13-21

Autor: ffiona902
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-       Poczekaj. Nie możesz odejść.

-       A co? Mam stać i oglądać was, jak patrzycie na mnie, jak na idiotkę? – zapytała wprost.

-       Masz niewyparzony język. – odezwał się chłopak siedzący na jakimś tronie. – Nawet nie przypomina anioła, chyba że macie na myśli urodę mrugając do niej.

A ty nie wyglądasz na żadnego króla, chyba że muszli klozetowej, pomyślała Annie. Nagle usłyszała śmiech. I co w tym śmiesznego? Czy wszyscy uważają, że nie wie, iż czytają jej myśli? Wiedziała to już od dawna. W tym momencie wszyscy spoważnieli. No, tak lepiej.

-       Jak się czujesz? – zapytał Ian z troską.

-       Jak osoba, która dostała nożem w plecy, a potem wstała z łóżka, jak gdyby nigdy nic, i którą na dodatek obgadują. – odpowiedziała z ironicznym uśmiechem. – A ty?

-       Musimy z tobą porozmawiać.

-       Odnalazłeś mój wisiorek?

-       Nie, ale mam dla ciebie inny, który wygląda tak samo, jak twój.

-       Nie chcę jakiegoś innego, tylko tamten, który mi zginął. Potrzebuję go.

-       Dobrze, ale teraz usiądź. To będzie długa rozmowa. To jest Miley, dziewczyna, którą uratowałaś. A to Susanne, dziewczyna, która…

-       Wbiła mi nóż w plecy, wiem. Wszystko pięknie, ale dlaczego twierdzicie, że to ja ją uratowałam? Przecież nic nie zrobiłam, prócz tego, że nie pozwoliłam tej lali, by pocięła jej ciało. Kiedy do niej podeszłam, sama wstała.

-       No właśnie, dotknęłaś ją i uzdrowiłaś. – powiedziała Sandy.

-       Bzdura, ona sama wstała. Widocznie ma jakieś nadprzyrodzone zdolności. Sama nie mogę w to uwierzyć.

-       Ona jest zwykłym człowiekiem. Ty przywróciłaś ją do życia. To nie byle wyczyn. – powiedział facet na tronie.

Annie nawet na niego nie spojrzała.

-       Kiedy ktoś do ciebie mówi, powinnaś na niego patrzeć.

-       Sorry, ale nie rozmawiam z obcymi. – powiedziała z fałszywą uprzejmością.

Znowu usłyszała śmiech.

-       Kochanie, to nie jest obcy, tylko John, nasz przywódca. – wyjaśnił Ian nadal rozbawiony tym, co przed chwilą usłyszał.

-       Nasz kto?

-       Przywódca. Inaczej król.

-       Wybacz, ale od kiedy w naszym kraju ustanowiono monarchię? Myślałam, że Stanami rządzi Obama, a może coś przegapiłam. Przez ile dni byłam nieprzytomna? – zapytała Annie.

Cała ta sytuacja wydawała jej się śmieszna. Nie zamierzała słuchać chłopaka, który zachowuje się, jak zboczeniec i cały czas się na nią gapi, jakby czegoś od niej oczekiwał. Zapomnij koleś. Nic z tego. Jestem z Ianem, twoim poddanym, pomyślała Annie. Szkoda, że nie mogła mu tego powiedzieć prosto w oczy, ale cieszyła się, że przynajmniej słyszy jej myśli.

-       Możesz powiedzieć swojej dziewczynie, żeby nie wyczerpywała mojej cierpliwości i że   zaraz może stracić tą swoją śliczną główkę? – powiedział John zwracając się do Iana.

-       Możesz mi nie grozić? I dlaczego nie zwracasz się do mnie, tylko do Iana, jakby mnie tu nie było?

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
ffiona902
Użytkownik - ffiona902

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2014-12-01 20:14:47