Zauroczenie 4/4
opowiadania >



gotuję, że wszystkich potruję, że … no takie tam. Rzucił mi komputerem o ścianę zawiadamiając, że więcej przy nim nie siądę. Zadziwiające, że zegarek, który wisiał na ścianie spadł i popsuł się, a komputer nie. Działa. Może lepiej by było, żeby wtedy się roztrzaskał. Nie odczytałabym wtedy kolejnych wiadomości i nie wyszła na to cholerne spotkanie. Pisał, że wyjeżdża z kraju. Chciał jeszcze raz mnie zobaczyć i pożegnać się. Prosił, a później przyjechał i stał przed domem. Wysłał mi sygnał na telefon, że jest, a później stał tam i już. Na początku nie miałam zamiaru wychodzić. Wyglądałam tylko przez okno sprawdzając czy jeszcze stoi, a on po prawie dwóch godzinach nadal tam był, więc poszłam. Wsiadłam do samochodu, spojrzałam na niego, a on tylko się uśmiechnął. Nie mówił nic. Uruchomił silnik i ruszył. Chciałam wiedzieć dokąd jedziemy, ale zawiadomił, że to niespodzianka. Wyjechaliśmy poza miasto, zatrzymaliśmy się gdzieś w lesie. Tu zaczęłam się bać, panicznie. Chciałam, żeby mnie odwiózł, a on objął mnie za rękę.
- Nie bój się. Mam niespodziankę. – wysiadł z samochodu, otworzył bagażnik i wyjął stamtąd składany stolik, postawił, nakrył obrusem, a później wyjął świeczkę, zapalił i postawił na środku tego stolika, puścił muzykę z radia samochodowego i patrząc w moją stronę poruszył brwiami.
- Uwaga. Oto danie główne. – wyjął spory pojemnik na żywność i zawinięte dwa talerze i sztućce. Ułożył talerze, sztućce, serwetki, kieliszki do wina, a ja uśmiechnęłam się. Myślałam już że będzie dobrze. Nałożył na talerze potrawę. Obok stolika ustawił rozkładane krzesła. Tu las, ciemno, odgłosy ptaków, chłód, w oddali raz po raz szum przejeżdżającego samochodu, a tu bardzo prywatna restauracja w samym środku wszystkiego. Z radia leciała muzyka Mozarta. Uwielbiam. Zaprosił mnie do stołu, podsunął mi krzesło. Nie wiem dlaczego w to uwierzyłam. Chyba chciałam wierzyć. Miło było, choć przy niewielkiej ilości słów. Kiedy mnie pocałował nawet się nie broniłam. To było jego pożegnanie. Miał jechać zagranicę i miałam go więcej nie zobaczyć. To był namiętny pocałunek, jakby jego głód był ogromny, a ja… Chyba też mnie trochę poniosło. Podniósł mnie z krzesła i zaczął odpinać moje ubranie, dotknął tak, jak nie powinien. Wzdrygnęłam się i pochwyciłam jego rękę.
- Nie. Wybacz, ale nie. – odsunęłam się, a on patrzył na mnie takim wzrokiem… nawet nie potrafię tego opisać. Uśmieszek, który przemknął po jego twarzy… Chyba go to bawiło.
- Nie bój się. – zaśmiał się, a następnie pochwycił za nadgarstek, przyciągnął i pocałował znowu. Tym razem próbowałam się bronić. Przed oczami stanęła mi ta głowa – martwe oczy, wszędzie krew. Żart?
Chciałam uciekać. On całował szyję, dotykał piersi. Nie miałam siły go od siebie oderwać, więc pocałowałam, objęłam głowę. Było w tym tyle dzikości ile strachu we mnie.
- Poczekaj. – wypowiedziałam w pewnym momencie. – W samochodzie mam prezerwatywę. – oddychałam ciężko. Przystopował, spojrzał spod brwi, cofnął się. Wydostałam się z jego objęcia, poszłam do tego samochodu, wsiadłam i zatrzasnęłam drzwi. Kluczyk był w stacyjce. Roztrzęsionymi dłońmi przekręciłam go, wycofałam. Myślałam tylko o tym, żeby jak najprędzej uciec. Zostawiłam go tam i odjechałam. Całą drogę płakałam nie mogąc sobie wybaczyć, że mogłam być taka głupia. Nie wiem jak wróciłam do domu. Pomyślałam, że nie mogę zostawić auta pod swoim podwórkiem, więc odjechałam nim. Zostawiłam go w mieście, na parkingu, wróciłam do domu pieszo, a teraz siedzę i znów ryczę. Zastanawiam się jak mogłam do tego dopuścić. Jak mogłam mu uwierzyć?. Chciałam. Bardzo chciałam uwierzyć. Bardzo chciałam uwierzyć, że mam jeszcze szansę na miłość, no i mam co chciałam. Kiedyś lubiłam seks, wierzyłam w miłość, która jest w stanie wszystko przezwyciężyć. Moja ukochana bajka „Piękna i Bestia”. Miłość, która zamienia bestię w człowieka. Nigdy, nigdy, nigdy już nie uwierzę.


Koniec


PS. Wszelkie podobieństwo osób, zdarzeń, miejsc jest nieprzypadkowe. Jednak to tylko niewielkie podobieństwo. Nie fakty. Jeśli ktoś tu rozpoznał kawałek siebie, jeśli kogoś uraziłam – przepraszam – chociaż nie bardzo pokornie. Dziękuję za poczytanie i Pozdrawiam. ;o)


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów