Restaurator
opowiadania >



udawało się zrobić jej zdjęcie z uśmiechem. Kiedy ja to robiłem, nabierała poważny wyraz twarzy. Wtedy udało mi się po raz pierwszy złapać i zatrzymać jej uśmiech.


Bóg jest… jaki jest. Każdy widzi go gdzie chce i jak chce. Ja, uważam że jest kapryśny. Dał mi córkę niepodobną do żony, tylko całkiem przeciwnie, podobną do mojej zapomnianej już siostry. To taki genetyczny żarcik. Chociaż nie chce mi się śmiać, to zły też nie jestem. To po prostu dziwne.


Wstałem i wyłączyłem gadające pudło. Po drodze do łóżka zerknąłem na portfel leżący na komodzie. Otworzyłem go i z najciaśniejszej przegródki wyciągnąłem jedyną wizytówkę jaką trzymałem w portfelu. Była już stara, wyblakła i wygnieciona. Spojrzałem na imię i delikatnie potarłem kciukiem powierzchnię zniszczonego kawałka papieru. Dotykała go kiedy mi ją podawała kilkanaście lat temu. Numer pewnie już nieaktualny. Mimo tego wyciągnąłem komórkę i wystukałem cyfry. Jest sygnał. Kurwa! Co ja robię? Jest pierwsza w nocy. Odezwała się sekretarka. Jej głosem! „Cześć, tutaj Kasia. Nie mogę teraz odebrać. Zostaw wiadomość to na pewno oddzwonię.” Wesoły ton głosu. Jest szczęśliwa. Dzięki ci Boże. Sygnał. Nie wiedziałem co powiedzieć. Nie wierzyłem, że ją usłyszę. Minęła sekunda, pięć…


- Tutaj… Dawid. Dzwonie… Przepraszam, że o tak późnej porze... Chciałem wiedzieć co u ciebie słychać… - przerwałem połączenie. Co słychać?! Wiadomo wychowała córkę i może jeszcze kilkoro dzieci. Przecież była szczęśliwa. Przecież o to ci chodziło. No nie? Więc po co się pytasz?


Oparłem się plecami o ścianę i osunąłem w dół z głową wygiętą do tyłu. Ciężar, który nosiłem na sercu od prawie pięćdziesięciu lat wgniótł mnie do podłogi. Wiedziałem to co chciałem, żyła i była szczęśliwa. Głowa zaczęła mi ciążyć. Przytrzymałem czoło dłońmi, przypadkiem dotknąłem policzka. Był mokry. Co u diabła?


Nagle rozpłakałem się jak dziecko. Ciężar ustąpił i wreszcie mój umysł po latach zrównał się z czasem rzeczywistym. Odnalazłem moją duszę. Nareszcie mógłbym zacząć normalnie żyć. Niestety z lustra znikł zagubiony nastolatek. Pozostał siwiejący starszy facet, który powinien kończyć swoje życie a nie je zaczynać. Mój umysł był przez lata zawieszony w próżni, ale niestety brutalny czas nie oszczędził ciała. Było już za późno.






Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
myszka39 Linia koment
Dodany:2011-04-05 10:45:11, Ocena: 5.0
dosc dobrze napoisaen , pewne braki logiczne i gramatyczne ale spodobalo sie.

Ocenił/a na: 5
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów