Mój chłopak jest gejem" 3 część serii (+18)
opowiadania >



teraz chcesz mi dołożyć? – Don zapytał lekko sapiąc. Niewielka odległość między ich ciałami, prowokowała i jego, i Matta. Chciał się znaleźć jeszcze bliżej.

Matt zamachnął się i chciał uderzyć roześmianą arogancko twarz. Nie zdołał jednak, bo Donatello spodziewając się uderzenia, zablokował cios. Sekundę później zmienił ich pozycję i to on przypierał Matta do filaru. Wiedział doskonale, że jego przewaga polega tylko i wyłącznie na zaskoczeniu, zamierzał je jednak wykorzystać do maksimum.


– Uprawiałem zapasy przez prawie dziesięć lat – mruknął prowokująco w znajdującą się od niego o pięć centymetrów zaczerwienioną z wściekłości twarz. Ich oczy starły się w ostrym spojrzeniu. Praktycznie czuli swój oddech na twarzy. – O niczym innym nie marzę, niż tylko o tym, aby potarzać się z tobą po ziemi.


– Jesteś chory! – Matt odepchnął go z całej siły i obaj się zatoczyli. – Trzymaj się ode mnie z daleka! – Znów pchnął Reda i mężczyzna ponownie uderzył plecami, tym razem o przeciwległą ściankę, jęcząc z bólu.


– Możesz udawać, ale ja wiem, że na mnie lecisz… – wydyszał mimo to. Co miał do stracenia? Przynajmniej przestanie być ignorowany.


Brunet zaklął zaciskając pięści i patrząc na niego, jakby na poważnie rozważał bijatykę. Zdrowy rozsądek jednak zwyciężył. Niestety.


– Nie lecę na facetów. Nie jestem tobą zainteresowany, bo nie jestem taki jak Bryan i Kyle.


Don wyprostował się i wyprężył swoją imponującą sylwetkę, jakby oceniając promieniujący przez jego całe ciało ból.


– A co jest z nami nie w porządku? – zapytał z wyzwaniem. – Co jest nie w porządku w pragnięciu innego mężczyzny?


Matt ponownie zacisnął pięści, ale ukrył je krzyżując ramiona na piersi i stając w rozkroku, nie dając się sprowokować.


– Nie to miałem na myśli i dobrze o tym wiesz!


– Nie, nie wiem. Nie znam cię wystarczająco dobrze. I nie dostrzegam też mężczyzny, którego z uwielbieniem opisują Bryan i Kyle. – Robiąc jeden duży krok znalazł się nos w nos ze swoim oponentem. Matt nawet nie drgnął. – Czy to tylko ja wzbudzam w tobie najgorsze instynkty? – zapytał cicho.


Oczekiwał kolejnego wybuchu czy złości, nie spodziewał się jednak tego, że Matt spuści oczy i nie odpowie. Naiwne serce Dona drgnęło z nadzieją i żadna brutalna perswazja nie pomogła.


– Matt, dlaczego nie zamieszkasz z nami? Podaj mi jeden naprawdę dobry powód i odpuszczę. – Don właściwie zażądał, a nie poprosił. Miał dość gierek. – Jeśli skłamiesz lub wykręcisz się jakąś bzdurą to zmuszę cię do zamieszkania z nami i wymuszę na tobie prawdę. Zdobądź się choć raz na szczerość. Bądź mężczyzną. Jeśli wolisz kłamać, to będzie oznaczało tylko tyle, że jesteś najgorszym przypadkiem ‘wyparcia’ jaki znam.


W ciszy ciemnej altanki milczenie zawisło między dwoma stojącymi postaciami nieruchomo.


Głowa Matta wirowała od myśli i pytań. Instynkt ostrzegał go przed kolejnym krokiem, bo może okazać się w jego życiu decydującym. Z drugiej jednak strony miał wreszcie możliwość podzielić się z kimś swoimi wątpliwościami. Może to właśnie Donatello był do tego odpowiednią osobą? Faktycznie musiał coś zrobić, zanim jego dotychczasowe, perfekcyjnie poukładane życie przesypie mu się między palcami jak piasek.


Don wyczuwając wahanie i niepewność Matta odezwał się spokojnie i cicho, wkładając w swoje słowa całe swoje serce i duszę.


– Możesz mi zaufać, bo nigdy nie zraniłbym ani ciebie, ani twoich bliskich celowo. Jesteś dla mnie wyjątkową osobą i wcale nie boję się do tego przyznać. Chcę mieć szansę… aby cię poznać… aby… Nie mam zamiaru cię skrzywdzić… Za bardzo mi na tobie zależy…


Matt drgnął wyrwany z letargu. Strach i niepewność zjeżyły mu włoski na karku. Donatello znów go kusił. Oferował nęcące rzeczy i wizje tym swoim hipnotyzującym ciepłym barytonem. Dawał do rozpatrzenia nowe opcje i możliwości. Odkrywał świat inny od tego, w którym do tej pory Matt trzymał się sztywnych przekonań. W jego ustach to brzmiało jakby każdy wybór był dobry.


A on tego nie chciał. Chciał się trzymać swoich przekonań. Chciał wierzyć, że ma rację, że nic nie musi udowadniać ani sobie, ani Donatello.


Z wymuszonym uśmiechem spojrzał na swojego nowego przyjaciela.


– Wiesz co, masz rację. Byłem idiotą. Wprowadzę się z wami i będę za siebie płacił po równo. – Wzruszył ramionami obojętnie, kiedy szok odbił się na twarzy Reda. – To było małostkowe wściekać się o to, że Kyle najpierw tobie zaproponował wspólne mieszkanie, a nie mnie. Przecież to jest szansa, na którą liczyliśmy.


Ruszył do wyjścia nie oglądając się za siebie.


– Matt! – zawołał zaskoczony i zbity z tropu Don. Nie potrafił rozgryźć tego człowieka i w tym momencie miał na serio ochotę mu przyłożyć. Kiedy zawołany spojrzał na niego przez ramię z niecierpliwą miną, wypalił stawiając wszystko na jedną kartę. – A co z nami?


Matt zrobił wielkie oczy, sarkastycznie się uśmiechając.


– Nie ma czegoś takiego jak MY. Jestem hetero i zamierzam się ożenić. Sorry naprawdę, ale nie interesujesz mnie… – Z większą powagą dodał, nie patrząc w oczy Donowi. – Możemy jednak się przyjaźnić…


Nagle przypomniało mu się o bluzie, więc odwrócił się do wnętrza altanki i przez moment szamotał z zamkiem, traktując to jako wymówkę, aby nie musieć patrzeć w twarz stojącego cicho mężczyzny. Kiedy wreszcie udało mu się pokonać oporne zapinanie i chciał zdjąć bluzę, Don znalazł się przy nim w mgnieniu oka i złapał go za poły. Pchnął go na futrynę drzwi i pocałował, forsując sobie drogę do jego ust językiem, jednym silnym, stanowczym ruchem.


Matt zdrętwiał, zachłystując się powietrzem. Niedowierzanie i szok sparaliżowało go. Jego mózg jedyne na czym mógł się skoncentrować to gorący język i słodycz wypełniającą jego usta. Don całował go głęboko i mocno właściwie nie dając szans na reakcje. Całym ciałem przypierał go do twardego drewna i Matt mógł myśleć tylko o tym, ile siły w wielkich dłoniach posiadał zniewalający go mężczyzna. Zapach znów wypełniał jego zmysły, a niepowtarzalny smak już na zawsze utożsamiany przez Matta z Donatello, wywoływał u niego ślinotok. Jego usta uległy rozchylając się coraz bardziej, a język żył własnym życiem, odpowiadając na uwodzicielski taniec. Miał ochotę jednocześnie przyciągnąć Dona do siebie jeszcze bardziej i odepchnąć. Nie zrobił nic, pozwalając się całować do utraty tchu i równowagi. Śliski, giętki organ wypełniał nie tylko jego usta, ale i umysł. Każde muśnięcie, każda pieszczota przyprawiała go o zawrót głowy.

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów