Zwyczajnie - miłość (XV) Dopasowanie
opowiadania >



nie potrzebuję. Ja wiem jak to jest. Potem tylko kłopoty z tego, bo na opłaty nie mają, dzieci płaczą, a na bruk nie wyrzucisz. Nie ma. I jak my to się teraz będziemy liczyć? Co? Wynajmowałam mieszkanie jednej osobie za trzydzieści złotych na dobę ze wszystkim. Taniej nigdzie nie znajdzie, a tu co? Dwie osoby to podwójne zużycie wszystkiego i wody i prądu i gazu. Wszystkiego. Nie ma tak. Ty tu jeszcze będziesz udawała głupią i głupią ze mnie robiła. W tej chwili mi się zabierać.
- O co chodzi? – powtórzył zdezorientowany nieco Dawid.
- O to, że ja się tu sprowadziłam. Zaraz ci wytłumaczę. Poczekaj. Niech pani posłucha, – Magda zwróciła się do kobiety siląc się na spokojny ton – Wprowadziłam się tu wczoraj wieczorem i mieliśmy to pani zgłosić, tylko nie zdążyliśmy. Nie mamy z resztą zamiaru długo tu pozostać. Szukamy mieszkania. Pobędziemy tu najwyżej jeszcze tydzień i wyprowadzimy się. Nie ma obawy.
- Ja się nie będę niczego obawiać, bo policję tu wezwę zaraz jak mi w tej chwili… - w tym momencie Dawid wcisnął kobiecie do ręki ostatnie trzysta złotych jakie mu pozostało i spojrzał na nią pytająco
- Do kiedy możemy zostać? – spytał i spojrzał na Magdę, a ona przetłumaczyła.
- Daję wam czas do soboty i lepiej żebyście coś znaleźli. Na żadne pary tutaj się nie godziłam. Tak?
Dawid odpowiedział jej coś po bułgarsku wykonując te same miny i gesty, które ona wykonywała, tylko trochę bardziej, po czym zwrócił oczy na Magdę usiłującą powstrzymać rozbawienie.
- Co powiedziała? – spytał.
- Do soboty.
Znów mówiąc coś po bułgarsku odprowadził gościa do drzwi i niemal wypchnął kobietę za nie.
- Kochanie powiedz pani, żeby wpadła w sobotę po klucze – zwrócił się do Magdy pozostającej przy drzwiach kuchennych i ta zakomunikowała.
- Mój mąż ślicznie pani dziękuje za wizytę i uprzejmie prosi, aby przyszła pani w sobotę. Do widzenia
i dziękujemy za odwiedziny. – Kobieta zniknęła za drzwiami zamkniętymi na łucznik przez Dawida. Młodzi małżonkowie spojrzeli po sobie i najpierw ona, a następnie on zaczęli się śmiać. Najpierw śmiech, a potem kilka kroków, dystans zmniejszył się do paru centymetrów. Dawid wsunął dłoń na szyję swej żony . Tutaj nastąpiło spotkanie wzroku i pauza. Uśmiech milczeniem zastygł na ustach, oczy w niemych niedopowiedzeniach zaczęły coś kombinować między sobą.
– I love you – wyszeptały usta – jego usta. To było zaskoczenie. Nie spodziewała się tego Magda. Właściciel ust się nawet nie spodziewał, a usta to zrobiły – pod urokiem chwili, czy też z głębi podświadomości, ale jednak. Dawid objął dłońmi jej twarz patrząc na nią i poruszył brwiami w taki sposób, jakby chciał powiedzieć – no i porobiło się.
- E tam – odrzekła ona i spuściła wzrok nie potrafiąc jednak ukryć zadowolenia z powodu usłyszenia niespodziewanego wyznania. Potem wargi się znalazły w związku z tym, że daleko szukać się nie musiały i stało się to, co siłą natury i instynktu zazwyczaj się dzieje w pierwszych miesiącach po ślubie. Dopiero po jakimś czasie, leżąc wtuleni w siebie i patrząc w sufit, zaczęli analizować sytuację. Wyrzucano ich z wynajętego mieszkania, nie mieli gdzie się podziać, nie mieli pieniędzy, a po pomoc do rodziców jakoś tak wstyd było się udać. Oboje milczeli, ale Dawid chyba domyślił się, że ona musi myśleć o tym samym, bo po pewnej chwili odezwał się.
- Damy sobie radę. W różnych sytuacjach dawałem sobie radę, więc i teraz… Bóg nam pomoże. – przyciągnął ją ramieniem i pocałował jej włosy.
- Bóg? – spytała – Jeśli my będziemy czekać, że Bóg wszystko za nas zrobi to raczej dobrze na tym nie wyjdziemy. Ile masz pieniędzy?
- Dwa?
- Dwa tysiące? – spytała.
- Nie. Dwa.
- Znaczy dwieście złotych? – tu trochę się zaniepokoiła.
- Nie. Dwa zety. Taka wasza moneta. Resztę oddałem tej kobiecie.
- Jesteśmy zupełnie bez pieniędzy? – Magda przerażona usiadła na łóżku mierząc swego męża niedowierzającym spojrzeniem. – Nie mamy nawet na śniadanie?
- Kupiłem przecież jedzenie i teraz mam gitarę. Damy radę. Moja w tym głowa.
- A co ty masz zamiar zrobić z tą gitarą? Sprzedasz ją? Na długo nam nie starczy.
- Będę grał. Dzisiaj już zarobiłem parę złotych. Jutro też na pewno się uda, a Michał obiecał, że pomoże mi znaleźć pracę. Spokojnie. Będzie dobrze.
- Dawid wybacz, ale spokojna w takiej sytuacji to ja być nie mogę. Do soboty mamy się stąd wynieść i nie mamy gdzie, nie mamy grosza i mamy dzieci w drodze. To nie jest śmieszne.
- Bóg wie najlepiej co jest dla nas dobre. Wie najlepiej czego potrzebuje nasza dusza do zbawienia. Jest mocą ożywiającą i napełniającą każde żywe stworzenie. Jak zaufamy i poddamy się Mu, On nas poprowadzi. Nie martw się. Widocznie to mieszkanko nie jest miejscem dla nas. Bóg chce, żebyśmy poszli gdzie indziej. Poprowadzi nas.
- Nie wiem czy zazdrościć ci twojej wiary, czy zacząć się poważnie martwić. To jakiś obłęd. – Magda w oczach miała przerażenie, a w wyobraźni już zaczęły jej się pojawiać zasmarkane, brudne i płaczące dzieci, w jakichś slumsach, na przedmieściach. Ona jednak do takiej sytuacji dopuścić nie miała zamiaru. - Jeżeli chodzi o mnie to wierzę, że mamy wolną wolę i jesteśmy wystawiani w życiu na różne próby. Podejmujemy decyzje, ponosimy konsekwencje. Teraz, albo pomyślimy i zorganizujemy się jakoś, albo marnie skończymy. Tyle mojego. W niedzielę gramy ten koncert w parku. Mam prawie skończony drugi utwór. Porozmawiam z tatą. Może uda się to gdzieś sprzedać. Przecież nie może być tak, że ludzie będą się zachwycać, a ja będę przymierać głodem. Tak? – Magda była zdeterminowana.
- Coś w tym jest – pokiwał głową Dawid.
- A jakby nie, znajdę gdzieś pracę. To jest sezon turystyczny. Hotele i ośrodki świadczące usługi turystyczne potrzebują osób znających języki, a ja sobie z językami radzę.
- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Whistler61 Linia koment
Dodany:2016-06-16 23:51:41, Ocena: Brak oceny
Dobrze napisane.... i rzeczywiście obecnie "niezależność" i "samowystarczalność" jest w modzie. Niestety. Może dlatego sprzedaje się teraz więcej poduszek, do... płakania w samotne noce w pustym pokoju. GZ
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów