Miłóść
opowiadania >



stoją te moje sarnie oczy z wózkiem i Alą w środku.


Nie mogłem się wprost nadziwić jak tak drobna istota wniosła ten cały majdan na trzecie piętro.


Zaskoczenie mieszało się z radością ,że oto Ona sam przyszła do mnie..... a niech zostaną nawet dwie jakoś to będzie przemknęło mi przez głowę.



W rozmowie okazało się ,że rodzice mojej Sarny ,, niespodziewanie,, dowiedzieli się o weselu w rodzinie a Kasia jest tam świadkiem na ślubie i proszą nas a raczej moją mamę aby 2 dni zajęła się małą Alą.


Wyposażenie typu mleko , pieluchy etc było w komplecie z siostrą. Zaniemówiłem zresztą tak jak i moja mama. Ala została z nami.


Mama moja była kobietą niesłychanie czystą wręcz pedantką .


Tym swoim umiłowaniem porządku potrafiła mi zatruć niezły kawałek życia.


Chyba po rozstaniu z ojcem poszło jej w sprzątanie- roiło się w mojej głowie.


Ala spała sobie grzecznie w tym swoim wózku, ale pod wieczór mama postanowiła ją wykąpać .


Córka sąsiadki z naprzeciwka też miała takiego malucha więc pozostała tylko kwestia pożyczenia wanienki.


Ceremonia kąpieli zaczęła się od słów ,że mam patrzeć, pomagać i się uczyć bo kiedyś sam będę


- 7 -



musiał kąpać swoje dzieci i muszę wiedzieć jak to się robi.


Były to prorocze słowa z czwórki moich dzieci trójkę kąpałem osobiście od dnia przybycia ze szpitala.


Ale mama wyjęła z wózka zaczęła rozbierać. Jakoś mi się zrobiło dziwnie, mała była jakaś taka ziemista jak Pani Wandzia.


Twarz mojej mamy tężała z każdą sekundą


-Leć po Panią Bożenkę ale już !!!!!


Pani Bożenka z naprzeciwka sama jest młodą mama i do tego pielęgniarką od maluchów.


W krótkim czasie nad małą Alą zebrało się całe konsylium.


Nie wiem po jakim czasie , może po około godzinie mała świeciła niczym żarówka a w pokoju


roznosił się zapach wszechobecnej oliwki.. Wkład wózka został cały wymieniony .Ala w spadku po synku Pani Bożenki dostała nowe ciuszki. Jednym słowem sielanka.


Z obiecanych max dwóch dni zrobiły się cztery, łączność w tamtym czasie była utrudniona a w domu rodzinnym malucha drzwi były zamknięte na głucho.


Sarna w końcu wróciła ,ze zrozumieniem wysłuchała uwag mojej mamy, która w zaistniałej sytuacji była nad wyraz delikatna . Na całej tej sytuacji najlepiej wyszła Ala umyta nakarmiona w nowych ciuchach.


Od kiedy Kasia przestała chodzić do szkoły, nasze kontakty były już raczej sporadyczne i ograniczone do standardowych uprzejmości. Od czasu do czasu miałem informację na jej temat od osób trzecich.


Jedni mówili, że zmieniła szkole , inni wprost bez ogródek ,że się zwyczajnie stacza.


Tę drugą opinię brałem bardzo do siebie, czułem za każdym razem na mej twarzy policzek wymierzony celnie i z premedytacją połączony z poczuciem jakiejś dzikiej satysfakcji mojego współrozmówcy.


Dzwonek do drzwi , czekam kilka chwil , Otwiera lecz bez słowa zostawiając otwarte na oścież odwraca się i idzie do siebie. Ruszam za nią, w korytarzu a potem w kuchni uderza mnie dziwny dotąd nie znany zapach. Jest bardzo intensywny taka mieszanka octu , amoniaku , mdłej słodyczy . W kuchni jest ciemno tli się tylko mały płomień na kuchence gazowej.


W pokoju półmrok mnóstwo dymu, wokół stołu siedzą jacyś ludzie. Wydawać by się mogło ,że powinno być gwarno i głośno. Atmosfera jest ciężka i leniwa moja obecność przeszła jakoś obok .


W końcu zaproponowano mi herbatę wchodzę za Kasią do kuchni w nadziei ,że pogadamy.


Na gazie skwierczy garnek pełny czarnej mazi ,na wypalonych brzegach w środku jest masa małych wacików.


-Kawa , herbata, coś mocniejszego ?-pyta, oczy ma całkowicie obojętne przelewa się właściwie przez własne ciało. Już miałem powiedzieć tak. Nie wytrzymuje wybiegam i znowu biegnę tym pierdolonym tunelem ,światło, krople deszczu na mojej twarzy Latarnie spadną mi zaraz na głowę byle do domu.


Z mojego rodzinnego miasta wyjechałem dwa lub trzy lata później z krótką chyba dwuletnią przerwą na powrót. To właśnie w tej przerwie tak jakoś mimochodem postanowiłem ją odwiedzić w nadziei ,że żyje ,że jakoś ułożyła swoje życie.


Drzwi otwiera mi Pani Wandzia , nawet się nie spodziewałem ,że się tak ucieszy.




a to się Kasia zdziwi ,kogo ja jej prowadzę , opowiadaj co tam u Ciebie.




Kasia wbrew opowieścią co niektórych znajomych bliższych i dalszych nie wygląda wcale źle ,ale generalnie to ja mam opowiadać o sobie.


Moją uwagę przykuwa widok ślicznej nastolatki to Ala. Daję się wyczuć mocną więź między siostrami, młodsza zapatrzona jest w Kasie jak w obraz na pierwszy rzut oka widać kto tu jest szefem .


-Zrobiłaś już lekcje, lektura przeczytana ?przecież wiesz ,że Ci nie popuszczę. Nie skończysz tak jak ja,zwyczajnie na to nie pozwolę .


Ala posłusznie idzie w swój kąt i zajmuje się tym czym ma .


- 8 -



Z godziny na kawie robi się ich kilka,jest tyle spraw , które chciałbym jej opowiedzieć.


W pewnej chwili Kasia sama podejmuje temat swojej przyjaciółki heroiny.


-Wiesz ta cała gadka o uzależnieniach to bzdura , biorę już tyle lat i w każdej chwili mogę przestać .


-Dla czego więc nie przestaniesz?


- bo nie, ale w każdej chwili mogę , ROZUMIESZ MOGĘ!!!!


Widzę jak z każdą kolejną minutą narasta w niej złość, oczy zachodzą łzami.


I te cholerne uczucie własnej bezsilności ,ten moment gdy już wiesz ,że każde słowo , każdy twój gest będzie zły. Wychodzę , wychodzę po raz ostatni bez gniewu , złości bez jakichkolwiek roszczeń czy pretensji jest mi tak zwyczajnie po ludzku smutno.


Wróciłem definitywnie ,pieprzony poszukiwacz szczęścia cała zachodnia ściana Rzeczypospolitej zwiedzona za free w niespełna 20 lat .


Po drodze większe i mniejsze pipidówy, trochę lasu , i parę tysięcy hektarów poligonu.


Wróciłem , i chłonę tą moją małą Ojczyznę każdym tchnieniem , wszędzie muszę zajrzeć odświeżyć wspomnienia. Prowadzę moją latorośl w miejsca mojej młodości opowiadam o szkołach, zabytkach. W końcu , w końcu wróciłem jestem u siebie.


Kolejna letnia niedziela spacer z rodziną po mieście. Opowiadamy na przemian naszym dzieciom historię naszej młodości..


Z daleka na trotuarze majaczy postać klęcząc w zimowej kurtce wśród stosu śmieci i reklamówek


Taki ludzki wrak. Z każdym krokiem mam co raz większe przekonanie że z nielicznej grupy przechodniów wybrała właśnie mnie

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
heks Linia koment
Dodany:2015-11-06 13:22:17, Ocena: Brak oceny
Witam. Bardzo serdecznie przepraszam potencjalnych czytelników. Opowiadanie skopiowałem po korekcie z offisa i bezmyślnie wkleiłem na stronę efekt jest dla tego taki a nie inny
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów