Zwyczajnie - miłość (XVIII) Na śmierć
opowiadania >



- Skończysz studia. Zdobędę pieniądze. Zaufaj mi trochę.
- Na jakiej podstawie mam ci zaufać? Opierając się na twojej wierze w bożą moc, czy na umiejętnościach samoobrony w starciu z nożownikami? Co ty możesz mi gwarantować?
- Magda radziłem sobie odkąd skończyłem osiemnaście lat nie biorąc centa od własnego ojca i skończyłem studia, żyję i jestem tu. Od twojego ojca pieniędzy też nie będę brał. Jak ja z resztą potem bym spojrzał w oczy swojej rodzinie? Możesz mi zaufać? Daj mi szansę.
- Daję ci szansę. Cały czas, nie wiedzieć czemu daję ci szansę. Chcę ci ufać, tylko… - usiadła przy stole, oparła łokcie na blacie i spojrzała na niego zaszklonym wzrokiem – Tak naprawdę to ja prawie nic o tobie nie wiem. Wciąż dowiaduję się czegoś co kompletnie mnie zaskakuje. Chcę mieć pewność, że nasze dzieci po urodzeniu będą bezpieczne, a ty… O co chodzi w ogóle z twoim ojcem? Nie mówisz o nim. Unikasz tematu. Jestem twoją żoną. Tak? Może w końcu łaskawie byś mi coś powiedział.
Dawid spojrzał na nią bardzo poważnie i nawet złożył usta tak, jakby miał zamiar coś powiedzieć, ale nie powiedział. Patrzył tylko. Milczał. W końcu wstał i odszedł. Wyszedł z mieszkania. Magda zdenerwowana wstała i zaczęła zbierać ze stołu naczynia. Poznosiła wszystko do kuchni, pozgarniała resztki, zaczęła zmywać. Chciało jej się płakać. Już miała podane jak na talerzu rozwiązanie wszystkich problemów, gdy Dawid powiedział – nie. W głowie zaczęły się kotłować pytania o to czego jeszcze o nim nie wie, kim może się okazać. Różne pomysły, które przychodziły jej do głowy, zaczęły ją przerażać. Już kończyła zmywanie, gdy usłyszała jak drzwi się zamykają i zaraz potem obok stanął on – z wciąż posępną miną. Oparł się o blat szafki kuchennej i patrząc na swe dłonie zaczął mówić.
- Mój ojciec jest urzędnikiem państwowym, ale mniejsza o to. Zawsze wyjeżdżał w jakieś delegacje, rzadko bywał w domu, więc wychowywała nas raczej matka. Miałem czternaście lat jak wyjechał do Afganistanu i przywiózł stamtąd dziewczynę. W moim wieku. Kupił ją od jej ojca, który się nad nią znęcał. Bardzo śliczna, miła, grzeczna, posłuszna i wdzięczna za wszystko. Uczyłem ją mówić w naszym języku, pisać i czytać. Matka zaopiekowała się, jak dzieckiem. Potem okazało się, że ojciec zrobił z niej swoją nałożnicę. Kiedy zaszła w ciążę poślubił. O to co czuje matka zupełnie nie dbał. Kiedy zbuntowaliśmy się zabrał ją do Sofii i tam z nią zamieszkał. Mnie umieścił w szkole z internatem. Też w stolicy. Nie miałem nic do powiedzenia. Nie wiesz jak to jest. Bułgar to jest Bułgar, a ja brudas, gorsza kategoria człowieka. Byłem tyle razy poniżony, skopany i pobity przez innych uczniów, że czasami myślałem, że umrę i nawet mi nie zależało, ale on tego nie rozumiał, bo w nowej szkole niby miałem większe perspektywy. Zacząłem uczyć się walki, żeby się bronić i nauczyłem się. Potem zdobyłem to stypendium w Stanach i zacząłem radzić sobie sam. Ale nie tylko o to chodzi. Chodzi też o mamę, którą wciąż poniżał, o siostrę, której nie chciał leczyć mimo, że miał pieniądze. Jak ja już w końcu uzbierałem konieczną sumę było za późno. Umarła.
- Kochałeś ją?
- Siostrę? Kocham wszystkie moje siostry.
- Tę dziewczynę, którą kupił i poślubił.
- Wtedy byłem prawie dzieckiem i trudno to nazwać miłością. – spojrzał na nią z pretensją - Za dużo byś chciała wiedzieć. Teraz mam ciebie i tamto się nie liczy. Tamto jest daleko. Nawet nie chcę tego wspominać. Teraz mam ciebie, dzieci w drodze i trochę doświadczeń za sobą. – podszedł do niej i dłonią odgarnął włosy z jej twarzy, dotknął policzka – Jesteś moją wymarzoną żoną. Damy radę.
- Trudno nam będzie, a mój ojciec to nie jest twój ojciec. Jak sami będziemy mieć dzieci pewnie też będziesz chciał zrobić wszystko dla ich dobra. Mówiłeś, że jak brat, albo siostra potrzebują pomocy to trzeba znaleźć czas. Rodzice też kiedyś mogą nas potrzebować. Teraz my potrzebujemy ich. Przyznaj to i stań się częścią rodziny. Nie musimy za wszelką cenę radzić sobie sami.
- Jaka ty uparta jesteś. Ja wiem, że jesteśmy w stanie sobie poradzić sami.
- No dobrze. No to próbujmy, ale jeżeli nie będziemy sobie radzić przyjmiemy pomoc i nie będziesz szemrał i sprzeciwiał się. Chcę skończyć studia.
- Skończysz. – pocałował ją i wyjął z jej ręki i odłożył na bok umytą szklankę, którą trzymała. Pocałował ją ponownie. Wsunął palce w jej włosy. Pieszczota warg, ocierające się języki. Takiej sile perswazji nie mogła się oprzeć. Objęła ramionami jego kark.


Kolejne dni to były próby i mnóstwo innych czynności związanych z koncertem. Już widzieli plakaty. Telefony się urywały. Lokalne radio i prasa chcieli coś o nich wiedzieć. Wolontariusze chcieli się umówić dokładnie na zbiórkę. Zgłosił się zespół taneczny tańczący w młodzieżowym domu kultury, który chciał przedstawić taniec w afrykańskich rytmach. Michał odbierał telefony i organizował wszystko. Zgłosiła się potencjalna menagerka. Kobieta koło czterdziestu lat, ubrana swobodnie w dżinsy i żakiet, szczupła, z bardzo krótko obciętymi włosami koloru blond. Przedstawiła się jako Dagmara i zapowiedziała swą obecność na koncercie.
- To co mówi tatuś jest swoją drogą, a ja sama muszę posłuchać i zobaczyć ile jesteście warci i co da się zrobić. Mam sporo pracy, więc jeśli uznam, że naprawdę warto w was wkładać wysiłek to się wami zajmę. Jeśli stwierdzę, że sprawa jest wątpliwa odpuszczę. Uczciwie uprzedzam. Do zobaczenia w niedzielę.
Niedziela, dzień koncertu. Duża scena przygotowana dla profesjonalnych, znanych zespołów, które miały występować potem. Oni jako mały, nikomu nieznany zespół korzystający z okazji, aby się zaprezentować. Wszyscy ubrani na biało. Ustalili, że mężczyźni włożą białe spodnie i koszule, kobiety – białe sukienki i kolorowe chusteczki na włosy. Wokół masa białych koszulek z czerwonym logo Caritasu. Tu zakonnice organizujące towarzystwo, tu ksiądz, który do nich podszedł, aby wszystko osobiście dogadać. Tylko Justyny jeszcze nie było. Michał miał wystąpić w roli nie tylko grającego, ale też prowadzącego imprezę. Denerwował się od rana i tym faktem tłumaczyli to Dawid

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów