Duch w pokoju
opowiadania >



Ostatnio wiele myślałem o istocie życia człowieka i doszedłem do wniosku, że większość z nas jest jak duch w pokoju.


Niby jesteśmy, ale nikt nas nie widzi, nie dostrzega. Bardzo często, nawet to co zrobimy nie jest nam przypisywane. Zupełnie jak duch, który stuka w rury, a ludzie sądzą że to przez ich wiek lub wodę, która tam płynie.


Zapewne bardzo dużo osób zgodzi się ze mną, że tak właśnie jest.


Wchodzimy w pewne kanony i tkwimy w nich nie wiedząc nawet, że to co robimy i jest dla nas całym życiem, ktoś ma brzydko powiedziawszy: głęboko w nosie.


Jesteśmy jak to kiedyś często mówiłem, trybikiem maszyny, ale czy to prawda?


Trybik maszyny kiedy się zepsuje, zostaje zastąpiony innym, ale póki to nie nastąpi, maszyna stoi.


MY natomiast jesteśmy, jak wspomniany przeze mnie duch. Jesteśmy to jesteśmy, a jeśli nas nie ma… trudno.


Nikt tego nie zauważy.


I tu rodzi sie bardzo ważne pytanie.


Czy MY jako ludzie myślący, posiadający wielkie marzenia, jesteśmy do tego stworzeni?


Odpowiedź, to jednoznacznie, NIE.


Jesteśmy ludźmi, którzy owszem muszą iść do pracy, ale dlaczego mamy w niej być nikim? Upadlać się? Być duchem?


W końcu każdy z nas jest kimś wyjątkowym. Kimś kto wnosi coś wielkiego do życia innych.


Kiedy na własne życzenie straciłem pracę, poszedłem pracować do firmy, w której jako drugiej w życiu, odnalazłem swój kąt. Byłem tam potrzebny, ludzie pytali mnie o zdanie, prosili o pomoc i co więcej każdy znał moje imię.


Dlaczego tak było? Bo robiłem to co kocham. Odnajdywałem się w tym życiu i poświęcałem całego siebie.


Wielu ludzi żartobliwie mówiło, że "wszędzie mnie pełno". To prawda. Byłem wszędzie, gdzie coś trzeba było zrobić.


Czy było to ponad moje siły? Może trochę. Na dłuższą metę pewnie bym się wykończył, ale czy było warto? Jeszcze jak. Poczułem się ważny, potrzebny. Moja samoocena wzleciała w niebiosa. Już nie byłem duchem w pokoju.


Stałem się czymś więcej niż trybem w maszynie.


Ale czy to wszystko prowadziło do mojej niezniszczałości w tej firmie? Boże broń.


Żyjemy w kapitalistycznym świecie. Tu żeby utrzymać się na powierzchni, prezesi, dyrektorzy potrafią poświęcić jednostkę, która choć trochę wychodzi przed szereg.


Czy sumując to wszystko do kupy, wciąż warto?


Bardzo!


Jak wspomniałem każdy z NAS jest wybitną jednostką w swojej dziedzinie.


Jak ktoś mądry kiedyś powiedział:


Każdy jest geniuszem, ale jeśli zaczniesz oceniać rybę pod względem jej zdolności wspinania się na drzewa, to przez całe życie będzie myślała, że jest głupia.


Nie bądźmy jak ta ryba. Nie dajmy się oceniać tylko przez pryzmat tego co aktualnie robimy. Być może ktoś z nas jest wybitnym pływakiem, a może pięknie rysuje, ale przez to, że ktoś nas kiedyś ograniczył, zostaliśmy kimś zupełnie innym niż marzyliśmy.


Nikt nie jest duchem i tylko my możemy to zmienić.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów