Powrót
opowiadania >



Symbolikę niektórych imion, kwiatów, czy przedmiotów są w stanie zrozumieć TYLKO dwie osoby. (autor)


Rozparła się w swoim biurowym fotelu. Czuła się kobietą szczęśliwą. Miała bardzo dobrą pracę która dawała jej pełną niezależność. Nie była zależna od nikogo. Nie musiała się nikim przejmować. Decydowała sama o sobie. Faceci nie byli jej potrzebni. No, czasem dla sportu… albo jak coś ciężkiego trzeba wnieść do domu. Pięła się powoli w górę robiąc karierę. Była kobietą niezależną!Lecz…
Kilka miesięcy później.

Kariera zaczynała ją już przygniatać. Doszła w firmie wysoko. Zaczynała od asystentki dyrektora, a już po roku była tak znaczącą postacią, że dyrektorzy placówek lokalnych, musieli się ją pytać o wszystko. Była praktycznie prawą ręką szefa. Zbudowała na tym swoją niezależność i pozycję. Miała już po trzydziestce, a wciąż była ładną i powabną kobietą. Niektórzy faceci w firmie, mimo że kilkakrotnie już dostali „kosza”, wciąż wodzili za nią oczami. To ją kręciło. Rozbudowywało własne „ja”.
Chciała czerpać z życia, bawić się, do czegoś dojść. Teraz zaczynała dostrzegać, że kariera to nie wszystko w życiu, a to co nazywała niezależnością, to było jak ślepy zaułek. Żeby ją zdobyć poświęciła swoją miłość do Jasona i zerwała kontakty z niektórymi przyjaciółmi.
Chciała to teraz naprawić. Nie miała jednak pojęcia, czy to da się zrobić.
- Czy to można jeszcze odkręcić? – myślała siedząc w wygodnym lotniczym fotelu.
- Czy są słowa, którymi mogę ich przeprosić? - Nawet nie wiem jak ich wszystkich odnaleźć!
Ta myśl była dla niej paraliżująca. Nie wiedziała czy kogokolwiek odnajdzie. Chciała przede wszystkim odnaleźć Jasona i błagać go o przebaczenie.
- Tylko czy on mi wybaczy? Czy jeśli nadal jest rozwiedziony, to zechce do niej wrócić. Być z nią?
Takie pytania rodziły się co chwila w jej głowie. Alexandry zapewne nie uda się jej odszukać. Ponad rok temu wyjechała z mężem gdzieś na antypody. Tylko tyle wiedziała. No i jeszcze Laura.
Ostatni raz rozmawiały… - Tak, to było zaraz po śmierci jej męża. – przypomniała sobie.
- Jakiż on był przystojny – westchnęła, lekko uśmiechając się do własnych wspomnień. No a później przez przypadek natknęła się na nią w Internecie.
Coś tam do siebie pisały, wspominały. I takie babskie uwagi i plotki. Od niej dowiedziała się o Aleksandrze. Zaczęła wypytywać. Powracały wspomnienia i zaczęły się pierwsze refleksje.
O Jasonie nie wiedziała nic pewnego, ale Laura miała poszukać. Miała teraz ją odebrać z lotniska.
- Czy ja ją poznam? – zastanowiła się - Dwa lata to jednak sporo czasu.

ROZDZIAŁ 1 - GUIDO


- Bella! – dobiegło z tłumu osób oczekujących.
- Laura! – przyjaciółki rzuciły się sobie w objęcia.
- Jak lot? Gdzie się zatrzymałaś? - zapytała na wstępie Laura.
- No,lot był spokojny - zaczęła nieśmiało – mam zarezerwowany hotel…
- Który?
- Taki niedrogi, „Tripag”. Jest blisko dworca kolejowego Central Station.
- Wiem – powiedziała Laura z uśmiechem – przecież to moje miasto.
- Odwiozę cię.
Na parkingu wsiadły do bordowego sedana. Gdy już wyjechały na szeroki bulwar w kierunku miasta, odezwała się Laura.
- Tak jak ostatnio ci pisałam. Nie mam specjalnie pewnych informacji, ale jutro od rana możemy zacząć szukać. Teraz jest już późno, więc sobie odpocznij, wyśpij się. Rano przyjadę po ciebie … może być o dziewiątej?
- Świetnie. Będę gotowa.
***
Telefon stojący obok łóżka wyrwał ją z lekkiej drzemki swoim natarczywym buczeniem.
- Halo, słucham – powiedziała podnosząc słuchawkę.
- Dzień dobry pani Moonner, jest godzina siódma trzydzieści. Zamawiała pani budzenie. – odpowiedział miły męski głos.
- Dziękuję – odpowiedziała i odłożyła słuchawkę. Resztki snu uleciały natychmiast. Szybki prysznic, delikatny makijaż i już ubrana jechała windą na śniadanie do restauracji na dół.
Typowy bufet samoobsługowy, jak w większości niedrogich hoteli.
Nałożyła sobie na talerz plasterek sera i plasterek wędliny. Do tego mały dżemik i masełko dietetyczne. Jakieś pieczywo pełnoziarniste i małe szaleństwo w postaci słodkiego rogalika.
Postawiła talerz na wolnym stoliku, oddalonym w końcu sali. Chciała trochę samotności. Czasu na uporządkowanie myśli.
Wróciła po kawę i gdy ekspres sporządzał pachnącą cappuccino, usłyszała za sobą „Ja chcę na śniadanie jajka. Najlepiej dwa”.
Chciała się nagle odwrócić, ale tylko poczuła, że gdzieś się zapada. Gdzieś wszystko znika.
Gdy się ocknęła, zobaczyła nad sobą pochylone i zatroskane twarze.
- Dobrze że pani nic się nie stało – powiedział młody, atletycznie zbudowany facet, który pomógł jej wstać i posadził na krześle.
Obok stała dwudziesto kilku letnia kobieta z może pięcioletnim chłopcem.
- No Guido, idź przeproś panią. – powiedziała lekko popychając małego do przodu.
Malec był cały w rumieńcach i wyraźnie zakłopotany.
- Bo ja… - zaczął nieśmiało, oglądając czubki własnych butów – bo prosę pani, ja zafse jem jajko na śniadanie… takie gotowane… i teraz tes chciałem i tak głośno powiedziałem… a
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów