Nowy wspanialszy świat
opowiadania >



= = = NOWY WSPANIALSZY ŚWIAT = = =


autor: LKZelewski



PUNKT WYJŚCIA


Kijów upadł w grudniu 2016 roku.


Piekło rozpętane w 2014 roku przez Rosję, która zajęła Krym, szerzyło się niczym zaraza na którą nie ma lekarstwa. Pro-rosyjscy separatyści wspierani aktywnie przez rosyjskie wojsko walczyli z Ukraińcami, a kiedy w grę wchodziły pieniądze, również między sobą. Ofiary cywilne zaczęto liczyć w dziesiątki, a potem w setki. Na forum ONZ wrzało. Rząd w Kijowie domagał się wprowadzenia sił pokojowych. Moskwa oponowała, oskarżając wszystkich, a zwłaszcza Ukraińców i Unię Europejską, o rozpętanie tego piekła.


UE, choć nie całkiem jednogłośna, nie pozostawała dłużna. Rosyjska gospodarka, pod wpływem sankcji i własnej niewydolności, chyliła się ku upadkowi. Swoją szansę dostrzegli Czeczeńcy, Dagestańczycy i wszyscy inni, którzy usiłowali wyrwać się spod wpływów Moskwy. W symultanicznych zamachach na Placu Czerwonym i w dwóch liniach metra zginęło łącznie ponad sto czterdzieści osób. Rosyjski rząd oskarżył oczywiście Zachód ogólnie, a szczególnie Stany Zjednoczone i ich polskich pachołków.


W końcu ONZ przegłosował rezolucję i wojska rozjemcze miały wkrótce pojawić się na Ukrainie. Zbyt blisko Rosji. Moskiewscy przywódcy zaczęli zdradzać oznaki połączenia skrajnego nacjonalizmu i choroby psychicznej. Pod groźbą odcięcia dostaw gazu, której skutki zademonstrowali ponad dwutygodniowym zakręceniem kurka, zmusili Białoruś do ataku z północy. Siły białoruskie, wspomagane przez rosyjskich oficerów, lotnictwo, artylerię i oddziały specnazu, zajęły Kijów po ciężkich walkach.


Oficjalne stanowisko Moskwy było typowo rosyjskie: w związku z faktem pogwałcenia przez Białoruś wszelkich norm regulujących pokojowe współżycie narodów i możliwość agresji na terytorium Rosji oraz przeciwko obywatelom rosyjskim zamieszkującym Ukrainę, siły zbrojne Federacji Rosyjskiej podejmą stosowne działania prewencyjne.


I tak kolejne rosyjskie czołgi wjechały na teren Ukrainy – choć oficjalnie wcześniej ich tam oczywiście nie było.


W powietrzu wisiała ciemna chmura konfliktu na dużą skalę, szczególnie, że Europa Wschodnia nie była jedynym epicentrum regionalnego kryzysu, który groził destabilizacją regionu i pełznięciem dalej. Świat był zagrożony. Bojówki Państwa Islamskiego szerzyły spustoszenie na Bliskim Wschodzie, Afryka coraz bardziej przypominała rzeźnię, a Chiny, które mogły pomóc w wymuszeniu zmiany kursu Moskwy, coraz bardziej łakomym wzrokiem spoglądały na złoża surowców naturalnych znajdujących się na wschodzie Rosji. W tyle nie pozostawały też Pakistan i Indie – w Kaszmirze coraz częściej dochodziło do wymiany ognia, czyli zupełnie, jak w Ameryce Łacińskiej, tyle, że tam strzelały kartele narkotykowe.


A jednak pytanie, które najbardziej nurtowało mieszkańców Europy Środkowej brzmiało: jak daleko na zachód pojadą rosyjskie czołgi, „żeby zabezpieczyć terytorium Rosji i jej obywateli”? Wszyscy zaczęli nagle mówić o 17 września 1939 roku…



01


„Wyobraźcie sobie, że bezpieczny świat, w którym dotychczas żyliście, przestaje istnieć. Wojna, którą oglądaliście w telewizji, popijając wieczorną herbatę, jest już na wyciągnięcie ręki. Wy, wasze dzieci i przyjaciele nie oglądacie tej wojny w telewizji – teraz oglądacie ją patrząc przez okno waszego domu. A jeśli strona przeciwna w dupie ma rozmowy pokojowe, nasze życie i naszą godność, nam pozostaje tylko zabijanie.” – Kawicki, podporucznik Wojska Polskiego – dowódca sekcji rozpoznawczej, ps. „Krejzol”, A.D. 2017.



- Szkoda, że nie jest zimniej – stęknął Król Disko podnosząc z ziemi karabin maszynowy. – Może wtedy te pieprzone ruskie niedźwiedzie spałyby w swoich norach.


- I tak śpią w trzy dupy pijani – rzucił Kajtek.


Roześmialiśmy się. Styczeń faktycznie nas rozpieszczał, zwłaszcza, że cała nasza grupa dalekiego rozpoznania spała w ziemiankach. Operowaliśmy na zachód od Kijowa, oczekując nadejścia awangardy sił rosyjskich. Ich siły główne były pilnowane przez satelity. Prawie nie mieliśmy informacji, tylko tyle ile zdaniem dowództwa musieliśmy wiedzieć. Może na Litwie już była wojna?


- Krejzol, uśmiechnij się – rzucił Paszczko dopinając ładownice z magazynkami przytroczone na piersi.


- Spieprzaj – uśmiechnąłem się. Przychodziły chwile kiedy żartowaliśmy, jak szaleni, a czasami… Cóż, byliśmy na wojnie, która w każdej chwili mogła wpełznąć na terytorium Polski. Chyba każdy z nas był tym przerażony, no może oprócz Króla Disko i Paszczko. Sytuacja była coraz poważniejsza. Mówiło się, że Ruscy mogą lada dzień zająć kraje bałtyckie. Podobno siły specjalne NATO były już na Białorusi.


Działaliśmy „na zaproszenie” rządu ukraińskiego, a mimo tego w terenie nasza grupa rozpoznawcza, kryptonim „Raptor”, pozostawała w ukryciu, jak wszystkie wystawione przez 2 Pułk Rozpoznawczy. Wyobraź sobie, że mieszkasz w ziemiance, a podległy obszar patrolujesz skrycie. Tak było i tym razem. Ruch, bezruch – powolny marsz, nasłuchiwanie. Ciągła czujność i sranie w plastikowy worek, który wrzucasz do plecaka. Wykańczające, ale konieczne, jak żarcie z puszki. O ognisku i śpiworze zapomnij.


Jeszcze nie wiedzieliśmy, ale tego dnia życie każdego z nas miało zawisnąć na włosku. Przeze mnie.



02


„Ja i mój kaem zgadzamy się postrzelać do ruskich niedźwiedzi. Osobiście dedykuję im kawałek „Invaders Must Die” The Prodigy. Chcecie posłuchać?” – Król Disko, po służbie lubi się porządnie zabawić w klubie.



Poruszaliśmy się jak duchy, chociaż łatwiej byłoby, gdyby drzewa miały liście, a krzewy i inna roślinność dawały schronienie. Broń coraz bardziej ciążyła, kręgosłup uginał się pod ciężarem, pierś uciskał wkład balistyczny w kamizelce taktycznej, a pomimo chłodu każdy pocił się pod grubą zimową kurtką. Jak jesteś pierdołą to idziesz do jednostki, w której na pole bitwy dojeżdżasz transporterem opancerzonym, albo dowożą cię śmigłowcem, jeśli nie masz lęku wysokości.


Poprawiłem pas nośny karabinu Radon. Ostrożnie stawiałem kolejne kroki, czujnie rozglądałem się po swoim sektorze. Nasłuchiwałem. Kilka kroków, stop… Kilka kroków, stop… Niby tego terenu nie kontrolował wróg, ale kto wie? Ot choćby zwiadowcy przeciwnika, robiący to samo co my.


Żołnierz prowadzący patrol zatrzymał się, po czym powoli ukucnął. Wszyscy zrobiliśmy to samo. Mijały sekundy i nic się nie działo. W końcu załapałem – odległy dźwięk silnika. Przypadkowy cywil, wróg, albo jacyś bandyci. Ze względu na odległość od większych miejscowości i sensownych dróg cywil odpadał. Raczej brakuje chętnych na piknik w pobliżu strefy walk.


Powoli ruszyłem w kierunku czoła naszej małej kolumny.


- Co jest? – szepnąłem Kajtkowi do ucha.


- Słyszysz? – kiwnął głową w kierunku źródła dźwięku. – Stoi z włączonym silnikiem już od jakiegoś czasu. Może czyta mapę.


Wszystkie opcje możliwe. W pobliżu było tylko coś w rodzaju pozostałości po czymś w rodzaju PGR-u. Zastanowiłem się chwilę. Do tej pory nie mieliśmy wielu kontaktów, a jak się okazywało dotychczas na wroga nie natrafiliśmy.


- Przekaż wszystkim, że to nasze alarmowe miejsce zbiórki – poleciłem Kajtkowi. – Idę na szpicy, drugi ma być Król Disko z kaemem.


Ruszyłem w kierunku źródła

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
dunia20002 Linia koment
Dodany:2015-09-26 14:23:06, Ocena: 6.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów