"Jak walczyłem z komuną"
opowiadania >



nauczyciele, kierując się do pokoju nauczycielskiego. Czyżby nikt niczego nie zauważył ? Do naszego stolika dobiega z prędkością strusia pędziwiatra Wierzba, a za nim Spodek.


- I co ? I co ? - pytamy zniecierpliwieni – Wszystko poszło zgodnie z planem ?


- Mało brakowało … - między płytkimi oddechami cedzi Wierzba – jak już zaczęliście dzwonić, skubaniec już podwijał lewy rękaw marynarki, by popatrzeć na zegarek... a wtedy Wacek ... Sam powiedz ! – zwrócił się do kolegi, a ten ze stoickim spokojem dokończył relację:


- Wtedy ja prawie krzycząc zapytałem : Proszę pana ! Czy dobrze usłyszałem temat zadania domowego: „ Wpływ wydajności PGR-ów na zadowolenie mieszkańców miast” ?


- No, no, a ten matoł powiedział do ciebie : „Szlacheckie, sanacyjne nazwisko Spodziński nosisz, a taki z ciebie ...” - nie dokończył emocjonującej relacji Wierzba widząc karcące spojrzenie kolegi


- W każdym razie udało się ! - zakończył relację uczeń o nazwisku sugerującym zacny rodowód.


Gdy gratulowaliśmy sobie realizacji pomysłu, rechocząc o tym jak wystrugaliśmy na dudka największego bufona wśród belfrów, do stolika dyżurnych podeszły ONE ! Janka i Baśka we własnej osobie !


- Świetna akcja chłopaki ! - odezwała się do nas Janka – tylko po co gadać całej klasie ?


- Który wygadał ? - Mateo nie wyglądał na szczęśliwego, a widząc Wierzbę, który zaczął wykazywać nagłe zainteresowanie szkolną tablicą ogłoszeń - nie miał dalszych pytań, wzdychając z rezygnacją.


- Nieważne ! – zignorowałem niezręczną sytuację, cichaczem robiąc głośniej na magnetofonie.


- O, macie magnet ! - zainteresowała się Jasia – Twój ? - popatrzyła na mnie – Co masz nagrane ?


- Takie tam różne : „Lady Pank” , „Republikę” , „Bajm” ...- odpowiedziałem od niechcenia.


Wszystkie utwory odtwarzane aktualnie ze strony B kasety C-60 marki „Stilon Gorzów” znałem na pamięć. Tak ich kolejność jak i słowa piosenek. Obecnie leciało „Mniej niż zero” Lady Pank, za chwilę „Telefony” Republiki, a potem „Nie ma wody na pustyni”. Kurka wodna ! Żebym tylko nie zapomniał wyłączyć, albo chociaż przyciszyć we właściwym momencie.


Barbara Senda rytmicznie ruszając szczęką żuła gumę, raz po raz uśmiechając się tajemniczo do koleżanki. Na razie nic nie powiedziała. Mateusz Zaworski wpatrywał się w nią raz po raz, starając się jednocześnie schować pod stół dziurawe trampki. Dariusz Wierzban z zapałem udawał, że czyta szkolne ogłoszenia. Wacek Spodziński ze smakiem i z charakterystycznym mlaskaniem, pochłaniał odwiniętą z papieru kanapkę z żółtym serem, korzystając z dłuższej o pięć minut przerwy. Grzegorz Ciechowski z głośnika enerdowskiego sprzętu RTV wykrzykiwał o dzwoniących „drrrrrrr” w jego głowie telefonach. Janka Epramek w rytm piosenki poruszała biodrami, głową i śmiercionośnymi piersiami. Kształtne i jak na swój wiek rozwinięte dziewczęce walory zatrzymały się na chwilę, gdy wybrzmiały ostatnie takty „Telefonów”, by po chwili powrócić do miarowego kołysania się z prawej na lewą, w rytmie kolejnej piosenki. Szkolny korytarz brzmiał jak rój pszczół. Ja wpadłem w trans i obserwując falujące wdzięki mojej pierwszej szkolnej miłości, zastanawiałem się, czy faktycznie waga i rozmiar jednego z nich mogłyby wyrządzić mi jakąkolwiek krzywdę, jak to prorokowała wielokrotnie mama. Chyba nie … Raczej nie... Wręcz odwrotnie...


- „Słońce opala brzuchy, wiatr tarmosi nasze ciuchy, la, la, la, la, la” - „Pod Bronką wszystko dziś wykopaliście ?”- całe stolikowe towarzystwo nagle przerwało swoje absorbujące zajęcia. Korytarzowy hałas też tak jakby nagle przycichł. Albo tylko mnie tak się wydawało.


- Tego nie znam ! Co to ? – rzuciła bystrą uwagę Janka.


W tej krótkiej chwili, jeżeli byłaby taka możliwość, najchętniej wcisnąłbym się w szczelinę pomiędzy podłogowymi dębowymi klepkami, która w tym momencie była dla mnie najbardziej interesującym obiektem w okolicy i pozostałbym tam do końca dnia.


Ewentualnie mógłbym też niepostrzeżenie skurczyć się do rozmiarów sześciolatka, wtopić w grupkę przebiegających w pobliżu pierwszoklasistów ubranych w nienaganne granatowe mundurki z białym kołnierzykiem i krzycząc wraz z nimi: „ Kto ostatni w klasie to matołek !” uciec na koniec korytarza.


- To singiel limitowany – bez mrugnięcia okiem odpowiedział prawie natychmiast Mateusz, a ja jak opętany zacząłem machać szkolnym dzwonkiem, ogłaszając koniec przerwy.


- Aha ! - powiedziała ledwo słyszalnie, po raz pierwszy i ostatni Baśka, a całe towarzystwo udało się bez ociągania na następną lekcję. Wiadomo, lekcja historii z Dojanowskim.


Gdy zapadła kompletna cisza, przerywana jedynie cichym stukotem magnetofonu przewijającego pustą celulozowa taśmę, opadliśmy z ulgą na dyżurowe krzesełka. Mateo wyciągnął na stolik ze swoich przepastnych kieszeni spodni - talię kart i pudełko zapałek.






Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
wera_2002 Linia koment
Dodany:2015-11-23 17:57:53, Ocena: Brak oceny
super historia, ciekawa i wciągająca. Będzie może druga część?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:48:03, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:51:17, Ocena: Brak oceny
Dziękuję za opinię. Jest dla mnie bardzo cenna i pomocna. Druga część to nowsze opowiadanie pt. "Jak prawie zostałem mężczyzną" . Zachęcam do lektury !
Rinoa017 Linia koment
Dodany:2016-02-15 22:48:12, Ocena: Brak oceny
Muszę przyznać, że ciekawie się czyta i wciąga. Jest małe "ale". Przy tak długich tekstach (przy krótkich z resztą też) staraj się przeczytać go drugi, a nawet trzeci raz. Dlaczego? Wkradło Ci się kilka błędów składniowych i kilkanaście stylistycznych. Poza tym lektura ciekawa, cieszę się, że znalazłam choć chwilę na przeczytanie choć jednej części. Po 25 powinnam mieć więcej czasu ;) Ale powoli coś tam zaczynam. W końcu obiecałam, czyż nie?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:21:16, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:24:37, Ocena: Brak oceny
Dzięki za opinię. Z błędów zdaję sobie sprawę i pracuję nad poprawkami i poszerzeniem tekstu. Wrzucenie opowiadań na portal było działaniem "na szybko" w celu przekonania się , czy moja pisanina kogokolwiek zainteresuje. Czekam na dotrzymanie obietnicy i przeczytanie moich pozostałych "wypocin" i oczywiście opinię :).
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów