Ciekawość prowadzi do...

Autor: Kaena
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

Od tamtej pory Sulenda miała nieodparte wrażenie, że jej babka skrywała przed światem jakąś mroczną tajemnicę. Już od dawna dziewczyna pragnęła zapuścić się w dzikie ostępy lasu Wellael, by odnaleźć dom swojej babki i dowiedzieć się, co tak naprawdę chciała powiedzieć jej tamtego pamiętnego dnia. Nigdy jednak nie miała na tyle odwagi. Minęło już tak wiele lat, że pamięć o dniu kaźni odeszła by na pozór nigdy nie powrócić. I tak by pewnie było gdyby nie decyzja i nieodparta ciekawość Sulendy.

„Jakaż ja byłam głupia” - pomyślała. Jednak już było za późno. Dziewczyna stała pośrodku pokoju, a w zupełnych ciemnościach coś się czaiło, obserwowało ją. Była tego pewna. Oczy powoli przyzwyczajały się do ciemności. Wtedy zobaczyła przed sobą ogromną czarną sylwetkę. Nie mogła nic więcej dostrzec oprócz niesamowitych rozmiarów postury tego czegoś, co skrywało się przez wiele lat w tym miejscu. Chciała odwrócić się i uciec, jednak była pewna, że nawet nie trafiłaby do drzwi. Czuła, że odór zgnilizny powoduje zawroty głowy, z całych sił starała się nie zemdleć.

Mimo że na dworze ostatnie promienie słońca przedzierały się jeszcze przez korony drzew i oświetlały ściółkę leśną, to w chacie panowały zupełne ciemności. Wszystko za sprawą grubych, mięsistych zasłon, które jej babka zwykła wieszać w oknach. Zasłony zawsze były zaciągnięte, a Sulendzie nawet nie przyszło do głowy to, co na pozór było oczywiste – żeby je odsłonić.

Zdawać by się mogło, że czarownica nienawidziła słońca. W miasteczku pojawiała się późnymi wieczorami i przychodziła tylko kiedy zmuszała ją do tego sytuacja. Zwykle w pośpiechu robiła zakupy, bardzo duże, tak, by jak najrzadziej pojawiać się wśród ludzi. Zabierała to wszystko i zaszywała się na swoim odludziu.

Teraz już Sulenda nie miała wątpliwości – coś czaiło się w mroku, gotowe w każdej chwili rzucić się na nią. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Zamiast tego dziewczyna poczuła silny ból w lewej dłoni. Coś, albo raczej ktoś, chwycił ją za rękę i począł ciągnąć za sobą. Czuła, że nie jest to ta sama istota, której zarys udało się jej dostrzec przed chwilą w mroku. Nie rozumiała co się dzieje. Biegła coraz szybciej, miała wrażenie, że pokój jej babki przeobraził się w długi, ciemny tunel. Za sobą słyszała czyjeś szybkie kroki. To coś ją ścigało. Utwierdziła się w tym przekonaniu, kiedy poczuła na swoich plecach cuchnący oddech, który niemal odebrał jej resztki woli, a w powietrzu znów zawisł nieprzyjemny odór zgnilizny. Osoba ciągnąca ją za rękę przyspieszyła kroku.

Nagłe światło rozjaśniło mrok. Dla oczu przyzwyczajonych już do ciemności było to jak wbicie ostrza prosto w gałki oczne. Po chwili Sulenda zobaczyła przed sobą postać odzianą w zgniłozieloną pelerynę. Postać ta na głowie miała kaptur, toteż Sulenda nie była w stanie dostrzec twarzy wybawiciela. U jego boku co i rusz połyskiwał długi, srebrny sztylet odsłaniany od czasu do czasu przez powiewającą podczas biegu pelerynę.

W powietrzu nadal czuła zapach zgnilizny, jednak miała wrażenie, że istota, która ją goni oddala się. Wyraźnie słyszała cichnące kroki. Mimowolnie odwróciła się, by zobaczyć co o mały włos nie pozbawiło jej życia. Zobaczyła jednak tylko w oddali postawną czarną postać. Jednego tylko się nie spodziewała: „Te oczy!” - pomyślała i zdławiła wyrywający się z jej wnętrza krzyk. Przez ten krótki moment natrafiła na pełne nienawiści spojrzenie nieludzkiej istoty. W tym samym momencie poczuła mocne szarpnięcie:

- Nie odwracaj się! Nie patrz mu w oczy! - usłyszała szorstki, kobiecy głos. Zaraz potem powietrze przeszył rozdzierający krzyk bestii, zupełnie jakby ktoś ciął ją nożem. Słysząc potworny dźwięk Sulenda posłusznie wykonała polecenie.

Najpopularniejsze opowiadania

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
Kaena
Użytkownik - Kaena

O sobie samym: Napisz kilka słów o sobie
Ostatnio widziany: 2015-06-01 23:13:03