Córeńko
opowiadania >



Kochana, moja pierwsza, jedyna,


To tak strasznie trudne, pisać do Ciebie po tylu latach. Miedzy nami tak wiele dni zaszytych grubymi nićmi milczenia. Ogromna łąka kropel porannych łez na trawie. Tęsknota, która człapała za mną jak cień. Każdego wieczoru, tuż przed snem, pod zamkniętymi powiekami, wyobrażałam sobie Twoją małą buzię. Nie potrafiłam Ciebie kochać, tak jak na to zasłużyłaś. Nie chciałam Cię skrzywdzić, jednak skrzywdziłam. Zraniłam też siebie, boleśnie, do granic możliwości. Nie wiem, czy w kanalikach moich łez, są jeszcze nie wypłakane krople. Mówią, że czas leczy rany, nie prawda kochanie, czas który zdotykał mnie tak mocno, zadawał każdego dnia kolejne. Dziś na mojej duszy mnóstwo zaschniętych strupków żalu, i tęsknoty. Mam taką nie poskładaną wiedzę o Tobie, zupełnie jak gałązki suchej topoli. Tak bardzo chciałabym uszyć piękny patchwork z Twoich zdjęć, uśmiechów, koloru oczu, Twojej gładkiej pachnącej oliwką skóry, wszystkich marzeń posyłanych w stronę nieba, każdej myśli jak latawiec kołyszący się na wietrze, najpiękniejszych kwiatów zrywanych Twoimi małymi rączkami. Chciałabym, móc ogrzać tym swoją zziębniętą duszę. Jesteś dziś, dorosłą, silną i piękną kobietą. Nie wiele wiesz o mnie, czy chcesz wiedzieć ?


Tyle we mnie było poplątanych uczuć, krzywdy, niezgody, naporu, na to by Ciebie wydać na świat, byłam wtedy taka młoda, niedojrzała. Nie widziałam czym jest miłość. Teraz kiedy w myślach wyobrażam sobie, że mogę tulić Cię w swym ramionach, nie potrafię sobie wybaczyć. Wszyscy dookoła zachwycali się Tobą, mówili że pięknie śpiewasz, ładnie rysujesz, że jesteś taka śliczna i pocieszna, może i taka byłaś, z całą pewnością byłaś, ale ja widziałam w Tobie tylko glut wiszący do pasa, majtki wystające z rajstop, Twoja nieporadność. Wiem, jak okrutnie to brzmi, nie płacz mój skarbie, to mój grzech i mój cierń w sercu. To nie Twoja wina. Tak, bardzo chciałabym cofnąć wskazówki zegara, na nowo przykleić wyrywane kartki kalendarza.


Nie mogłyśmy nacieszyć się wspólnymi rozmowami, które mogły każdego dnia się scalać w piękną melodię. Czy jeszcze kiedyś usłyszę barwę Twego głosu? Czy był blisko Ciebie, tak na wyciągnięcie ręki ktoś, kto tulił Cię do serca, kto wycierał miękką chusteczką Twoje łzy, kiedy stłukłaś kolano ? Czy był ktoś, kto sadzał Ciebie na swoich kolanach? Mam nadzieję, że miałaś silną grupę wsparcia, kochającą babcię Zosię i Ojca, który czuwałam nad Twoim każdym dniem. Wiesz, Moja Droga, na tamten czas, nie mogłam Ci dać wiele. Ubierałam cię, karmiłam, zmieniałam pieluchy, pilnowałam by niczego Ci nie zabrakło, ale nie mogłam dać Ci niczego więcej...


Kiedy patrzyłam jak koronki snu oblepiają Twoje rzęsy, coś we mnie pękało, coś jakby jakieś tamy wezbrane i uciekałam w myślach każdej nocy, daleko, przed siebie. Tamtej nocy, tuż przed, patrzyłam na Twoje małe oczka, delikatną skórę na powiekach, mały zadarty nosek, ciepły, spokojny oddech, małe paluszki zaciśnięte niewinnie w piąstkę. Złożyłam ostatni czuły pocałunek na Twym czole, a potem upchałam cały swój nie poukładany świat do dwóch walizek. Stojąc na dworcu, skierowałam oczy ku niebu. Świat zaczynał budzić się ze snu. Niebo rozjaśniało słońce, które wstydliwie przecierało swoje promienie, wzniosłam oczy ku górze, prosiłam, każdą swoją komórką, każdą cząstką mnie, by Twój Anioł Stróż czuwał nad Tobą, nieustannie. Żeby kochał Cię za mnie, podwójnie.


Kilometry mijane zza szyby pociągu, boleśnie oddalały mnie od Ciebie, każda łza pieczętowała mijaną stację. Nie potrafiłam Ciebie kochać. Byłam zbyt młoda, niedojrzała na tę miłość, która jest najpiękniejszą dla matki podróżą, najdłuższą i najważniejszą. Dziś, te wszystkie tęsknoty pęcznieją, podlewane łzami. Dziś inaczej patrzę na świat. Może, gdybym znalazła w sobie więcej siły, odwagi, byłabyś moją największą dumą życia ? Może wystarczył jeden, czuły dotyk bliskiej dłoni? I słowo kocham, by kochało ?


Dziś jestem gotowa na tę miłość, jestem gotowa zebrać Twoje wytęsknione łzy do fartuszka, mogę zamknąć z czułością Twoją dłoń w swojej dłoni i włosy z czułością poczesać. Całe noce tygodnia z Tobą przegadać i odpowiedzi na wszystkie pytania Ci wydziergać na szydełku minionych lat. Tylko czy chcesz spojrzeć w moje oczy, utkane siatką zmarszczek tęsknoty ? Czy chcesz poczuć mój zapach na nowo? Chcesz do swojej matki się przytulić, całą sobą z zachłannością wszystkich straconych dni ? Czy chcesz mnie w swoim życiu odnaleźć? Na nowo odnaleźć siebie we mnie?



Wierzę, że list ten przeczytasz, jutro, za tydzień. Powoli, zraszając go łzami. A może schowasz do pudełka głęboko na dno, więcej do niego nie wrócisz, może dłonie Twe drżące spalą go w kominku tańczących iskier, a może listonosz trzy razy w moje drzwi zapuka?



Kocham Cię tak jak umiem, nieporadnie, niezdarnie, nieumiejętnie, zaocznie, z daleka.


Ale czy mogę Cię kochać?


Mama



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
wusia Linia koment
Dodany:2013-05-27 15:10:43, Ocena: 6.0
Dziękuję, to miłe :)
Wiktoriiia Linia koment
Dodany:2013-05-25 19:11:33, Ocena: 6.0
Wreszcie mogę postawić Ci 6 :) Wzruszyłam się...

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów