Roman Gmerke je w żywiole
opowiadania >










Stary lis Gmerke nie lubi kaszebszcze szpetote, nie lubi fryzur


Od czasu do czasu wkłada na noge obuwie.


Jego konkubina – Narbutt- preferuje złoto, szmaragdy i rebusy.


Któregoś dnia mówi : „A co wy tu?".


Gmerke nie odpowiada. Przymierza łatwopalne sztormiaki.


Zrobi furore na kutrach, będą mu zazdrościli jak Judaszowi srebrników.


Potem tez za bardzo nie ma czasu, bo go interesują przez okno wydarzenia na dworze.


Na własne oczy widzi jak jego nygus z innymi dziećmi pastwią się nad mokasynem.


Gmerke odczuwa zawiść w stosunku do dzieci i młodzieży.


Może to, dlatego ze sam nigdy nie był dzieckiem?


Może, dlatego ze mu w zerówce dokuczano w noge?


Raz tak go młodzi oprawcy zaszczuli ze mu się we śnie ukazała Rodowicz.


Gmerke uznał to za zły omen i porzucił edukacje.


Na wiele lat opustoszal, jego niegdyś bujne doliny zamieniły się w


Pustynie, którymi powoli nadzeszla karawana problemów.


Nie bylo ucieczki. Namierzyli go. Wyslali mu fakture..


Gmerke nie miał ochoty się z tym skonfrontować.


Cos tam na ten temat odburknął I zapatrzył się w podłogę.


Zaklinował się w sobie. Zaszył się w przeszłości....


Potem juz tylko siedział i wpuszczał sobie słuchawkami progresywnego rocka w glowe.


Próbowano go bezskutecznie wywabić na zewnątrz (do ludzi i do światła). Kłamała Narbutt ze mu gamonie żwir wyżarli,. Sugerowała żeby wstał I ich pogonił (żeby mu się tam nie kręcili).


Podkreślała mu flamastrem pro-biznesowe inicjatywy rządowe.


Zabrała go, w charakterze etranżera, na Boże Narodzenie Zakldadowe (Gmerke w prezencie otrzymal od Gwiazdora wpierdol).


Nadaremno. Nawet ja przystał kokietować. Przystał się jej oświadczać. Juz tylko leżał na podłodze. Najlepsze lata dla niego marnowała. Stypendium jej schował.


Tymczasem przyglądał się tej sytuacji taki jeden Sarnowski, lat 46, niekarany, z zawodu nadczłowiek.*


(*Jego supermoce to: Odporność, Zaradność, Boiskowe cwaniactwo I super-wzrok. Sarnowski to prawdziwy heros. Zawsze pomoże, jak jakieś kłopoty to nawali wpierdol, w domu posprząta I poukłada wszystko na polkach. Superwzrokiem zobaczy Giewont)


No wiec zauwazyl Sarnowski, co się dzieje I końcu nie wytrzymał - przemówił do niej ludzkim głosem na klatce schodowej.


, “Co pani taka nieodpicowana?” Tak ja szarmancki skurwysyn faworyzował. “Kiedy pani ostatni raz była w drogerii? Zanim się obejrzala zaczął mieć z nią romans od jej tylnej strony. (Sąsiadka jej o tym później wszystko opowiedziała, bo to było widać z okna).


Narbutt to w zasadzie aprobowała wiec się z nią jeszcze bardziej spoufalił do tego stopnia ze ja w biały dzień zabrał gardenparty w ogrodzie. W programie była karkówka z grylla, kareoke I pikantny stryptyz, ale jak przyszło, co do czego to do nich gospodarz imprezy otworzył ogień.


Gmerke nic nie podejrzewał gdyż był wtedy odurzony, ale jak dostał potem depesze w tej sprawie to przez trzy dni wył jak pies I wił się jak szczupak w amoku. Obudził się w nim ten pasjonat, który kochał swoja królowe I kupował jej bombonierke.


Postanowił walczyć o swój konkubinat. Zerwał się z podłogi I położył się na kanapie. Potem zaczął nerwowo gmerać w swoich szpargałach. Odnalazl pradawny brudnopis , wyrwał zen kartke I nagryzdal na niej podanie do gminy żeby mu burmistrz w jego imieniu interweniował. (Juz sam nie wiedział co ma robić.) Rozpatrzyli mu odmownie, nakładli po ryju I jeszcze mu podwyższyli za wode. Kwartalnie mu wyszło sto czterdzieści złotych drożej.


Odwolal się, ale tak prywatnie, w grupie przyjaciół. Nic większego, przyszło kilku starych znajomych Usiedli sobie wieczorem przy herbacie i nakładli mu po ryju. Przygotował rybe w galarecie. Nawet Narbutt przyszła z tym skurwysynem Sarnowskim. Tak na moment wpadli, bo się akurat wybierali na teatralna sztuke. Ferrero Rosze mu przynieśli ale Gmerke nie wiedział jak pudelko otworzyć a nikt inny się nie podlaj.


To im zaoferował troche czipsow ale tez zwrócił uwage żeby mu nie robili kolo pióra . A Sarnowski jak się nie wkurzył, jak go nie okrzyczał ze az mu się zrobiło przykro. To go w rewanżu Gmerke poprosił na strone na momencik I go tak troszeczkę zapierdolil gołymi rekami. Można powiedzieć ze go właściwie zamordował no bo potem to juz tylko Sarnowski przebywał na cmentarzu I nawet poszła fama ze miał nie posprzątane na grobie ( a Sąsiadka widziała jak mu znicze zgasili).


A w sprawie tego morderstwa to zaparkował pod blokiem radiowóz. Cale szczęście ze Gmerke mieszkał na czwartym piętrze, to juz się tam nie fatygowali na gore tylko mu dali pouczenie przez domofon. Nawet w Wiadomościach o tym mówili, ale Gmerke oglądał reklame na Polsacie także się za bardzo nie orientował.


Zresztą nie czarujmy się.....


Gmerke w ogóle się nie orientował, co się wokół niego działo. Raz było jasno I czul się bezpiecznie, innymi razy jaszczury mu plwały ogniem w głowę.


Najważniejsze ze tamta jego konkubina do niego wróciła. No I wszystko było po staremu. Te listy, co do niego przyszły w rożnych sprawach to spalili. Wszystko podpalili w cholerę. Usiedli na balkonie I poobierali sobie kartofle we dwoje. I nakładli sobie po ryju.








- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów