HUŚTAWKA
opowiadania >



przyszła jej jedna myśl. „Pięć lat… Tyle miałoby już nasze dziecko… Gdyby żyło… Nawet o niczym nie wiedziałeś. Nie chciałam cię denerwować. Planowaliśmy wtedy wspólne życie, ale musieliśmy zdobyć stabilne pozycje w naszych zakładach pracy. Nie mogliśmy sobie wtedy pozwolić na dziecko. Może kiedyś powiem ci prawdę, kochanie. Ale na razie to pozostanie moją tajemnicą.” Magda przymknęła oczy, a spod powiek potoczyły się dwie łzy, które powoli spłynęły po policzkach i wsiąkły w materiał śpiwora.
Kilka godzin później Magda otworzyła oczy. Spojrzała kątem oka na Pawła, ale ten nadal twardo spał. A skoro tak, to znaczy, że to nie on był powodem, dla którego się obudziła. Po cichu wysunęła się ze swojego śpiwora i spojrzała na wyświetlacz komórki, która leżała tuż przy jej posłaniu. Była północ. Ale poza zegarkiem na wyświetlaczu nie było żadnej informacji o nowych połączeniach ani SMS-ach. Magda czuła, że obudził ją jakiś dźwięk, ale w tej chwili nie mogła sobie przypomnieć, co to takiego było. Na palcach przeszła po pokoju, pilnie nasłuchując, ale nadal nic nie wychwyciła. Chwilę później jednak znów go usłyszała. Nie dochodził on jednak z wnętrza pokoju, ale z zewnątrz. Magda podeszła do uchylonego okna. Powietrze znowu stało w miejscu i żaden listek w ogrodzie nie poruszał się pod wpływem wiatru. Coś jednak zwróciło uwagę Magdy. Poruszenie wśród bezruchu.
Magda jak zaczarowana wpatrywała się w starą, zmurszałą ogrodową huśtawkę. Skrzyyyp… Skrzyyyp… Skrzyyyp… Zardzewiałe łańcuchy poruszały się jak wahadła, wydając przy tym piszcząco-zgrzytający dźwięk. Patrząc na urządzenie, które w blasku księżyca rzucało dziwne i złowrogie cienie, Magda miała wrażenie, że ktoś dopiero co je opuścił. Że gdyby spojrzała na nie pięć sekund wcześniej, mogłaby zobaczyć jakieś dziecko, które właśnie z niego zeskoczyło po sprawiającym mnóstwo przyjemności huśtaniu. Do głowy przyszła jej jednak pewna myśl: Jakie dziecko huśta się w środku nocy na starej huśtawce, a w dodatku w ogródku u obcych ludzi?
Magda poczuła się przez chwilę tak, jakby jej ktoś dotknął kostką lodu wzdłuż kręgosłupa. Objęła się ramionami i próbowała rozetrzeć gęsią skórkę. Ponownie spojrzała na huśtawkę. Ta przestała się już kołysać i skrzypieć. Magda zastanawiała się, czy przypadkiem nie lunatykowała i czy to wszystko jej się nie przyśniło. „Przecież teraz wszystko wygląda normalnie, może to był rzeczywiście tylko sen”, pomyślała. Postanowiła znowu się położyć.
Mogłaby jednak przysiąc, że idąc w stronę śpiącego Pawła, usłyszała tupot dziecięcych stópek dochodzący gdzieś z ogrodu i coś, co przypominało dziecięcą wyliczankę…

Minęły trzy tygodnie od czasu przeprowadzki. Z każdą nocą Magda przyzwyczajała się coraz bardziej do skrzypienia ogrodowej huśtawki i tupotu małych nóżek. Z czasem prawie zupełnie przestały jej przeszkadzać. Tak jak i cienki dziecięcy głosik, który coraz częściej słyszała nocami w swojej głowie. Być może to wszystko jej się tylko śniło, Magda uważała jednak, że za każdym razem odgłosy były bardziej realne. Już się jednak nie budziła w nocy i nie podchodziła do okna na każde zawołanie. Tak jej się przynajmniej wydawało.
Magda otworzyła oczy i oślepiło ją poranne słońce wpadające do pokoju. W głowie mimo woli dźwięczał jej jeszcze skrzyp huśtawki, melodia wyliczanki i piskliwy głosik małej dziewczynki:
- Mamusiu! Chodź do mnie! Pobaw się ze mną wreszcie, mamusiu!
Magda wstała i przetarła oczy wierzchem dłoni. Pawła nie było już obok. Kobieta przeciągnęła się stojąc przy szerokim łożu, które zdążyli wstawić do pokoju, by nie spać już więcej w śpiworach. Z kuchni dolatywał zapach świeżej kawy i dźwięk przesuwanych naczyń. Magda weszła do kuchni.
- Cześć, kochanie. Jak ci się spało? – cmoknęła Pawła w policzek.
- Cześć. Spało mi się dobrze. No, może poza jednym małym incydentem, ale zdążyłem się już do tego przyzwyczaić.
- Ale co masz na myśli? – Magda popatrzyła mu w oczy.
- Nie, nic takiego. – Paweł próbował się wykręcić, ale jego żona nie dawała za wygraną.
- Ej, no, Paweł! Powiedz, o co chodzi! – nalegała.
Mężczyzna westchnął.
- To nic takiego, naprawdę. Tylko… Widzisz… Odkąd się tu przeprowadziliśmy, ty… ciągle lunatykujesz. Co noc.
- Co? – Magda zrobiła głupią minę – Przecież ja nigdy nie chodziłam we śnie!
- Ale teraz to robisz. Co noc wstajesz i podchodzisz do okna, a kilka razy znalazłem cię nawet przy tej huśtawce w ogrodzie.
- Żartujesz sobie ze mnie, prawda?
- Nie, jestem jak najbardziej poważny. I trochę zaczynam się o ciebie bać, kotku.
- Zupełnie niepotrzebnie. To, że mi się coś takiego zdarzyło, mogło być spowodowane na przykład stresem związanym z przeprowadzką a… albo fazami księżyca… - Magda z przejęcia zaczęła się jąkać, co jej się do tej pory nigdy nie zdarzało – I na pewno nie wychodzę w nocy do ogródka. Coś ci się musiało przyśnić!
- Może i tak, ale dałbym sobie głowę uciąć, że już nieraz przyprowadzałem cię w środku nocy z powrotem do pokoju.
- Niemożliwe! – Magda wzięła swój kubek z kawą i odwróciła się na pięcie – Do ogródka to ja wychodzę, owszem, ale teraz, a nie po nocy.
- Nie zjesz ze mną śniadania?
- Nie jestem głodna.
Magda wyszła z domu niosąc kubek gorącego napoju, który przyjemnie rozgrzewał jej dłonie. Kobieta żałowała, że nie założyła jakiegoś swetra na siebie, bo poranny wiatr wiał dosyć
- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Lady_Mary Linia koment
Dodany:2016-02-26 19:51:42, Ocena: 6.0
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-19 18:31:49, Ocena: 6.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów