Wnet zapragną skrzydeł esej
opowiadania >



musi należeć do Prawdy.
Innej alternatywy nie ma.

* * *

Wyobraźmy sobie Jaśku – Marcin Cumft zapalił fajkę szykując się do dłuższej rozmowy – że wysyłam ciebie na ten dziedziniec zamku książęcego i ty przysłuchując się tej rozmowie o roku 2001, zaczynasz brać w niej udział. Opowiadasz im o komputerach, telewizorach,
o radiu. Mówisz im o lotach kosmicznych, samolotach i przeszczepie serca.
Mówisz, mówisz a oni co? Biorą cię za wariata, coś o stosie przebąkują. Już zaczynasz czuć swąd swojego ciała. Uciekaj więc stamtąd pókiś cały. Uciekaj. Rozumiesz Jaśku teraz. Zjawia się u nas ktoś z roku 3001. Mówi, mówi a my co? Nie wierzymy że to poszło w tym kierunku. I nic zrobić nie możemy. Wiemy przecież że mądrość, że wiedza przeminą.
Co możemy zrobić? No pomyśl Jaśku co?

* * *

Do malowania wielkiego dzieła przystąpił Jan Matejko. Najpierw szkicował. Wyszedł z tego wielki chaos. Płótno nie mieściło wszystkich jego pomysłów. Matejko więc wyszedł z pracowni i szybkim krokiem zmierzał tam gdzie Bach, łączył się muzyką ze Stwórcą.

* * *

-Z mistrzem Janem muszę się widzieć.
Z Janem Matejką, tym malarzem z Krakowa.
Jestem Bartłomiej z Krakowa, przybyłem w pewnej bardzo ważnej sprawie.
Marcin Cumft spojrzał na nowego przybysza. Atletyczna budowa, tubalny głos, widać że silny niczym Herkules.
-Matejko, panie Bartłomieju słucha Bacha, a w jakiej pan sprawie o ile można spytać?
-Oj. Długa historia, opowiem pokrótce.
Kiedy w 1520 mistrz Hans Beham dzwon zwany później „Zygmuntem” odlał to i mnie najął bom człek silny, jak tur nie przymierzając abym go razem z innymi zawiesił. I Matejko namalował obraz pt. „Zawieszenie dzwonu Zygmunta” a mnie na tym obrazie nie ma. Ja powiem ci Marcinie spóźniłem się trochę. W oberży „pod złotym pawiem” bo piwo przednie dawali zasiedziałem się. Alem zdążył w końcówce i ciągnąłem liny a jakże, ciągnąłem.
- Dobrze Bartłomieju – rzekł Marcin, zaczekaj tutaj, szynki naszej skosztuj, żubrówki się napij, tylko nie za dużo. Przyjdzie mistrz Jan to pogadasz z nim, może da się coś zrobić. W tym nowym obrazie będziesz pewnie.
- Zaraz, mówisz 1520 rok. No, no, sporo lat. Sporo.

* * *

Od zachodu dał się posłyszeć warkot samolotu. Zniżał swój lot i potem wylądował na rozległych łąkach. Służący Wojtek pobiegł w to miejsce, i ujrzał idącego w jego stronę pilota.
- Dzień dobry, gdzie tutaj jest dworek w Radziwiliszkach? Dostałem zaproszenie i jestem.
- Proszę za mną, gospodarz czeka. A pan, przepraszam, skąd do nas przybywa? –
zapytał Wojtek.
- Jestem Antoine de Saint – Exupery.
- Czy to pan jest twórcą „Małego Księcia”?
- Tak, to ja.
Marcin Cumft z radością przywitał gościa i zaprowadził do salonu.

* *
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów