Detktyw Wąs. Sprawa Czwarta, ostatnia
opowiadania >



Padał deszcz w okolicy przemyśla, kiedy w centrum Londynu...
Świeciło słońce...
Doktor Klakson, wypolerowawszy brylantyną wąsiska, mając nadzieję że Wąs w końcu je zauważy, podszedł do stolika, gdzie oczekiwała już na niego jajecznica na boćku. Tuż obok talerza leżała wizytowa karta Wąsa, na której detektyw napisał wyraźnie spieszną ręką:
Zacznij beze mnie. Spóźnię się. Mam ważną rzecz do zrobienia.
Znowu pobiegł za przestępcami beze mnie – pomyślał dr. Klakson. Przykro mu się zrobiło. Zaiste kochał Wąsa jak... brata. Wiele razy gdy ten spał, Klakson pochylał się nad jego wyrazistym czołem całując na dobranoc i głaszcząc po wąsach...
Poznali się, kiedy policja zwróciła się o opinie ekspercką dla wydziału z przestępczością z-organ-izowaną, do walki z nieuczciwymi lekarzami. Sprawa dotyczyła lekarza zabitego przez rodzinę pacjenta, której odmówił wydania świadectwa zgonu.
Potem spotykał go co jakiś czas w „magicznym zakładzie fryzjerskim” gdzie za kostkę cukru, koń strzygł uszami.
Pomagał policji w przesłuchiwaniu świadka... przestępczego.
Albo u zegarmistrza do którego przychodził po wskazówki.
Potem znowu się spotkali kiedy Klakson wydawał opinie w sprawie porucznika Kulągo, który został zatrzymany w pobliżu domu uciech za strzelanie batem... po pijaku.
Albo kiedy zatrzymano sadystę-sklepikarza w trakcie torturowania klienta, którego naciągał na... kasę.
Albo pewnego staruszka który na straganie dorabiał do policyjnej emerytury, którego wsadzono do paki za przedawnienie;... pasztetu, masła oraz mleka.
Potem pracowali razem w wydziale śledź-czym który zajmował się przestępczością wśród rybaków, gdzie niejaki Kuter-noga miał swoją rybacką sieć przestępczą.
To razem z nim rozwikłał swe najgłośniejsze sprawy szeroko komentowane na łamach News Łyk’a ( według którego przestępczość jest ponoć coraz gorzej... zorganizowana...).
Pamiętał kiedy napisał pierwszy tom „Detektyw Wąs i tajemnica urwanego hejnału mariackiego” – okazało się że strażak wytrąbił... flaszkę.
Albo kiedy zatrzymali bossa mafii elektryków, któremu z kieszeni wystawał podręczny złodziej kieszonkowy.
Lub kiedy wybuchła afera w ZOO, kiedy to Lwu, ktoś proponował łakomy kąsek w zamian za przysługę. Aresztowano Niedźwiedzia ale usnął w trakcie przesłuchania więc policjanci chodzili na paluszkach aby go nie zbudzić.
Albo kiedy pomagał Wąsowi w ujęciu groźnego przestępcy; Heńka Dusigardło który przekupiwszy strażnika uciekł z więzienia o zaostrzonym rygorze. Okazało się, że klawisz był zwykłym cymbałem...
Lub kiedy zatrzymali bandę prostytutek za wyuzdanie nierządu...
Lub ich wspólny wynalazek z Synem Ediego (czyt. Edison) kiedy to opatentowali elektryczny tapczan dla więźniów którzy nie chcą siedzieć.
Czy kiedy zatrzymali internautę za przekroczenie szybkości... transferu.
Albo krawca który oszył i skroił wielu klientów...
Pamiętał kiedy przez miasto przeszła wiadomość, jakoby na wyścigach konnych, podłożono bombę. Kiedy przybyli na miejsce, znaleźli jedynie koniak, Przewalskiego ( robił przewałki na koniach i machlojki na krowach) oraz bombonierkę. Przewalski gęsto się tłumaczył... Struł im trochę krew tego wieczora. Wszystko jednak wyjaśniono i nad ranem rżąc ze śmiechu podali sobie przyjacielsko ręce.
Pamiętał też jak Bogdan Z. pseudonim Arysto-teles, który montował ludziom na lewo kablówkę, a na prawo telefony, został przez nich aresztowany. W więzieniu dostał nowy pseudonim; Arysto-krata.
To dla nich pewien podziwu policjant, podpisujący się pseudonimem Szekszbir, napisał „Poemat Gończy”:
Goń, czy go nie goń,
Oto jest pytanie...

Wtem z zadumy wyrwały go kroki na schodach. Oto w świetle promieni słońca stanął dumnie i męsko, wąsiasty detektyw.
Doktor Klakson nie mógł się powstrzymać. Zapiszczał jak myszka z zachwytu.
- Gdzie byłeś? – Zapytał łamiącym się głosem...
- Rozwiązałem kolejną zagadkę drogi Klaksonie... Słyszałeś zapewne o skandalu finansowym w banku R. Hooda?
- Oczywiście, wszyscy stracili tam pewne kwoty... – powiedział doktor.
- Sprawa okazała się nadzwyczajnie prosta... Zaczaiłem się nad rankiem, siedziałem w ukryciu i patrzyłem. Nagle coś się poruszyło w cieniu. Wytężyłem wzrok... Otóż w ciemnościach zobaczyłem jak w mrocznym pokoju banku;
bankier się
szwendał po kątach....

Taka była ostatnia zagadka jaką rozwiązał detektyw Wąs i doktor Klakson...


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów