Pobudka
opowiadania >



Gdy ją poznałem miałem siedemnaście lat. Ona dwadzieścia. Pamiętam, że była dużo starsza, moją Lenore, jednorożcem, niezdobytą. Robiłem co mogłem. Po pierwszej rozmowie zakochałem się w jej ciele, oczach, inteligencji i oczytaniu.


Przy każdej następnej gadaninie oczarowywała mnie coraz bardziej. Znacie takie kobiety. Grzeczne, nie robiące wielu rzeczy na które mają ochotę, tylko dlatego, że kobietom tego nie wypada. Sama zresztą często to powtarzała. Ta grzeczność i ułożenie bardzo mnie pociągała.


Byłem pewnym siebie gówniarzem i kiedyś zapytałem czy mogę ją pocałować. Powiedziała, że to za szybko. Wtedy jej zaznaczyłem, że przyjdzie taki dzień, kiedy będziemy razem.


Teraz mam dwadzieścia trzy lata. Jestem z nią od czterech i zaczyna być nudno. Ma na imię Ania. Ciągle jest ugrzeczniona i stonowana. Momentami odnoszę wrażenie, że nic nie odczuwa. Radości, smutku, złości, przyjemności z pierdolenia.


Właśnie. Gdy pierwszym razem mieliśmy się kochać zastanawiałem się jak to będzie. Przy większości czynności, tak i tutaj nie okazała nic. To było straszne! Zero uczucia. Oczywiście poruszała się i mam nadzieję sprawiało jej to przyjemność, ale nic nie było widać, ani słychać.


Jestem niezadowolony. Próbowałem już wszystkiego. Zabawki, żele, różne typy kondomów i dalej nic. Próbowałem ją zezłościć. Nic. Zrobić jej przykrość. Nic. Mimo to ciągle ją kocham. Brakuje mi jednak tego „ognia” jaki był z innymi kobietami.


Ania jest osobą, którą każdy chętnie przedstawiłby swojej mamie, ale nie chciał z nią żyć. Ożeniłby się z nią, ale zdradzał. Pozwolił by była matką jego dzieci, ale nie mieszał się w ich wychowanie. Kurwa. Jest zbyt grzeczna, nierealna, nieżywa.


Kocham ją, ale nie mogę tak dłużej. Brakuje mi imprez, klnięcia i bójek. Powoli sam przestaję żyć. Nic nie sprawia mi przyjemności.


Normalną koleją rzeczy muszę ją zdradzić. To bardzo proste. Idę do baru, stawiam najbardziej napalonej kobiecie na sali parę drinków i spędzam z nią parę przyjemnych chwil w toalecie. Jęczy jak opętana. Czuję, że żyję, a nawet lepiej! Że rucham żywą istotę. Drapie mnie po plecach. Mocno drapie. Robi mi malinkę na szyi.


Spuszczam się w nią i mówię, że więcej się nie spotkamy. Ta okazuje złość. Uderza mnie w mordę i wychodzi. Dumny z siebie wracam do domu.


Myślę, że tak mogę żyć. Jest przyjemnie. Z Anią ułożę sobie życie, zbuduję rodzinę, a z innymi będę spędzał raz na jakiś czas noc. Znalazłem przepis na rozwiązanie moich problemów.


Jest już późno. Wchodzę do mieszkania. Ania nie śpi. Pije herbatę w kuchni, pali papierosa i czeka na mnie. Wchodzę, żeby się z nią przywitać. Całuję delikatnie w policzek.



-Śmierdzisz!- mówi do mnie tym samy tonem bez emocji co zwykle.


-Wiem. Jestem zmęczony. Idę spać.- odpowiadam, również bez emocji.


Zauważa malinkę na mojej szyi.


-Co to jest?- pyta, ale chyba wyczuwam złość.


-Zahaczyłem o coś.


Podchodzi do mnie, zaczyna mnie całować. Ściąga moją koszulę i odwraca do siebie tyłem. Tani chwyt, ale dałem się nabrać.


-A to?


Zauważała obdrapane plecy.


-Nie wiem o czym mówisz.


I wtedy się zaczyna. Gasi papierosa, odkłada kubek i zaczyna krzyczeć. Pierwszy raz przeklina.


-Pierdoliłeś jakąś kurwę! A ja na ciebie czekałam. Jesteś chujem!


-Uspokój się.


-Nie…!


-Ale przecież sama mówiłaś, że kobiecie nie wypada…- próbuję zmienić temat.


-Gówno mnie to obchodzi! Pierdoliłeś inną!


Teraz była dla mnie tak samo piękna jak w chwili gdy ją poznałem, a może jeszcze bardziej. Łzy spływają jej po policzkach, ewidentnie jest zagubiona. Próbuję ją przytulić, przeprosić.


Odpycha mnie. Żałuję swojego czynu. Widzę jaka jest idealna i czysta. W tej złości bardziej realna niż kiedykolwiek.


Chwyta za kubek i rzuca nim we mnie. Trafia w skroń. Dość tego! Miarka się przebrała. Teraz ją pocałuję i będzie inaczej.


Ciągle wrzeszczy, mówi, żebym nie ważył się jej uderzyć. Nie mam zamiaru. Zbliżam się do niej z chuligańskim uśmieszkiem. Nie ma już gdzie się cofnąć i wybucha płaczem.


Przyciskam swoje usta do jej. Całuję ją tak namiętnie jak nigdy, a ona mi na to pozwala. Obejmuje mnie. Masuję swoim językiem jej, a po skroni spływa mi strużka krwi…


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Alis17 Linia koment
Dodany:2010-12-26 19:16:24, Ocena: Brak oceny
rewelacja.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów