Zwyczajnie - miłość (XV) Dopasowanie
opowiadania >



w każdej jego wypowiedzi i geście. Usiedli jednak naprzeciw siebie w pokoju Michała i Dawid wypowiedział to z czym przyszedł.
- Chciałbyś znaleźć pracę i ja mam ci w tym pomóc. Tak?- upewnił się Michał - Wiesz ilu Polaków nie ma pracy? – w jego głosie paradoksalnie zabrzmiało rozbawienie, czy też ironia - I to takich, którzy są po studiach i doskonale władają własnym językiem. Oni emigrują za granicę, żeby znaleźć sobie jakieś zajęcie, a ja mam ci znaleźć pracę tutaj. Dobre sobie. – parsknął śmiechem.
- Może dałoby się coś bez języka. W Stanach dorabiałem do stypendium jako ochrona w lokalu. Do tego chyba nie jest konieczny język. Tylko, żeby nawet pochodzić i popytać to musiałbym potrafić się porozumieć. Chodzi tylko o pomoc w komunikacji. Rozumiesz.
- Pracowałeś jako ochrona? Dobre. Dzisiaj nie mam czasu, ale może rozejrzę się i popytam. Nic nie obiecuję. Zostaw mi swój numer telefonu. Jakby coś, to się odezwę.
- OK. Masz coś do pisania? – Michał wzrokiem i skinieniem głowy wskazał na biurko, a Dawid zapisał numer i stanął z rękoma w kieszeniach, nieco się wahając. W końcu spytał.
- A mogę, tymczasem, pożyczyć gitarę?.
- Chcesz pożyczyć ode mnie gitarę? Chyba coś ci się w głowę zrobiło.
- Mam żonę w ciąży i potrzebujemy coś jeść. Chcę tylko pożyczyć jedną gitarę spośród dwunastu jakie tu masz. To chyba nie jest aż tak wiele. Zwrócę.
Michał zastanowił się przez chwilę patrząc na szwagra szeroko otwartymi oczyma. Nie sądził, że jego sytuacja materialna jest aż tak kiepska. Wyjął w końcu gitarę zapakowaną w futerał i podał mu.
- Pożyczę ci, ale pod jednym warunkiem. – zawiadomił – Coś za coś.
- Mów. Co chcesz?
- Piszę jednej koleżance muzykę do wierszy. Przydałaby mi się pomoc. Na Magdę nie mogę liczyć, bo ona wciąż ma ważniejsze sprawy, ale ty też masz chyba trochę pojęcia w temacie.
- No nie wiem. Mam sporą przerwę, ale możemy popróbować. Pokaż co tam masz. – Dawid usiadł ponownie, a Michał sięgnął po wydrukowane kartki i zaczął je przeglądać.
- Większość jest po polsku, ale kilka mam też po angielsku.- poinformował - Poezja śpiewana.
- Rozumiem. Pokaż – wyciągnął rękę i gdy dostał wydrukowane kartki, spojrzał i zaczął je czytać wzrokiem. Skupił się przez chwilę, zastanowił, po czym zawiadomił – Całkiem fajne. Można nad tym popracować. Trzeba zacząć delikatnie. – spojrzał na kartkę i zaczął śpiewać - Wszystko co mam, to kilka słów, literek garść, ulotnych zdań, cichutki szept i więcej nic. Wszystko co mam, to pytań garść, po których tylko milczenie gra i odpowiedzi ssący brak i więcej nic. – Przerwał. – Jaki koleżanka ma głos? – spytał patrząc na Michała.
- Jak anioł – odpowiedział w pierwszym odruchu, a gdy Dawid zmierzył go spojrzeniem zorientował się, że nie całkiem o to chodziło – Raczej na de-dur – zawiadomił.
- Zabiorę to ze sobą i pokombinuję, popróbuję. Jak będę coś miał to dam ci znać. Jednak, jakby była taka możliwość, to fajnie byłoby usłyszeć koleżankę. Dałoby się zorganizować?
- Może. W piątek będzie w Krakowie na wieczorku poezji. Chcesz wejściówkę?
- Pytanie. Ma się rozumieć. Będziemy w kontakcie. Tak?
- No. Tylko dbaj o moją gitarę i oddaj w nienaruszonym stanie.
- Spokojna twoja głowa. Będę dbał. Rodzicom lepiej nic nie mów. Jak znajdę pracę stanę na nogi. Damy sobie radę. Przekonasz się.
Jeszcze tego samego dnia Dawid stojąc na rynku przypominał sobie wszystkie anglojęzyczne piosenki jakie znał i śpiewał je, nie tyle od razu licząc na wielki zarobek, ile chcąc poćwiczyć chwyty i przypomnieć sobie jak to w ogóle szło. Od czasu do czasu przerywał, denerwując się sam na siebie, ale w związku z tym, że trzy utwory sobie przypomniał i całkiem nieźle mu wyszły powtarzając je na okrągło uzbierał do futerału czterdzieści złotych. Było na podstawowe zakupy. Kiedy wrócił do mieszkania, Magda z resztek wszystkiego co było robiła właśnie zapiekankę makaronową. Była głodna, a wszystko co znalazła to makaron, resztki różnych warzyw i kawałek sera. Wystarczyło na porcję dla obojgu. Dawid odstawił nową porcję zakupów i podszedł do Magdy z uśmiechem. Ta niespodzianka spodobała mu się bardzo. Zanim jeszcze zaczęli jeść wymienili kilka pocałunków. Magda przed chwilą miała w sobie ogrom emocji, które pragnęła z siebie zrzucić po próbie, ale teraz stwierdziła, że to nie ma sensu. Miała do dyspozycji zawodową orkiestrę z doświadczonymi muzykami, a tam każdy uważał się za profesjonalistę, a ją za smarkulę, która sama nie wie czego chce. Równie dobrze mogłoby jej tam nie być, bo i tak każdy wiedział lepiej co i jak. Wyszła z próby wściekła. Teraz jednak zjedli zapiekankę, popili sokiem i Dawid już zaczął opowiadać o swym spotkaniu z Michałem, gdy do drzwi rozległ się dzwonek. Dawid zrobił zdumione oczy i poszedł otworzyć. To była właścicielka mieszkania. Ta sama – chuda, mała z krótko obciętymi-pomalowanymi na marchewkowy kolor włosami – rzadkimi i ułożonymi raczej mało starannie. Wpadła, jakby się paliło, zaglądając w każdy kąt.
- No nie, no, moje drogie dzieci. Tak to się nie robi. Ja tu w pełnym zaufaniu powierzyłam wam mieszkanie, a wy tu takie rzeczy. Jak tu można teraz komuś zaufać? No jak można? – mówiła z gniewem – To dobrze, że człowiek ma jeszcze dobrych sąsiadów i mu powiedzą. Na takie rzeczy to ja się nie godziłam. – krzyczała przechodząc po mieszkaniu ku ogromnemu zaskoczeniu lokatorów.
- Ale o co chodzi? – spytał niepewnie Dawid, a Magda powtórzyła po polsku.
- O co chodzi? Zrobiliśmy coś nie tak?
- Coś nie tak? Ty tu rybeńko głupiej nie udawaj, bo ty dobrze wiesz co jest nie tak. Jak wynajmuję mieszkanie komuś na parę dni, żeby tylko miał gdzie przycupnąć, to nie znaczy, że zgadzam się, żeby tu rodzinę sprowadzał i mi przemeblowanie robił. Nie ze mną te numery. Ja tu mam stałych studentów, którzy tu od października mają wrócić, a żadnej rodziny na lokatornym
- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Whistler61 Linia koment
Dodany:2016-06-16 23:51:41, Ocena: Brak oceny
Dobrze napisane.... i rzeczywiście obecnie "niezależność" i "samowystarczalność" jest w modzie. Niestety. Może dlatego sprzedaje się teraz więcej poduszek, do... płakania w samotne noce w pustym pokoju. GZ
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów