Droga życia
opowiadania >



W momencie w którym zaczynam wygląda to jak bieg , a ja za specjalnie nie jestem biegaczem ,taki chudy i mizerny . Dobiegając pewnie do połowy ,bo nie znając trasy nie jestem pewien czy to połowa, zaczynam rozumieć że im dłużej będę biegł tym mniej będę miał sił ale za to więcej zobaczę . Tępo mojego biegu jest uzależnione od ludzi których spotykam na ścieżce, jedni mnie bardzo zmęczyli bo musiałam ich gonić a inni dali mi odpocząć bo ich bieg wydalał się być spacerem, ale najwięcej było ludzi którzy po prostu przed czymś uciekali i to męczy mnie najbardziej . Miejsce, nie wybrałem go tak ja nie wybiera sie Matki czy Ojca, powinno symbolizować najwyższe wartości. Uczono mnie przed biegiem że miejsce z którego zaczynam kiedyś znaczyło wiele a wielu biegaczy poznał cały świat . Dopiero w biegu zacząłem rozumieć że tamto kiedyś znacznie rożni się od tego co jest teraz , a ludzie chodź wielcy nie rozglądają się na boki tylko biegną wprost przed siebie rzadko zwracając uwagę na styl czy grację swojego biegu jak by tam na końcu była jakaś nagroda .................



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów