Pierwsze podejście - Rozdział pierwszy
opowiadania >



ruchami palca wskazującego przewijam kolejne karty wyświetlające się na moim laptopie. Czuję, że nie jestem sama. Staram się nie reagować na to. Nie ruszam się. Michał siedzi na brzegu łóżka. Wiem, że patrzy na mnie zastanawiając się, co ja właściwie robię. Zaraz zada to pytanie, a ja odpowiem, że chcę wyjechać, pobyć trochę sama, jakbym teraz wcale sama nie bywała. Powiem, że nasz związek nie satysfakcjonuje mnie i dłużej tak nie chcę żyć, i że muszę wyjechać, aby wszystko przemyśleć.


- Co robisz? – Pyta mnie. Wszystko wyleciało mi nagle z głowy. Nic nie odpowiadam. Przestaję na chwilę oddychać.


- Oglądam oferty. – Stwierdzam. Nie odwracam się w jego stronę. Nie chcę, aby widział, że to jest dla mnie trudne.


- Po co? – Pada kolejne pytanie.


- Chcę wyjechać na jakiś czas.


- Z kim? – Jest dociekliwy. A czy ja się ciebie pytam, z kim spędzasz te wszystkie wieczory?


- Sama. – Wstaje z łóżka i wychodzi z pokoju




Chciałabym zostawić tą rozmowę w spokoju, ale z drugiej strony tak już dalej być nie może. Idę za nim do kuchni. Parzy sobie kawę.


- Też bym się napiła kawy. – Mówię. Michał po chwili podaje mi kubek z gorącą kawą i siada naprzeciw mnie przy stole. Panuje cisza bijąca w uszy. Patrzę na zielony kubek, który trzymam w dłoniach. Dostałam go kiedyś na imieniny od Michała. Jeszcze nie byliśmy wtedy razem. Wspominając to, uśmiecham się pod nosem. Mężczyzna siedzący tak blisko mnie, nie widzi zmiany na mojej twarzy. Kiedyś dostrzegał najmniejszy szczegół.


Kolejny raz robi mi się smutno i przykro. Jakbym tylko mogła nad tym wszystkim panować…


- Dawno nie rozmawialiśmy ze sobą. – Szepczę.


- Nie przesadzaj. – Reaguje od razu.


- Ale to prawda. – Patrzę na niego łzawymi oczami.


- Coś ci się znowu wydaje kochanie. – Te słowa nie brzmią w jego głosie tak samo jak kiedyś. A może tylko mi się tak wydaje?


- Wyobraź sobie, że w poniedziałek mieliśmy rocznicę ślubu! Czekałam na ciebie, a ty nie przyszedłeś! – Wybucham. Przygląda mi się, ale jednak nic nie odpowiada. – Dlaczego nic nie mówisz? – Pytam.


- Przykro mi. – Szepcze. – Wynagrodzę ci to. – Dodaje.


- Kiedy? Jak?! Myślisz, że miło jest, kiedy wcześnie wychodzisz do pracy i późno z niej wracasz?! Jesteś do cholery moim mężem, a nie pamiętam, kiedy ostatni raz spędzaliśmy ze sobą czas! Mam już tego dość!


- Nie krzycz. W przyszłym tygodniu może pójdziemy na kolację.


- W przyszłym tygodniu? Może? – Ledwo powstrzymuję łzy. – Proszę, nie mów nic więcej. Krzywdzisz mnie… - Wychodzę z pomieszczenia zostawiając na stole kubek z gorącą kawą. Wrzucam do torby pare potrzebnych rzeczy i dzwonię po taksówkę. Schodzę na dół i wyciągam z szafy parasol, bo właśnie zaczęło padać. Mąż do mnie podbiega i chwyta za ramię. Odwraca mnie do siebie.


- Co ty wyprawiasz? – Pyta.


- Pytanie powinno być skierowane do ciebie.


- Nie rozumiem cię.


- Nie… to ja ciebie nie rozumiem. – Mówię i zakładam buty. Otwieram drzwi frontowe domu. Potykam się o przedostatni schód. Taksówka już na mnie czeka. Witam się z kierowcą tak, jakby nic się przed chwilą nie wydarzyło. Podaję ulicę, na którą ma mnie zawieźć. Więcej już się nie odzywam.



Zastanawiam się, czy Michał jest naprawdę taki nieczuły. Może tylko mi się tak wydaje? A może nie dostrzegałam tego? Wcześniej jednak nie było między nami takich sytuacji. Zawsze mieliśmy dla siebie czas. W trakcie pracy Michał do mnie dzwonił, a od paru miesięcy wszystko to zniknęło. Czuję się porzucona i nic nie warta. Tak nigdy nie miało być. Jestem oszukana przez los.



***



- Sypie śnieg. – Słyszę głos. Dostrzegam opierającego się o stolik, przy którym siedzę, wysokiego, szczupłego mężczyznę.


- Napijesz się kawy? – Pyta. Kiwam głową, że tak. Nieznajomy znika z mojego pola widzenia.


Ach ta moja nieśmiałość” – myślę sobie i zatapiam się w lekturze, od której przed chwilą zostałam oderwana.



A jednak, wyznaję, pragnąłbym dotknąć jej ust; pragnąłbym zapytać ją o coś; patrzeć na jej spuszczone skromnie oczy, tak żeby nie wywołać rumieńca; pragnąłbym rozpleść jej włosy, których

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Wilkenspoko Linia koment
Dodany:2011-04-25 01:42:25, Ocena: 5.0
Fajne opowiadanie podziwiam autora!Sam bym tego nie napisał.Szacunek!

Ocenił/a na: 5
candylove27 Linia koment
Dodany:2011-04-26 11:58:00, Ocena: 5.0
Dziękuję bardzo. ;) Cieszę się, że się podoba, to naprawdę miłe. ;)
EmnildaAmelberga Linia koment
Dodany:2011-04-28 16:04:20, Ocena: 5.0
Ładnie piszesz, dość ciekawie i masz dobre tempo. Może ociupinkę nie spodobał mi się sposób w jaki piszesz w pierwszej osobie, ale nie obrażaj się po prostu dużo pisz a wszystko nabierze płynności. Ta piąteczka to taka mocna :) Pozdrawiam.

Ocenił/a na: 5
myszka39 Linia koment
Dodany:2011-04-30 07:45:33, Ocena: 5.0
rodzaj dziennika ? diarusza? Poprawila bym konstrukcje ,nie zawsze jest jasne kto to mowi. Temat interesujacy ,ale opowiadaniem bym to nie nazwala

Ocenił/a na: 5
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów