Imię moje jak dźwięk pusty
opowiadania >



* * *

Emanuel Mateusz Rostworowski w książce „Popioły i korzenie” tak pisze o XVIII wieku:
„charakteryzuje się laicyzacją czy też desakralizacją tej cywilizacji stawiającej przed sobą wizję „raju na ziemi”.”
I Juliusz to widział. Wyczuwał to i dlatego odpowiedź jego jest potężna. Właściwie wszyscy wieszczowie dali odpór. Uświadomili sobie, że droga Oświecenia to droga donikąd. A w szczególności pozbawienie Polski jej chrześcijańskich korzeni, to wypuszczenie z niej najżywotniejszych soków. Kiedy w Nazarecie, Galilei, Jerozolimie rozpoczynała się „Nowa Epoka” to Polski jeszcze nie było. Po tysiącu latach ten krąg, który rozchodził się niczym kręgi po wrzuceniu kamienia do wody, przyszedł do nas.
I ukształtował nasze życie, naszą historię na zawsze.
* * *
A w Oświeceniu człowiek uznał że jest mądrzejszy od Boga i postanowił sam urządzić świat, na swój sposób. Na piedestale postawił Rozum. Idea ta skończyła się hekatombą. Miliony istnień ludzkich zapłaciło za eksperymenty różnych Dantonów, Robespierrów, czy Marxów. Będąc we Francji, Juliusz obserwuje życie tego kraju gilotyny i Marsylianki. On i Adam nie gloryfikują postępu, piszą o kraju kurhanów, dworków i płaczących wierzb. Kraju „cudownych obrazów” gdzie dzieci proszą o szczęśliwy powrót taty.
A Juliusz pisze:
„O Polsko, Polsko święta bogobojna
...Wspomnij ty o nas, wspomnij”.

* * *

W Psalmie 10 jest taki wers:
„... i aby człowiek powstały z ziemi nie siał już postrachu”.

Właśnie. Człowiek, który z prochu powstał i w proch...
Tak krótko trwa życie, chwilkę tylko. I ten człowiek taki kruchy, trzcina przecież uwierzy w swoją moc, wymyśli ideologię czarną, czerwoną czy jakąkolwiek i zaczyna się. Potem pomniki sobie stawia i cześć sobie każe oddawać.
I postrach sieje. Ale nie każdy człowiek. Jest też człowiek co uwierzy w Przedwiecznego i też moc ma w sobie.
Ale ta moc jest inna.

* * *

„Ksiądz Marek” to pierwszy mistyczny dramat. Juliusz patrzy na dzieje jak mistyk. Widzi w nich rękę Boga. Widzi że to co się dzieje, to co się zdarza, zdarza się z woli i mocy Stwórcy.

* * *

„Czuję że to źle że tak dawno do Stryjaszka nie pisałem, ale żeby tu kochany Stryjaszek był i widział jak dużo zatrudniony jestem, jak z jednej lekcji na drugą idę tak że nawet nie mam czasu iść na spacer, to by mi to moje uchybienie łaskawie przebaczył”.
To pisze 11-letni Juliusz Słowacki. Zajęć ma niby dzisiejsze dziecko które z jednych zajęć biegnie na drugie. A tu jeszcze angielski, niemiecki, karate. Głowa boli. Ale Julek żyje w
XIX wieku. I co się okazuje, że wtedy dzieci też przeciążone nauką, że czasu nie mają by do stryjaszków pisać.
No ale jeżeli się chce być wieszczem, jeżeli się chce „zjadaczy chleba przerabiać w aniołów” to trudno. Trzeba się uczyć. No i trzeba mieć talent.
Właściwie talent to rzecz numer 1.

* * *

Julek uczył się języków obcych. Znał angielski, francuski i niemiecki. W liście pisanym po francusku do Ludwiki Reitzenheim tak pisze:
„Jestem bez sił. A jednak taki, jaki jestem, mogę przetrwać jeszcze nie wiem jak długo. To smutne i ciężkie do zniesienia. Żegnaj Pani, wstaw się za mną skutecznie przed aniołami”.
List jest marca 1849 roku. Został mu tylko jeden miesiąc życia. Ale mimo wszystko to zagadkowe zdanie „... wstaw się... przed aniołami”, zastanawia.

* *
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów