy też nie. Moje wspomnienia zdają się powoli zatracać w matni myśli. Myśli, które niepokojąco przestają przypominać mi moje własne. Kreowane przez mój umysł byty, wydają się zniekształcać, zatracać swą pierwotną postać, na skutej jej wpływu. Czuję ich inność, odmienność.
Chciała mi tylko pomóc. Niszczyła we mnie strach, ból, niepewność, niszczyła wszystko czego w sobie nienawidziłem. Przestałem czuć się źle. Przestałem bać się mojego życia. Nie czułem strachu, ani przed innymi, ani przed samym sobą.
Później.
Niematerialny byt jednak na tym nie poprzestał. Zaczęła niszczyć we mnie wszystko, co uznała za słabość. Kontynuowała swoją plugawą kreację. Zniszczyła we mnie współczucie. Tak samo jak więź z bliskimi mi osobami, zatraciło się w głębinach mojej osobowości. Osobowości, która nieubłaganie przestawała być moja.
Towarzyszy mi nieprzerwanie. Jest ze mną podczas dnia, aczkolwiek jej obecność czuję najwyraźniej podczas nocnych koszmarów. Sny na jawie, których doświadczam podczas nocy, budzą we mnie najgłębsze lęki, jakby chciała wydobyć ze mnie jeszcze więcej. Wycisnąć ze mnie resztki mojego człowieczeństwa. Nie próbuję się już temu przeciwstawić. Walka z nią jest jak walka z samym sobą. Przestaję bowiem już nas odróżniać. To Ona wypełniła we mnie pustkę. Jest jak plugawy pasożyt w moim umyśle. Żywi się moimi myślami, za wszelką cenę nie pozwalając mi na śmierć. Ciało jest tylko powłoką. Brudną płachtą, rzuconą bezwiednie na czystą duszę. To ja jestem tą płachtą. Jestem tylko jej pokrywą. Jedynym, co oddziela ją od świata materialnego. Tracę zmysły, całkowicie poddaję się jej wpływowi. Krążąc po pokoju szukam siebie. Bodźca, rzeczy, która przypomniała mi kim jestem, kim byłem. Czegokolwiek, czego mógłbym się desperacko chwycić, nim się jej oddam.
W jednej chwili resztki mnie zatracają się w bezdennej czerni. Nie ma już nic.
Pokój pęka na niezliczoną ilość kawałków.
Świat wokół nie istnieje.
Jestem tylko ja, i ona.
Jesteśmy dla siebie.
Jesteśmy szczęśliwi.
Ona jest wszystkim, co mam.
Wszystkim, co teraz mam, jest obłęd.
Zaś jej imię, to Szaleństwo.


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
dorcik2 Linia koment
Dodany:2016-09-08 19:18:11, Ocena: Brak oceny
Podobały mi się przeżycia wewnętrzne podmiotu, analiza tego co siedzi wewnątrz.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów