Zwyczajnie - miłość (IX) Jak to powiedzieć rodzicom?
opowiadania >



i teraz jesteś odpowiedzialna nie tylko za swoją przyszłość, ale także za przyszłość tego małego człowieka. O konsekwencjach myśli się przed podjęciem pewnych kroków. Ja nie będę się denerwować i stąd po prostu wyjdę, a ty przemyśl dokładnie co chcesz od życia i co chcesz dać temu maleństwu. Teraz zjedz, bo nie tylko ty musisz się odżywiać. Zadbaj, żeby dziecku nic nie zabrakło.
Kobieta wyszła, Magda posiedziała jeszcze chwilę gmerając w zupie z takim uporem, jakby co najmniej miała w niej znaleźć rozwiązanie swoich problemów. Myśli bombardowały jej świadomość gradem pytań o przyszłość, a odpowiedzi nie było. Nie zdążyła jeszcze zjeść, gdy do kuchni ponownie zajrzała matka i zawiadomiła, że wychodzą.
- Tobie radzę zadzwonić do Piotra i umówić się z nim, porozumieć się jakoś. Może przejdą ci twoje humory. Pamiętaj, że od podjętych teraz decyzji zależeć będzie cała twoja przyszłość. Nie rób proszę nic pochopnie. Pa, pa. – kobieta z daleka posłała córce całusa.
- Zabieracie samochód? – spytała Magda pośpiesznie, zanim matka zamknęła drzwi.
- Nie. Ma po nas podjechać Mieciu. Wiesz. Imieniny, będzie pewnie alkohol. A co? Jeszcze gdzieś się dzisiaj wybierasz?
- Może sama odwiedzę Piotra. Nie wiem. Tak się zastanawiam.
- To byłby dobry pomysł. – uśmiechnęła się kobieta. - Możemy wrócić późno. Michał pojechał na jakiś koncert, więc mieszkanie masz dla siebie. – Pa, pa. – powtórzyła i wyszła. Magda długo nie zwlekała. Zaraz po upewnieniu się, że rodzice oddalili się wzięła telefon i wybrała numer. Taka okazja mogła jej się prędko nie powtórzyć. Musiała z niej skorzystać.
- Rodzice wyszli. Jestem sama. Jeśli chcesz skorzystać z Internetu mogę po ciebie jechać, ale musisz mi coś obiecać. – zawiadomiła.
- Obiecać? Co mianowicie?
- Że nie będziesz niczego próbował. Masz trzymać ręce przy sobie. Skorzystasz tylko z Internetu i sobie pójdziesz. Tak?
- Wybacz, ale ja z zasady nic nie obiecuję.
- Dawid nie denerwuj mnie. To jest jedyna okazja, żebyś pobrał swoje pieniądze.
- Może tak, ale jak zostanę z tobą sam na sam w pustym mieszkaniu… - nie dokończył, bo zdenerwowana rozmówczyni rozłączyła się. Powiedziała pod nosem kilka epitetów na temat swego przypadkowego męża, usiadła z telefonem w dłoni i przez moment zastanawiała się co robić, gdy telefon w jej ręku zadzwonił. To był on. Odebrała.
- Namyśliłeś się? – spytała od razu.
- Po pierwsze czuję się urażony. Nigdy, nikogo, do niczego nie zmuszałem. Jeżeli powiesz stanowczo – nie, ja to uszanuję. Jeżeli natomiast w trakcie mojej wizyty zmieniłabyś zdanie to po co się upierać?.
- Masz niczego nie próbować. Rozumiesz?
- Komu nie ufasz? Mi, czy sobie? Nie jesteś pewna czy nie zmienisz decyzji?.
- Jestem pewna. Nie zmienię. – zawahała się, ale w końcu zdecydowała - Wyjdź przed budynek. Już jadę.
Kiedy Magda podjechała po Dawida już czekał. Zdążył chyba wziąć prysznic, bo jego włosy wyglądały na wilgotne. Po drodze wprowadziła go w sytuację. Teraz niech ktoś zgadnie o czym może myśleć dwoje młodych ludzi w piękny, słoneczny, czerwcowy dzień, po wspólnie spędzonych wielu godzinach w potężnym natężeniu feromonów. Mają już za sobą wspólne, namiętne doświadczenia, dzień spędzili obok siebie w gęstej atmosferze powstrzymywania się od bliskości, a ostatnią bliskość przerwała im nieproszona kobieta. Teraz przyjechali do pustego mieszkania. Niewiele mówili. O tym na co mieli ogromny apetyt nie mówili przede wszystkim. Na początek Magda zaprowadziła swego gościa do kuchni i nałożyła mu obiad. Zjadł bez protestu, napił się, paznokciem wydłubał jakieś włókno, które utkwiło w zębach i westchnął obejmując ją wzrokiem. Poszli do pokoju Magdy i właścicielka z szuflady wyjęła laptopa. Rozłożyła na biurku i uruchomiła. On w tym czasie podszedł do pianina, usiadł przy nim, otworzył klawiaturę i zaczął brzdąkać jakąś prostą melodię jedną ręką. Popatrzyła na niego zdumiona.
- Grasz? – spytała.
- Nie, ale kiedyś strasznie chciałem grać. Marzyłem nawet. – zerknął na nią uśmiechając się.
- To dlaczego nie grasz?
- Życie. Nie wszyscy dostają to czego chcą. Nawet nie masz pojęcia jaką jesteś szczęściarą. Zagrasz mi coś? Mam żonę pianistkę i jeszcze nie słyszałem jak gra. Zagrasz? – spojrzał prosząco.
- Miałeś tylko skorzystać… - przerwała w myślach analizując prośbę – Co chcesz? – spytała.
- Może ten utwór z którym nie wystąpiłaś na tym konkursie. Z resztą. Sama wybierz.
- To był utwór Chopina, a ty zdaje się za tym nie przepadasz, więc lepiej coś innego. No dobrze. Odsuń się, to ci coś zagram. – on usiadł na kanapie, a ona przy instrumencie. Wyjęła nuty, rozłożyła, przymierzyła palce do klawiszy i po chwili zabrzmiała lekka, rytmiczna muzyka. Marsz Turecki Mozarta. Uznała, że ten utwór nie może się nie podobać nawet zupełnym laikom. Szybkie dźwięki wydobywające się z instrumentu wypełniły pomieszczenie. Grała i skupiała się coraz bardziej na nutach, klawiszach, brzmieniu. Palce same już pamiętały wszystkie kroki na klawiaturze. Grała to już tyle razy i zawsze z przyjemnością. Kiedy skończyła, obejrzała się i zobaczyła Dawida obok siebie.
- Ładnie – uśmiechnął się – Bardzo przyjemnie. Grasz tylko klasykę? – tego akurat zupełnie nie odebrała jako komplement. Już wiele pochwał otrzymała za swą grę i to od profesjonalistów. Od dzieciństwa zdobywała nagrody w konkursach, a on tu – ładnie - jak do dziecka w przedszkolu.
- Rozumiem, że ty preferujesz inny repertuar.
- Nie no. Mozarta akurat lubię, ale takie Chattanooga boogi to jest dopiero muzyka. – tutaj ją zaskoczył. I tym, że rozpoznał utwór Mozarta i tym, że wymienił klasykę muzyki rozrywkowej, nie każdemu znaną. Skupiła się przez moment. Nie miała do tego nut, ale przecież to znała. Potarła o siebie palce rozprostowując je, po czym przystąpiła do gry. Utwór wcale nie był prosty. Wymagał koncentracji, precyzji i szybkości, ale zagrała i to lepiej niż kiedykolwiek. On mobilizował ją do starania. Chciała mu udowodnić swój talent i kompetencję. Kiedy skończyła, spojrzała, a na jego twarzy widniał uśmiech. Stał z rękoma w kieszeniach, patrzył maślanym spojrzeniem.
- O to chodziło? – spytała.
-
- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów