Las Bożych Cedrów, cz.1
opowiadania >



była asystentką prezesa ― przerwał. Łzy napłynęły mu do oczu. Nieśmiało zaczęły spływać po zmarzniętych policzkach i skacząc rozbijały się to o buty, to o śnieg.


― No wreszcie jesteś głupku!― usłyszał męski głos z oddali.
― Myśleliśmy, że na izbę cię zgarnęli― odetchnęła dziewczyna.
― A to jest banda kretynów nie dająca mi spokoju od jakiś trzech miesięcy. Ten wysoki to mój starszy brat. Obok biegnie Rosa, jego pani. Debilaki, pilnują mnie na każdym kroku, żebym jakiegoś numeru im nie wywinął. Także żaden szybki numerek nie wchodzi w grę kolego ― kiwnął w stronę towarzysza, ale jego miejsce było puste.


Rozejrzał się, lecz człowieka z puszką ni widu, ni słychu. Łukasz twierdził później, że nikogo nie mijał po drodze. Rosa też nie pamiętała by ktoś prócz mnie siedział na tej ławce.


― Owszem wypiłem. Wypiłem… Tylko czemu ty nie przychodzisz do mnie? ― pomyślał z wyrzutem Artur.





- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów