Ślimak
opowiadania >



Gdy byłam małą dziewczynką zbierałam ślimaki do tekturowego pudełka. Wszystkie z okolicznych ogrodów znalazły schronienie w 4 ścianach prowizorycznego świata. Opiekowałam się nimi, przynosiłam  im trawę i liście. Pomimo,że tak dbałam by miały wszystko czego pragną i potrzebują, one co noc uciekały, a ja każdego ranka łapałam je z powrotem i zanosiłam do tekturowego domku. Trwało to może miesiąc. Nie mogłam pojąc, dlaczego nie chcą żyć w świecie, który dla nich stworzyłam. Rodzice nie rozumieli co czułam, śmiali się jak to dorośli mają w zwyczaju śmiać się z pomysłów małych dzieci. Chciałam dla moich ślimaków jak najlepiej, więc któregoś dnia po prostu przestałam i zajęłam się czymś innym.

Jako dziecko nie potrafiłam zrozumieć. A to trudna lekcja, musiałam ją zaakceptować,bo nawet miłość nie daje mi prawa,by Cię zatrzymać. I choć tak bardzo chciała bym zamknąć Cię w pudełeczku i opiekować się Tobą, nie mam prawa.
Bo największym dowodem miłości jest wolność, którą dajemy drugiej osobie.

Myślałam o tym w kółko,kiedy stawiałam krok po kroku betonowym chodnikiem, idąc na nasze ostatnie spotkanie. Czułam jak każdy następny.. i będę coraz bliżej naszego końca. Chciałam odwrócić się i uciec, byle tylko oddalić się od miejsca, od tej godziny, od nas, od muru który rozdzielał nasze światy.


Nie minęło 10 minut tego marszu, a moje serce wciąż wyskakiwało i biło jak oszalałe..


Wiesz, na pewno znasz  to uczucie, kiedy nagle tysiące myśli przeskakuje co sekundę przez głowę,a  żadnej z nich nie jesteś w stanie zatrzymać na dłużej. Traciłam trzeźwość umysłu i nie wiedziałam już czy chcę żeby było po wszystkim czy zrobię właśnie wszystko, by zatrzymać ten moment na chwilę.

Pamiętam ile razy mówiłam Ci: wystarczy że zamknę oczy, a będe w stanie narysować Twoją twarz palcami na niewidzialnej kartce.
Gdzieś później zgubiłam ten rysunek i teraz pozostała mi tylko ta nieszczęsna kartka i pragnienie byś pozostał blisko.



A Ty spojrzałeś na mnie z tak mrożącym chłodem, że po koniuszki palców ogarnęła mnie pustka. Mówiłeś tak bez wyrazu, bez uczuć, jak do zwykłej kelnerki: Już nic więcej nie chcę. Bez reszty proszę.
Generalnie nie powiedziałeś zbyt wiele, ale aż nadto żebym się rozpłakała. Żadnego majątku, żadnych dzieci, żadnych powiązań. "Nie ułożyło się nam, trudno".

Dopóki stałeś naprzeciw, nawet patrząc w moje oczy z tą parszywą obojetnością, było mi łatwiej. Nawet kiedy mówiłeś mi o swojej nowej kobiecie, wciąż było mi łatwiej. Bo kiedy tylko poszedłeś w swoją stronę, pociekły łzy, jedna za drugą. Przestałam liczyć gdy przekroczyły setkę.

Potem czułam już tylko poczucie winy,a  przecież to Ty spieprzyłeś miłość. Gdybyś dbał o mnie, po drodze nie szukali byśmy ucieczki w łóżkach obcych ludzi. Gdybyś był tak czuły, namiętny i wyrozumiały jak powinieneś, gdybyś podsycał uczucie, częściej patrzył mi w oczy kończąc we mnie, może wtedy było by inaczej.
Nikt nie daje gwarancji. I kiedy słyszę, że zmarnowałeś 3 lata, wbijasz mi nóż w serce. Patrzysz na mnie przy okazji jak na sukę, której dzisiaj byś się wstydził i wtedy ten sam nóż obkręcasz wokół serca i wyrywasz tak długo, jak długo bawi Cię oglądanie mojego cierpienia.

I wiesz, pluje na to. Pluję na Ciebie. Na tą pieprzoną miłość. Chce mi się krzyczeć, tak bardzo.

I te krążące myśli , od których nie mogę się uwolnić.

On był dla Ciebie najlepszy, kochał najmocniej na świecie, wpatrzony niczym w święty obrazek- powiedział mi M.
Wiem, że poszedł by za mną wszędzie.. Zrobił by wszystko, a ja perfidnie to wykorzystałam i przestał mieć dla mnie znaczenie. Ale kiedy teraz budzę się bez Niego, nie wiem jak żyć, jak poskładać elementy.. Dokąd iść.


Wróciła bym siebie przedtem,bo w pewnej kwestii miałeś nie podważalną rację,gdy powiedziałeś:


-Mogliśmy zostać grubasami..-
Zapytałam- Dlaczego tak mówisz? Przecież teraz jesteśmy niezłymi dupami.


a Ty bez namysłu wyrzuciłeś w moją stronę słowa o które śnią mi się po nocach-bo takich siebie kochaliśmy- i zawsze budzę się ze łzami w oczach.


Wiesz M. rozumiałam coś jeszcze.


Wszystko o czym marzymy i czego nie mamy wydaje się nam cudowne i lepsze, a to co trzymamy w ręku przestaje mieć dla nas wyższą i nieskazitelną wartość. Kochałam Go i nie wierzyłam, że będzie chciał dzielić ze mną swoje życie, ale wiele dni później obudziłam się ze świadomością, że przestała zachwycać mnie codzienność z Nim, bo stała się w moim sercu zwykłą szarą nieatrakcyjnością.



Pewnego jesiennego popołudnia, 2 miesiące po naszym rozstaniu M. powiedział mi, że miłość nie polega na wiecznych motylach w brzuchu, ale na docenianiu każdego dnia z osobą, do której się przyzwyczajamy, którą znamy, kochamy i o której nigdy nie będziemy wiedzieli wszystkiego.
Wtedy dotarła do mnie smutna prawda. Myślałam, że wiem o Tobie wszystko, że znam Cię na wylot. Nie potrafiłeś mnie już niczym zaskoczyć..
Jak mogłam się tak bardzo pomylić?


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów