2084 czyli Europa da się lubić
opowiadania >



wracać?


- Ale... ale ja muszę.


- Teraz już nie masz wyboru. Dwukrotnie wszedłeś do Strefy idąc głównymi drogami, jak pieprzona jednoosobowa parada. Brakowało ci tylko transparentu z napisem "Jebać system". Prędzej czy później milicja wpadnie ci do domu i weźmie na przesłuchanie. Wątpię żeby uwierzyli, że chciałeś się tylko przespacerować, więc zastosują swoje metody. A gdy zastosują swoje metody, wtedy przyznasz się do wszystkiego, nawet do tego że jesteś komandosem z Federacji Wschodniej i przybyłeś tu by robić dywersje, wywołać powstanie czy zrobić jakiś inny rozpierdol. Choć prawdopodobnie, po prostu przyznałbyś, że kupowałeś nielegalne substancje, albo sam coś sprzedawałeś w Strefie i ślad po tobie zaginie. Znikniesz jakbyś nigdy nie istniał. Właściwie to tak będzie. Wymarzą cię ze wszystkich dokumentów i cały ślad po twoim istnieniu zniknie. Więc... Marika, zajmij się nim na chwilę a ja pójdę poszukać jakiegoś materaca czy czegoś innego do spania, dla naszego współlokatora.



- Wchodzimy za trzy, dwa... - powiedział Delta 0-5-4 przez komunikator zamontowany w hełmie. Uderzenie mini tarana w drzwi było jak wykrzyknik przy słowie "jeden". Oddział wbił do mieszkania, jak człowiek z biegunką do łazienki. Facet śpiący w łóżku nie zdążyłby nawet powiedzieć "defibrylator", a już skuli go kajdankami. Z innego pokoju zaś dobiegło echo strzału.


Delta 0-5-4 założył dźwiękoszczelny, czarny worek, na głowę skutego mężczyzny. Do drugiego worka wrzucił sprawcę całego zamieszania, niebezpieczny mały krzaczek rosnący na parapecie. W tym samym czasie, kilku członków oddziału kopało bezbronnego człowieka. Wiedzieli jak bić żeby nie zabić i trwale nie uszkodzić. Będzie im on jeszcze potrzebny. Dowódca nie był sadystą, chciał tylko dobrze wykonywać swoją pracę. Ale nie zabraniał się wyszaleć swoim ludziom. Wiedział, że gdyby to zrobił, to znacznie obniżyłoby to morale. Zwłaszcza, że prawdopodobnie to jest ich zarówno ulubiona, jak i jedyna rozrywka.


- Co z tym drugim? - spytał Delta 0-5-4 przechodząc do drugiego pokoju.


- Obsługiwał nieznane mi urządzenie, więc oddałem strzał. Zapobiegawczo.


Niebieskie oczy martwo patrzyły się w sufit. Z trzeciego oka pomiędzy nimi, ciekła strużka krwi.


- Debilu, to nie jest żadne urządzenie. Nazywa się to fajka wodna i oni używają tego, do palenia tego świństwa. Ech... Dobrze, że chociaż jednego uratowaliśmy przed zniszczeniem swojego życia.



Syknął, gdy nagie ciało opadło na zimne białe kafelki. Nie wiedział też, czy zęby mu hałasują z zimna czy ze strachu. Warto było? Przecież od początku wiedziałeś. Prędzej lub później musiało to się zdarzyć. Naprawdę warto było? Okaż skruchę, błagaj o łaskę. Nie, to system jest zły, nie ty. To prawo jest nie takie jak powinno.


- Ja to pomyślałem, czy powiedziałem na głos? - spytał Rufus. Miał również nieodparte wrażenie, że nie jest tu sam, więc podniósł swoją rudą czuprynę z podłogi.


W celi nie było żadnych okien. Podłoga, ściany i sufit wyłożone były białymi kafelkami. Nie było też nic, na czym można byłoby usiąść. Był tylko Rufus i wystraszony człowiek w kącie. Ten pierwszy z trudem się ruszył i usadowił na podłodze. Chciał wziąć głęboki oddech, lecz żebra bolały go niemiłosiernie.


- A ty za co tu...? - spytał, gdy już obejrzał wszystkie siniaki na sobie.


- Nie odzywaj się do mnie! Kryminalisto! - krzyknął mężczyzna w kącie.


- Słucham? Jesteś takim samym kryminalistą jak ja, skoro tu siedzisz - rzekł Rufus zdumiony, gdy udało mu się zamknąć szczękę, która wcześniej opadła ze zdziwienia.


- Jestem tu przez pomyłkę! Ja jestem, proszę pana, porządnym obywatelem! Urzędnikiem! Pracuje ku chwale Wszecheuropy! Jestem tu przez pomyłkę!


- Z pewnością.


- Phi! Zobaczysz. Nasze sądy są nieomylne. Ty zostaniesz zminimalizowany, mnie zaś wypuszczą.


- A cóż to za pomyłka? Użyłeś nie tej pieczątki co trzeba w urzędzie?


- Echhh. Pod podłogą w moim mieszkaniu były jakieś książki. Zapewne po poprzednim właścicielu. Sąsiedzi mówili, że jakiś pokręcony staruszek z niego był. A i że nawet stawiał opór, gdy przyszli po niego, gdy przekroczył swój wiek. O czym to ja... Achh książki! Nie dość, że na papierze, to jeszcze w jakimś innym języku niż wspólny! Gdzie ja bym to czytał! Przecież ja nawet nie znam polskiego! Na pewno wszystko się wyjaśni. Sąd wyda sprawiedliwy wyrok. Ja wiem. Jestem dobrym urzędnikiem. Potrzebują mnie. Będę pracować jeszcze ciężej. Dla naszej wspaniałej Wszecheuropy.


- Jak...


- Co jak?


- Jak możesz, tak wielbić siłę która cię zmiażdży?


Rozległ się dźwięk otwieranego zamka.


Nie było adwokata broniącego oskarżonego. Żadnych sądów, nic. Obaj zostali tak samo zminimalizowani. Pozostał tylko dym unoszący się nad miastem. Smog składający się z dusz ludzi niewygodnych. Smog zasłaniający słońce obywatelom Unii Wszecheuropejskiej. Tak jakby nawet po śmierci chcieli się zemścić na chorym społeczeństwie, odbierając im promienie słońca.



Karl nie wiedział, czy ze stresu jego umysł płata mu figle, czy po prostu ma przesrane. Tzn. jeśli umysł zaczynał mu szwankować, to w rzeczy samej miał przesrane, ale w chwili obecnej cień siedzący w jego pokoju, na jego fotelu, zdawał się być większym zagrożeniem. Światło się zapaliło a cień zamienił się w siwego mężczyznę o szlachetnym wyglądzie.


- Panie Virtanen, proszę usiąść.


Pan Virtanen zaś miał nogi jak z waty i czuł że jeśli zrobi krok, upadnie.


- Wiedziałeś, że prędzej czy później po ciebie przyjdą. Może to lepiej, że wcześniej niż później i skrócą ci ten znerwicowany żywot - pomyślał.


- Jestem tu z powodu obciążających dowodów, które pan posiada.


Karl upadł.


- Może jednak pan usiądzie. - Mężczyzna podał mu rękę i posadził na kanapie.


- N-n-nie wiem o-o-o-o czym p-pan mówi - wyjąkał bardziej niż zwykle.


- Ochh, proszę się nie obawiać. - Tajemniczy gość wrócił na fotel i założył nogę na nogę. - Cel mojej wizyty jest inny niż pan sądzi. Widzi pan, pański

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów