Wnet zapragną skrzydeł esej
opowiadania >



porozmawiać ze sobą. Dostojewski odpowiedział słowami jednego z bohaterów powieści „Biesy”.
- „Pomijając Boga, Cara i Rodzinę, możemy dyskutować o wszystkim, a kilka paradoksów nikogo nie zgorszy”.
- Jak to panie Fiodorze, mamy omijać to co najistotniejsze? Na banały panie Fiodorze to ja nie mam czasu. Ja muszę wykorzystywać każdą chwilę, którą mi autor książki „Wnet zapragną skrzydeł” daje. Opowiem panu panie Fiodorze o moim sporze i rozmowie z Robepierrem.
- Otóż, poszedłem z nim do kościoła św. Tomasza. Tam słuchaliśmy Bacha i tam pokazałem mu pewien obraz. Na tym obrazie był upadający Chrystus. Mijał go obojętny tłum, a pewien fotoreporter zauważył że ma bombowy temat.
Klęknął więc bo z góry nie byłoby efektu, i zrobił zdjęcie umęczonej twarzy Jezusa. Zrobił zdjęcie i poszedł, zapewne szukać innych tematów. Lecz to spotkanie musiało go przecież zmienić na zawsze. Słyszałem że ten fotoreporter był niewierzącym racjonalistą ale wielu niewierzących racjonalistów, którzy nawrócili się w jednej chwili i pozostawili po sobie takie świadectwa wiary że wiara tych grzecznych, letnich po prostu wysiada.
Fiodor Dostojewski z lekkim uśmiechem zwrócił się do brata Alberta:
- Niech pan poprosi Jaśka, on ściągnie tutaj tego reportera. Jasiek wie jak to zrobić.

* * *

Wypisałem Jaśku zaproszenia, wsiadaj na koń, jedź na pocztę i wyślij je. Zaprosiłem porucznika Koraba z ,,Kanału” pana Wajdy, zaprosiłem śląskiego powstańca i jeszcze parę innych ciekawych osób. Niech w moim polskim dworku spotkają się wszyscy, niech wypowiedzą swoje życie, swoją prawdę, niech zatańczą poloneza i mazura. Niech puchar wina z mej piwnicy wypiją, niech posłuchają jak gra Bach i Szopen. Niech czas się zatrzyma, niech czas pędzi do przodu. Pędź Jaśku na pocztę jak wicher pędź.

* * *

- Wejdź Jaśku. No co, wysłałeś zaproszenia?
- Tak, wysłałem.
- Napisałem następne. Zaprosimy tutaj reżysera filmowego. Krzysztofa Kieślowskiego. On starał się pokazać to czego nie widać, sfilmował to co się czuje, sfilmował przeczucia.
- Panie Marcinie – Jasiek spojrzał na zegar, który zatrzymał się na godzinie 15.00 – dlaczego pan nie nakręca zegarów w tym domu?
- Nasz czas Jaśku się skończył. Człowiek dostaje od Boga wielki Dar. Tym Darem jest czas. Wszystkim naszym gościom czas się skończył. My teraz żyjemy poza czasem i przestrzenią. Jednakże nasze życie nie jest przez to mniej wartościowe. Jeżeli czytają Juliusza, Adama, oglądają sztuki teatralne Stacha Wyspiańskiego, obrazy Matejki, jeśli słuchają Bacha, Mozarta i innych, to twórcy ci nadal żyją. Żyją życiem równie wielkim i pięknym jak wtedy gdy żyli tamtym pierwszym życiem.
- Tak. Myślę Jaśku, że tak to jest. Ty jesteś wymyślony a przecież żyjesz na kartach tej książki. Ktoś stara się wyobrazić ciebie, jak wyglądasz. Ja cię widzę a oni wyobrażają sobie ciebie. Myślę że jak tu przyjdzie Krzysztof Kieślowski to opowie nam o swoim „Dekalogu”, o roli „Przypadku” w życiu człowieka. Robespierrowi pewnie pokaże swoje „Trzy kolory”. A teraz Jaśku idź, zjedz plaster szynki smakowicie uwędzonej. Stefan to mistrz w wędzeniu szynek. Uwędził ich mnóstwo i skosztuj bo to też urok życia. A ja poczytam. Idź Jaśku, idź.

* * *

- Co to za dziwne i ciekawe miejsce te Radziwiliszki?
Ciężko tutaj trafić ale jestem. Dziękuje za zaproszenie. Pisał pan panie Marcinie, że wiele ciekawych postaci poznam i że chętnie posłuchają one co ja mam do powiedzenia. Cieszę się, że jestem tutaj, chwilę odpocznę, posilę się, pozwoli pan.
Te słowa powiedział Tomasz Merton, wybitny pisarz, poeta, artysta, ale przede wszystkim wielki chrześcijański mistyk. To on pisał piękne słowa o mistyce w życiu człowieka.
Tutaj poruszy na pewno wiele ciekawych kwestii. Tutaj opowie o swoim zachwycie życiem, Bogiem, pomoże wgłębić się w wiele problemów trapiących nas
dawniej, teraz i w przyszłości.

* * *

Do biblioteki słysząc o przybyciu Mertona zaczęli się schodzić zaproszeni goście.
- Próbowaliśmy i nadal próbujemy – bo przecież czytają nas, już ich coraz mniej, ale czytają – poznać istotę życia i jego sens. Bo to jest najważniejsze.
„Jedyną rzeczą, która zdolna jest uratować człowieka przed całkowitym rozkładem moralnym, jest duchowa przemiana. Ziemskie pragnienia, które człowiek żywi, to widma.
Ich zaspokojenie nie daje prawdziwego szczęścia”.
To były pierwsze słowa Tomasza Mertona. Zostawmy go na razie i jego zasłuchanych słuchaczy, chodźmy bo ktoś nowy podjeżdża pod dworek.
Z karety wyszła przygarbiona postać.
Witamy Mistrza. To Jan Matejko przyjechał.
Pewnie będzie malował.


Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów