HUŚTAWKA
opowiadania >



Kobieta odłożyła słuchawkę i przeciągnęła się za biurkiem. Spojrzała na wiszący na ścianie zegar. Wyglądał jak jakiś naprawdę wartościowy i elegancki przedmiot, w rzeczywistości była to zwykła imitacja ze sklepu z tanimi rzeczami. Najważniejsze, że działał i akurat teraz pokazywał tę godzinę, na którą czekali wszyscy pracownicy biura.
- Jak cudownie! Piętnasta w piątek! Nareszcie weekend! – uśmiechnęła się do siedzącej przy biurku obok rudowłosej koleżanki. – Masz jakieś plany?
Ruda potrząsnęła burzą loków i pochyliła się w jej stronę tak, jakby chciała jej zdradzić największą tajemnicę.
- Mam umówioną wizytę u fryzjera i manikiurzystki. – spojrzała na swoje dłonie, a po chwili na dłonie koleżanki – Swoją drogą, też by ci się przydała taka wizyta, Magda. Jeśli chcesz, to dam ci numer mojej kosmetyczki. Co ty na to?
- Nie… raczej nie, ale dzięki za troskę, Ulka. Wiesz, teraz będę miała sporo roboty i to takiej, że wizyta u kosmetyczki byłaby tylko marnowaniem pieniędzy.
- A, no tak, zapomniałam, że się przecież wprowadzasz teraz do nowego domu! – Ulka klepnęła się dłonią w czoło aż podskoczyły jej kosmyki rudych włosów. – Nie żałujesz, że kupiliście dom na wsi? Będziesz miała teraz kawał drogi do pracy, nie?
Magda potrząsnęła przecząco głową
- No co ty! Tam jest wspaniale: cisza, spokój, zdrowe powietrze… Czego więcej można chcieć? A do pracy będę miała co najwyżej piętnaście kilometrów, to nie jest tak daleko przecież.
- Ja chyba jestem zbyt wielkim mieszczuchem, nie mogłabym mieszkać na wsi… - Ula zamyśliła się przez chwilę. – Ale przecież ja cię teraz zatrzymuję niepotrzebnie, a pewnie się spieszysz do nowego domciu! Dobra, już ci nie przeszkadzam! Leć już!
- No to do zobaczenia w poniedziałek! Miłego weekendu, Ulka!
- I nawzajem! Nie przemęcz się tam za bardzo przy tej przeprowadzce, ok?
Magda zaśmiała się krótko. Cmoknęła Ulę w policzek i wyszła z biura.
Na parkingu znalazła swojego starego golfa, wrzuciła na tylne siedzenie torebkę i usiadła za kierownicą. Nie ruszyła jednak tak od razu, lecz najpierw przez chwilę siedziała w ciszy i spokoju. Przypomniała sobie te wszystkie miesiące, w czasie których próbowała wraz z Pawłem, swoim mężem, sprzedać ich mieszkanie w mieście i poszukać czegoś na wsi. Było ciężko, ale w końcu się udało i nareszcie mogą się wprowadzić do swojego nowego domu.
Kiedy pojechali tam pierwszy raz, Magda od pierwszego wejrzenia zakochała się w tym domu i w okolicy. Co prawda otoczenie było nieco zaniedbane, bo dom przez pewien czas stał pusty, więc trzeba będzie się zająć zarośniętym ogródkiem, ale to dopiero później. Pierwszeństwo ma sam dom i wszystko, co jest związane z przeprowadzką. Ogródek i jego oczyszczanie z krzaków to przecież nie taka pilna sprawa.
Magda ocknęła się z zamyślenia i uruchomiła silnik. Wyjechała z parkingu przed biurem i włączyła się do ruchu. Tym razem jednak skręciła w przeciwnym kierunku do tego, jaki obierała zazwyczaj. Zamiast w kierunku centrum miasta, pojechała w kierunku wsi, ku swojemu nowemu życiu.

Jadąc cały czas z dozwoloną prędkością mogła sobie pozwolić na oglądanie krajobrazu, który się rozciągał po obu stronach krajowej „siedemnastki”. Pola, łąki, całe morza falujących zielonych traw… Takie to wszystko było dla niej nowe, inne niż te wszystkie do tej pory oglądane przez nią bloki w kolorze szarości i odrapane fasady kamienic, z których płatami odpadała farba wraz z tynkiem, co Magdzie kojarzyło się z widokiem osoby cierpiącej na jakąś zaawansowaną łuszczycę.
Po przejechaniu mniej więcej dziesięciu kilometrów Magda zjechała z krajowej 17-tki na boczną szosę. Tutaj nawierzchnia nie była już tak równa jak na drodze krajowej. „No cóż, trzeba będzie się przyzwyczaić.” – pomyślała. Nieco zwolniła, żeby móc spokojnie i bez ostrych szarpnięć omijać dziury w jezdni. Jechała tędy dopiero kilka razy, a teraz po raz pierwszy jako kierowca, nie bała się jednak, że zgubi drogę, bo właściwie nie było tutaj jakichś rozwidleń, więc miała pewność, że jedzie dobrze. A w razie czego miała dzwonić do Pawła. Pamiętała, że ma przejechać koło lasu, który widziała już nawet przed sobą po lewej stronie.
- Tylko pamiętaj, żeby tam przy lesie uważać na zakręcie, bo jest dosyć ostry, a z przodu zawsze może ci wyjechać jakiś szaleniec! – odezwały jej się w głowie słowa Pawła.
- Pamiętam, pamiętam.- odpowiedziała na głos i po sekundzie uświadomiła sobie, że przecież jest sama w samochodzie.
- Głupia! Już z tej radości gadasz sama do siebie! – powiedziała znowu na głos i zachichotała.
Po drodze podziwiała małe, spokojne domki, niektóre częściowo ginące wśród krzaków bzu lub jaśminu. Obok prawie wszystkich domów rosły jakieś drzewa owocowe: jabłonie, wiśnie, czereśnie, mirabelki czy śliwki. „U nas też tak będzie!”, postanowiła w myślach. „Może kiedyś, jak będziemy mieli dzieci, będą miały frajdę, że mogą sobie ot tak, po prostu wyjść do ogrodu i zjeść coś zdrowego i słodkiego. Ja tak dobrze nie miałam. Żeby coś takiego dostać, musiałam sobie to kupić. Moje dzieci muszą mieć lepiej!”
Jadąc obok lasu starała się uważnie patrzeć na drogę, by nie dać się zaskoczyć w razie, gdyby rzeczywiście zza zakrętu wyskoczył jakiś szaleniec, przed którym ostrzegał Paweł.
Kątem oka zauważyła, że w rowie oddzielającym las od jezdni bawiła się mała ciemnowłosa dziewczynka. Długie,

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Lady_Mary Linia koment
Dodany:2016-02-26 19:51:42, Ocena: 6.0
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-19 18:31:49, Ocena: 6.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów