Bestia, rozdział 9.
opowiadania >



herbatą i poszła zanieść tackę na suszarkę. Słyszała za sobą siorbanie Mycza, stukanie łyżki o ścianki cukierniczki i z każdym kolejnym krokiem zdawało się jej, że poza tym pokojem panuje cisza. Świat zamilkł, jakby czekał na coś ważnego. Nie podobało jej się to uczucie. Wcześniej ta cisza nie była, aż tak przytłaczająca. Podeszła do zlewu i położyła drewnianą tacę obok niego. Trwało to sekundy, tak samo jak wzięcie rozbiegu przez psa i wzbicie się w powietrze. Szybował jak ptak, podczas gdy Gertruda odkładała tackę. Kiedy odsunęła od niej dłoń, przez okno, do kuchni, wpadł pies. Szkło posypało się po meblach i podłodze. Gertruda na chwilę przysłoniła oczy. Za jej plecami rozległo się szuranie krzesłami i krzyki. Mycz coś do niej mówił, ale ona nie rozumiała słów. Przygłuszyło je warczenie psa. Wystrzały zadudniły w pokoju akurat w tym momencie, w którym kobieta opuściła rękę. Przed twarzą miała ogromny pysk Bestii. Ślepia psa świeciły czerwonym blaskiem, a białe kły znajdywały się kilka centymetrów od twarzy Gertrudy.
- Wybacz im Samuelu, wybacz i nam... - nie zdążyła dokończyć. Pies poruszył się przed nią tak szybko, że zamajaczyła jej tylko przed oczami ciemna plama. Potem poczuła na szyi zaciskające się szczęki. Ból był ogromny. Krzyczała.
Zanim opadła martwa na podłogę, słyszła jak policjanci strzelają do Bestii. Głupcy - pomyślała czując jak leci gdzieś w dół - Nie wiedzą, że nie można cię zabić.
Gerard stwierdził, że pies urósł. Nie wiedział jak to było możliwe, ale wielki psiur stojący na szafkach, tuż przed wybitym oknem, zdawał się większy niż kiedy widzieli go ostatnio. Strzelali do niego kilka razy i nic. Kule wydawały się go omijać, a przecież dobrze celowali. Cofnęli się, gdy ogromne cielsko zeskoczyło z szafek i powoli zaczęło iść w ich stronę.
- Otwieraj drzwi - szepnął do Lipskiego Mycz.
Zastępca zniknął za jego plecami i rozległ się dźwięk odsuwanych zasów i przekręcania kluczy. Pies kroczył w ich stronę bez pośpiechu, warcząc cicho. Trzymał łeb nisko i śledził każdy ich krok, swoimi czerwonymi ślepiami. Po łzach i ropie nie było ani śladu. Może wytarł pysk w trawę - pomyślał Gerard. Poczuł nagle za sobą podmuch wiatru. Lipski otworzył drzwi.
- Co teraz? - spytał cicho, podchodząc do Gerarda.
- Powoli się wycofujemy - odszepnął Mycz.
Zrobili krok w tył. Pies poruszył uszami i zmarszczył jeszcze bardziej pysk, warczac groźnie. Gerard cofnął się znowu popychając stojącego za nim Lipskiego. Pies przyskieszył odrobinę. Mycz zauważył wtedy nowe rany na jego lewym boku. Kule jednak dosięgnęły tego paskudnego drania. Co prawda były to tylko draśnięcia, ale przynajmniej mężczyźni mieli pewność, że trafili. Lipski przekroczył próg. Pies zdenerwował się jeszcze bardziej i zaczął biec ku nim truchtem. Gerard cofnął się kolejne dwa kroki i zamknął drzwi. Zdąrzył je zatrzasnąć przed tym jak pies skoczył. Stojąc na werandzie mężczyźni usłyszeli głuchy łomot. Ogromne cielsko zderzyło się z drzwiami, które zatrzęsły się groźnie.
- Zmykamy, szybko - wyszeptał Gerard i zbiegł ze schodów.
Lipski był tuż za nim. Zanim weszli w gęste krzaki otaczające dom Gertrudy, usłyszeli jak pies drapie po drzwiach. Przecisnęli przez kłujące gałęzie i puścili się biegiem w kierunku drogi. Gerard znał dobrze ten las i wiedział, w którym kierunku muszą biegnąć. Szkaradne, powyginane drzewa migały im przed oczami. Odddalili się od domku na kilka metrów, ale i tak do ich uszu dobiegł huk rozwalanych drzwi. Pies wziąłrozpęd i przeszedł przez drewno. odłamki drzwi posypały się po werandzie. Mycz i Lipski obejrzeli się przez ramię. Musieli się spieszyć.
Wykończeni wybiegli na drogę sapiąc i mrużąc oczy przed mocnym słońcem. Zatrzymali się na chwilę i oddychali głęboko. Lipski zauważył daleko przed nimi małe punkciki, będące zapewne wozami policyjnymi i furgonetką do przewozu zwłok. Wyszedł na środek ulicy i zaczął wymachiwać rękami. Malutkie mróweczki poruszyły się w oddali, po czym zniknęły w samochodach. Widząc, że zbliżają się do nich, zszedł na pobocze.
- A co z ciałem Anieli? - zapytał Mycza.
Gerard podniósł na niego wzrok. Marszczył brwi.
- Jak masz ochotę to sam się po nią wybierz - odparł ostro.
- Nie denerwuj się - głos Lipskiego był spokojny.
Gerard pokręcił głową. Miał już dosyć tej całej sytuacji.
- Dobrze wiem, że musimy ją stamtąd zabrać - powiedział po chwili, siląc się na spokój - ale musimy myśleć realnie. Pójdziemy tam i co? Widziałeś tego psa, on tak łatwo nie odpuszcza, a jeśli nas pożre to na pewno nie zabierzemy zwłok Kostki z lasu. Wręcz przeciwnie, jeszcze ktoś będzie musiał przyjść tam po nas.
- Co więc palnujesz?- zapytał Lipski.
- Pójdziemy tam razem. Wszyscy - odparł.
Wozy już nadjeżdżały. Chwilę później zaczęły parkować gęsiego na poboczu, przed Myczem i Lipskim.
Kolejna wędrówka po lesie odbyła się szybko i sprawnie. Pani doktor szła w środku, osłaniana przez policjantów. Nie spotkali groźnego psa. Zabrali zwłoki Anieli i Gertrudy i bez problemów opuścili las, wsiedli w samochody i odjechali. Bestia nie spuściła ich jednak z oczu. Cały czas była przy nich. Kiedy chowali ciało Anieli do worka na zwłoki, ogromny czarno-brązowy pies krążył między drzewami i węszył. Czuł ich zapach. Dwa już znajome i trzy nowe, równie apetyczne i interesujące. Kiedy samochody odjechały, wyściubił łeb zza drzew rzucających cień i śledził wzrokiem oddalające się wozy. Tkwił w tym miejscu, aż nie zniknęły mu z oczu. Potem wrócił do lasu.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-01-31 22:16:22, Ocena: 4.0
Zmęczyły mnie błędy: niechętnie-razem, zmieRZyć, poza, zdążyłby, do czynienia, jakiejś, zaczęłaby, pokÓj, przysPieszył, planujesz.

Ocenił/a na: 4
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów