Historie niesamowicie zwyczajne cz. 1
opowiadania >



co się z nim działo, miało miejsce tylko i wyłącznie na ekranie tej zabawki, choć i to potrafiło być nieznośne dając np. w środku nocy sygnały dźwiękowe, że chce być nakarmione. Na marginesie trzeba dodać, że moja mama nie tyle nie jest zwolenniczką psów, co jest zwolenniczką porządku w domu a jak jest z psem- wiadomo, a szczególnie z młodym psem, które nie wie jeszcze, że jednym z jego obowiązków jest nie śmiecić za bardzo i co najważniejsze nie sikać na dywan. Moja siostra potrafi być jednak uparta i w końcu doprowadziła do naszego kolejnego 'domowego eksperymentu z psem'- nowym psem była suczka o imieniu Molly (osobiście wybrałem to imię) i zaprawdę nie wiem, czym zasłużyliśmy sobie na taki pech, ale również Molly bywała nieznośna. Nie wiadomo czemu, piesek ten potrafił przebywać na podwórzu bardzo długi okres czasu, aby po wejściu do domu pierwszą czynnością było wysiusanie się w mieszkaniu, a co gorsza raz ośmieliła się drapać po drzwiach do mojego pokoju, tylko po to aby w kącie mojego gabinetu zaznaczyć swą obecność. Wszelkie próby tłumaczenia i wywierania na nią wpływu nie przynosiły zamierzonych i oczekiwanych rezultatów i niestety, po raz kolejny nie byliśmy w stanie podołać psu, siostra stawała się bladsza i niewyspana, więc w końcu podjęto na najwyższym szczeblu decyzję o zwrocie pieska, za oficjalny powód podając moje rzekome uczulenie na sierść. Nie było jednak tak, że w naszym mieszkaniu nie było żadnych zwierząt- owszem były, tylko nieco 'mniejszego kalibru' jak kanarek, szczygły, rybki, papuga i chomik zwany Tuptusiem lub Szczurkiem. Tymczasem mój wzrok wodzący jeszcze ostatnimi chwilami na zabawach jamników zatrzymał się na pewnym osobniku, który stał naprzeciwko naszego bloku i wpatrywał się z założonymi rękami w okna mieszkań. Człowiek ten wyglądał dziwnie i nie wzbudzał zaufania, stał na lekko rozchylonych nogach, co według mowy ciała wskazuje na pewność siebie a jednocześnie miał założone na piersiach ręce, co z kolei według mowy ciała wskazuje tzw. postawę zamkniętą, (czyli- nie chce mi się z Tobą zadawać), włosy miał ciemne, ale z wyraźną już siwizną na skroniach, twarz nieogoloną co najmniej od tygodnia, miał na sobie niebieskie dżinsy i jasną wiosenną kurtkę. Pierwsza teoria, jaka urodziła się spontanicznie w mej głowie na temat podejrzanego osobnika, wskazywała, że jest to jakiś lowelas, zakochany nieszczęśliwie Romeo, który stoi pod oknem swojej Julii i wpatruje się w jego otchłań czekając choćby na cień ukochanej. Swoją drogą, aparycja tegoż osobnika nie upoważniała go a wręcz dyskryminowała w pełnieniu roli amanta i nie zdziwiłbym się 'Julii', gdyby nie była zainteresowana dalszą znajomością. Wiem, może byłem okrutny, ale człowiek stojący pod blokiem wyraźnie dawał do zrozumienia mojej intuicji, że nie jest on człowiekiem godnym zaufania. Może się wydawać nieco dziwne, dlaczego tak przypatrywałem się temu podejrzanemu osobnikowi i snułem takie domysły, po dużej części nie zależało to ode mnie, a od mojego analitycznego umysłu. Z jednej strony było to fajne, gdyż idąc ulicą lub stojąc na przystanku mogłem przeanalizować nieświadomie-, jaka ona może być, czym się zajmuje, jakie ma plany i marzenia, z drugiej jednak było to męczące, gdyż tylko wychodząc na świat, atakowały mnie zewsząd wszelakie bodźce, na które mój umysł natychmiast reagował- a to idący pies, przejeżdżający autobus, ludzie stojący w kolejce na poczcie, grono podejrzanych facetów siedzących na ławce, czy też brunetka o delikatnej urodzie, z którą właśnie się wyminąłem i której pewnie już nigdy nie spotkam (nie mówiąc o poznaniu się). Tak, moja głowa była w pewnym sensie niezależna ode mnie, gdyż nie byłem w stanie zapobiec jej nadmiernej podatności na szeroko pojmowaną empirię- głos, hałas, widok, dotyk, oddech- to wszystko było lokalizowane radarem moich pobudliwych zmysłów. Niestety, moja pierwsza teoria uległa dość szybko zasadniczej weryfikacji, gdyż po dłuższym wpatrywaniu się w jedno okno, podejrzany osobnik zmienił nagle obiekt (a ściślej okno) swojego zainteresowania i ze względu na nagłą zmianę sytuacji, mój analityczny umysł szybko skonstruował sobie nową teorię dotyczącą podejrzanego osobnika. Według drugiej teorii, osobnik ten był jakimś zboczeńcem, którego pasją było podglądanie pań w negliżu przez okno, ewentualnie par in flagranti, a może facetów (różne są gusta), choć z drugiej strony wielu zasadniczo 'normalnych ludzi' lubi podglądać bliźnich w sytuacjach intymnych, tylko że trudno się do tego przyznać, czasem nawet przed samym sobą. Teoria ta jednak miała braki, gdyż osobnik ten nie posiadał ze sobą lornetki ani żadnych innych urządzeń optycznych, dzięki którym mógłby z powodzeniem zaspokajać swoje chucie, choć może miał na tyle doskonały wzrok, że mógł sobie na to pozwolić?. Poważną wątpliwość wzbudzał też sam wyraz twarzy podejrzanego typa, gdyż nie wyrażał on niczego szczególnego, podobny był do wyrazu twarzy człowieka stojącego z rana w kolejce po bułki w osiedlowym sklepie, a powinna wyrażać przecież jakieś emocje. Twarz 'niedoszłego Romeo' była zaspana, zmęczona i chyba niedomyta (chyba, że miał ciemną karnację, albo odwiedzał solarium w co szczerze wątpiłem) i można śmiało powiedzieć, jego facjata przypominała twarz męczennika. Ja sam obserwowałem tego człowieka już z pewnego zabezpieczenia, zamknąłem bowiem okno i schowałem się za niebieską firanką, a ponadto akurat nikt w domu mnie nie wołał ani nie chciał niczego ode mnie. Zrobiłem tak, gdyż szczerze powiedziawszy, nie wiem jak zareagowałbym na sytuację, gdyby nagle spojrzał w moje okno i przyglądał się tak przez kilkanaście minut. Trudno jest się z tym pogodzić, ale muszę przyznać, że byłem nieco strachliwy a mówiąc ściślej a raczej pisząc ściślej byłem 'przezornie bojaźliwy' lub 'nad wyraz rozważny'. W zamierzchłych już czasach, kiedy byłem małym chłopcem, zgrywałem się na chojraka oglądając straszne filmy poprzez palce i to wszystko mimo lojalnych ostrzeżeń rodziców, którym nie dawałem wiary ni posłuchu. No i jak się okazywało, to oni mieli rację, gdyż w nocy w moim pokoju straszne filmy miały swoje ciągi dalsze a ja pokonywałem wtedy na wpół przytomny i lepki od potu pod piżamką długi ciemny przedpokój dzielący mnie od pokoju gdzie spali rodzice wraz z siostrą i tam prosiłem o azyl nocny dla syna marnotrawnego. Niestety, moje usiłowania wpakowania się do ich łóżka nie znajdowały zrozumienia i chcąc nie chcąc musiałem przebyć drogę powrotną do mojego małego pokoiku gdzie po łóżkiem czaiły się monstra a
- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów