"Jak zostałem mężczyzną"
opowiadania >



Ursus C-328. Leki ciągnik rolniczy, produkowany w latach 1963–1968 przez Zakłady Mechaniczne Ursus w Warszawie. Masa własna 1460 kilogramów. Silnik typu „S”, czterosuwowy, wysokoprężny, chłodzony cieczą. Dwa cylindry, pojemność skokowa 1960 centymetrów sześciennych. Moc znamionowa 28 koni mechanicznych. Sześć biegów do jazdy w przód, dwa do jazdy w tył. Układ kierowniczy dwudrążkowy z przekładnią zębatą, hamulec bębnowy, niezależny na oba koła tylne. Maksymalna prędkość jazdy 25 kilometrów na godzinę, średnie zużycie paliwa 2,8 litra na 1 godzinę pracy.


Wady : zbyt mała liczba biegów, zastosowanie prądnic prądu stałego przez co akumulator był często rozładowany i pojawiały się problemy z rozruchem (zwłaszcza zimą), brak zaczepu polowego, brak hydrauliki zewnętrznej, brak podgrzewaczy w przewodach ssących.


Zalety : niskie zużycie paliwa, trwała skrzynia biegów, bardzo dobry rozkład masy, wszechstronna funkcjonalność w małych gospodarstwach rolnych.



Tyle wikipedia. Nie ma tam nic o tym, że traktor wyglądał dość żartobliwie, żeby nie powiedzieć śmiesznie. Obły, szeroki przód, wlot chłodnicy o regularnym łagodnym zarysie i wysunięte na bok okrągłe przednie reflektory sprawiały wrażenie jakby metalowy niedźwiedź na gumowych nogach wesoło się uśmiechał i zachęcał patrzącego na niego z niemałą fascynacją chłopca do przejażdżki na jego grzbiecie.


Nie mówi też nic o tym, że istotną zaletą tego pojazdu, który określany był często pogardliwie „copkiem”, była czarodziejska zdolność uczynienia z zakompleksionego łepka, którego ojciec gdzieś daleko zarabiał na utrzymanie rodziny - mężczyzny.



- Dajta mu spokój, dziecko na traktor … kto to widział ? Spadnie pod koła i nieszczęście gotowe - jak zawsze biadoliła babcia patrząc z troską na 9-latka wdrapującego się z zapałem na skóropodobne siermiężne siedzisko maszyny.


- E tam spadnie ! Mocno się trzymaj kierownicy copka, gaz i do przodu ! - zachęcał młodego zapaleńca dziadek, zawsze chętny i gotowy do tego typu akcji.


- Wciskasz sprzęgło, potem wrzucasz czwórkę, puszczasz sprzęgło i jedziesz. Tylko gazu nie naciskaj wogóle ! - udzielał ostatnich instrukcji wujek z lekkim niepokojem spoglądając na maszynę zakupioną za niemałą kwotę, która wyręczała go w wielu żmudnych rolniczych pracach.


Przejęty byłem okrutnie, ale podniecony jeszcze bardziej. Ja za kierownicą wielkiego Ursusa ! Będzie o czym opowiadać ! Powoli zacząłem puszczać przytrzymywany przez wujka pedał sprzęgła, maszyna szarpnęła i ruszyła. Dźwięk nie do podrobienia. Charakterystyczne, wpierw powolne, potem coraz szybsze cap, cap, cap i zielony okrągły traktor zaczął powolutku toczyć się na swoich wielgachnych stomilowskich oponach po rżysku.


Dziadek i wujek oczywiście nie mogli zostawić wyczynowca samego i biegli tuż obok ciągnika, jeden z lewej, drugi z prawej strony. W zasadzie to nie biegli, tylko truchtali. Raczej szli. Szli wolnym krokiem, bo ta niezwykła maszyna rolnicza na czwartym „roboczym” biegu osiągała prędkość około 1 kilometra na godzinę. Może pól kilometra na godzinę, gdyż prowadzący ją z wypiekami na twarzy traktorzysta zgodnie z zaleceniami nie dotykał pedału gazu.


- Teraz stój ! - krzyknęli prawie obaj naraz mężczyźni, widząc jak traktor powoli i systematycznie, ale nieubłaganie zbliża się do ułożonych w zgrabne dziesiątki snopki pszenicy.


Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Teoretycznie nie było to skomplikowane i dobrze wiedziałem co robić. Należało ponownie wcisnąć do oporu pedał sprzęgła. Tak też zrobiłem, a raczej starałem się zrobić. Z trudem dostawałem do pedału i z całej siły napierałem na niego lewą nogą. Siermiężny mechanizm mający postać wygiętego pod kątem prostym grubego pręta ani drgnął. Ułozone snopki nieubłaganie zbliżały się do maszyny. Idący z lewej strony pojazdu wujek widząc powoli, ale systematycznie zbliżająca się „katastrofę snopkową” próbował wpierw jedną, później obydwoma rękami nacisnąć wajchę. Nic z tego. Do ustawionych w trudzie przed godziną snopków zostało jakieś cztery metry.


- Jezusie Nazareński ratuj !!! - usłyszałem dochodzący gdzieś z tyłu głos babci, która tym desperackim wezwaniem zwróciła się o pomoc do sił najwyższych, aby w jakiś sposób pomogły uniknąć najgorszego.


Do snopów pozostało trzy metry. Cap, cap, cap – sunął niczym czołg nie przejmujący się niczym i nie czuły na akty strzeliste żeliwny niedźwiadek. W dziecięcych oczach pojawiły się pierwsze iskierki przerażenia, zwiastujące niechybnie nadchodzące łzy.


- Stawaj na sprzęgle ! - krzyknął przytomnie dziadek, a ja widząc już jak pomiędzy przednim kołem, a stosem snopów zostało kilkanaście centymetrów, w akcie desperacji obydwiema nogami i całym ciężarem wątłego ciała stanąłem na metalowym pręcie.


Ważyłem wtedy jako przeciętnej postury trzecioklasista tyle co dobrej wagi kogut. Na serio około trzydziestu kilogramów. Wystarczyło. Następca produktów przedwojennej fabryki Posagu Siedmiu Panien, powolutku zatrzymał się, najeżdżając jedynie fragmentem przedniego koła na jeden z pszenicznych snopów, niewzruszenie capkując sobie z komina swoim cap, cap, cap.



Napięcie opadło. Wszyscy odetchnęli z ulgą, a po chwili rozpoczęła się głośna kłótnia pomiędzy dorosłymi uczestnikami zdarzenia, której znaczenia i sensu już nie rozumiałem stojąc

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Rinoa017 Linia koment
Dodany:2016-02-23 23:07:03, Ocena: Brak oceny
Bardzo fajna opowieść mówiąca o marzeniach w nudne dni. Dziecięca fantazja nie ma granic. Pamiętam jak dzisiaj, że, gdy sprzątałam, potrafiłam sobie wyobrażać najróżniejsze rzeczy jako mała dziewczynka. A to, że dywan był "lawą" i trzeba wszystkie misie i lalki uratować przed spaleniem i takie podobne... A Ty świetnie to opisałeś. Niestety jak zwykle pojawiło się też wiele błędów, czasem utrudniających czytanie. Ale poza tym: naprawdę warto.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów