2084 czyli Europa da się lubić
opowiadania >



CI WCZEŚNIEJ. STWORZYLI WIRUSA, KTÓRY UWOLNIONY W POWIETRZU ZABIJA WSZYSTKICH LUDZI W PROMIENIU STU KILOMETRÓW. PO CZTERDZIESTU OŚMIU GODZINACH WIRUS ROZPADA SIĘ. ZRÓB Z TYMI INFORMACJAMI CO ZECHCESZ. MOŻESZ SPRÓBOWAĆ TO UJAWNIĆ, MOŻESZ O TYM ZAPOMNIEĆ I ŻYĆ NORMALNYM ŻYCIEM. MOŻESZ TEŻ CAŁKOWICIE SIĘ WYZWOLIĆ I UMRZEĆ TAK JAK UZNASZ ZA STOSOWNE. JA SAM PRAWDOPODOBNIE PRZED ŚWITEM BĘDĘ MARTWY. ŻEGNAJ MÓJ PRZYJACIELU.



Na apelu powiedzieli, że jego śmierć spowodowały nielegalne substancje. Że Panaceum jest nieszkodliwe, tak powiedzieli. Za rozpuszczanie plotek i fałszywych informacji będzie kara. Tak właśnie powiedzieli. Kevin poczuł się okropnie, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Wręcz zaczął się dusić w tych szkolnych ścianach. Chciał się stąd wydostać jak najszybciej. Przyspieszył kroku, powoli przechodząc w trucht. Początkowo przeprosił parę osób, które niechcący potrącił, lecz potem już całkowicie nie zwracał na nich uwagi. Wychodząc z budynku wziął głęboki wdech, tak jakby wynurzył się z wody.


Chciał do domu. Do łóżka. Schować się pod kocem, przed całym światem.


Będąc teraz w środku Strefy poczuł, że... pójście do domu było tylko pretekstem. Podświadomie chciał znaleźć się tu. Usiadł na huśtawce, na której wcześniej widział dziewczynę i... obserwował. Ludzie, których widział, tak bardzo różnili się od ludzi mieszkających poza Strefą. Nigdzie się nie spieszyli, każdy szedł swoim tempem. Rozmawiali ze sobą, śmiali się. Nieznajomi mówili sobie "dzień dobry". Oni wszyscy byli... tacy... bardziej żywi. Kiedy mówili, ich twarze się zmieniały. To było coś nowego dla Kevina, przyzwyczajonego do obojętnych kamiennych masek.


- Wróciłeś - powiedziała dziewczyna, z dziwnym dla Kevina akcentem. On sam zaś zaskoczony jej widokiem, rozdziawił tylko szeroko buzię.


- Zaj-j-j-ąłem twoją hu-huśtawke? - wybełkotał w końcu. Nic innego nie przyszło mu do głowy.


- Nie, głuptasie - zaśmiała się. Śmiech ten był najpiękniejszym dźwiękiem jaki słyszał. - Skąd ty tu?


- A... Nie wiem.


- Jesteś głodny? Chodź, zjesz z nami.


Chłopak pokiwał głową. Nie czuł się wcale głodny, ale chciał bliżej poznać dziewczynę, która wydawała mu się czymś... Powiedziałby, że magicznym, gdyby tylko znał to słowo.


Momentami trochę się bał, że te wszystkie plotki o Strefie to jednak prawda. Że nie powinien tu być. Że dziewczyna prowadzi go w jakąś pułapkę gdzie zostanie zabity... albo nawet gorzej. Jednak jej pośladki działały jak wahadełko do hipnozy. Zawahał się jedynie przed wejściem do budynku. Oprócz kuszących pośladków, do wejścia zachęcił go przyjemny zapach gotowanego jedzenia. Żołądek też zaburczał rozkazująco, przypominając, że Kevin ostatnio nie jadał zbyt wiele.


- Przyprowadziłam gościa! - oznajmiła radośnie na wejściu. Chłopak w poszarpanych jeansach, który mieszał coś w garnku, odwrócił się i zmierzył Kevina wzrokiem. Kevin stanął wyprostowany, nie wiedząc jak zareaguje rozczochrany chłopak. Ten jednak, gdy obejrzał go od stóp do głów, uśmiechnął się promiennie i zaprosił do środka. Dziewczyna zaś witając się z chłopakiem, pocałowała go, przez co dla Kevina zrzedła mina a i jakoś przestał być głodny.


- Nie lubisz zupy jarzynowej? - spytał Kudłaty Kevina.


- Co?


- Tak pytam, bo zrobiłeś taką minę jakbyś nie lubił.


- Nie wiem czy lubię... Nigdy nie jadłem.


No i polubił. Jak się okazało, sami uprawiają warzywa w ogródku za domem. Ku zdziwieniu Kevina nie używali do nich żadnych środków chemicznych. Gdy to usłyszał wręcz chciał wypluć kawałek kalafiora bojąc się, że zaszkodzi mu takie warzywo.


- Opowiedz nam swoją historię - poprosił Kudłaty, gdy skończyli jeść.


- Ale ja... nie mam żadnej historii.


- Ohh opowiedz nam co wpłynęło na ciebie, co sprawiło że postanowiłeś uciec stamtąd, Opowiedz wszystko! - wcięła się Marika, zanim Kudłaty zdążył coś powiedzieć.


- Ja... Nie wiem. Nie wiem nawet, co się ze mną dzieje. Czuje się taki... zmieszany. Jeszcze wczoraj rano wstałem czując się dobrym obywatelem, wziąłem poranną dawkę Panaceum, poszedłem do szkoły, pochłaniałem wiedzę, żeby kiedyś ciężko pracować dla całej Europy i naszego społeczeństwa. A teraz siedzę z... z ludźmi, którzy są.... których społeczeństwo nazywa śmieciami, kryminalistami. Siedzę w jakimś niebezpiecznym miejscu, gdzie nie ma ani kamer, ani milicji, gdzie każdy może mnie skrzywdzić...


- Tutaj nikt cię nie skrzywdzi. - Marika przysunęła się do niego i położyła mu rękę na ramieniu. Podczas swojej wypowiedzi szalały w nim emocje, więc miał napięte wszystkie mięśnie, lecz pod jej dotykiem w oka mgnieniu cały się rozluźnił i zwiotczał. - Czy te całe kamery i milicja dają ci bezpieczeństwo? Bo kilku moim znajomym zafundowano spokój, tyle że wieczny, w zimnej ziemi. Powiedz mi... Jak tam jest? Po drugiej stronie? Naprawdę jest tam tak, jak ludzie mówią? Ludzie naprawdę są tacy głupi i pozwalają się tak traktować? Powiedz mi, jak tam jest.


- Nigdy tam nie byłaś? Przecież musiałaś skądś się tutaj wziąć.


- Ja się tutaj urodziłam.


Kevinowi oczy wyszły z orbit. Wyszły i zobaczyły, że rzeczywiście, dziewczyna nie miała kodu kreskowemu na nadgarstku. Kudłaty widząc, gdzie stanął wzrok Kevina, pokazał swój nadgarstek.


- Ja się wyzwoliłem sam. - Z dumą pokazał wypaloną bliznę, w miejscu, gdzie powinien być kod.


Rozmawiali aż do wieczora. Kevin słuchał, gdy opowiadali o swoim życiu, o Strefie. On zaś opowiadał o swoim świecie. Gdyż tak to właśnie wyglądało, jakby pochodził z innego świata. Wszystko stanęło do góry nogami. Okazało się, że to nie są żadni śmiecie i bandyci tylko dobrzy ludzie, i że to jego świat jest zły. Świadomość, że od dziecka był niewolnikiem ciążyła mu. Teraz wiedział już, czemu tak bardzo ciągnie go do Mariki. Jest wolna jak ptak, i zawsze była. W porównaniu do zdominowanych i złamanych dusz, jej duch wręcz oślepiał blaskiem. Kudłaty zaś jest jak zwierzę, które uciekło z zoo. Jest wolny, ale cień krat pozostał.


- Powinienem już iść, zanim będzie całkowicie ciemno...


- Iść? Gdzie?


- Do domu.


- Nie możesz nigdzie iść. Dopiero stamtąd uciekłeś i już chcesz

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów