Fallout - Rozdział 4: Najeźdźcy, cz. 1
opowiadania >



Może nawet w całej Kalifornii. Nowa Republika Kalifornii, pewnie tak patetycznie chciał ten stary dziad przemianować w przyszłości Cieniste Piaski. Niezły awans, nie da się ukryć: z króla kloszardów i sołtysa na Prezydenta Republiki…


Blaine kopnął kamień. Poleciał hen, hen wzbijając się wpierw po niewielkim łuku, a kiedy zaczął z wolna opadać, poturlał się z łoskotem i zatrzymał obok sterty innych sobie podobnych kawałków skał.


Mała, będąca niewątpliwie kiedyś legwanem zielonym, iguana wyściubiła nos ze swojej norki by zobaczyć, co to takiego. Iguany były ostrożne, szybkie, zwinne i generalnie wolały nie ryzykować. Najpewniej te niewielkie stworzonka musiały mieć świadomość, że wszystko dookoła zmutowało do jakiś kolosalnych rozmiarów, podczas gdy dla nich los okazał się cholernie wręcz niełaskawy i najzwyczajniej w świecie je pomniejszył. Mimo to iguany padały jak muchy, czy to zjadane przez większe drapieżniki, czy też zabijane przez ludzi, którzy koniec końców też je zjadali. Winę za to ponosiła ich nadmierna ciekawość. Zupełnie tak jak z arktycznymi fokami. Eskimosi dysponowali całym wachlarzem najróżniejszych sztuczek, które wywabiały te dawno już wymarłe psowate zwierzątka z ich lodowych przerębli. Wszystkie, absolutnie wszystkie foki były tak samo naiwne w swojej ciekawości jak post-apokaliptyczne iguany. Niekiedy Eskimos czając się tuż przy lodowej szparze, potrafił trwać w bezruchu godzinami i co kilkadziesiąt minut skrobać delikatnie, wręcz niesłyszalnie w okalający dziurę fragment zamarzniętej na kość wody. Ciekawska foka, prędzej czy później wracała do przerębla, przy którym akurat czaił się myśliwy i niestety płaciła za własne zaintrygowanie najwyższą cenę. Iguany były jeszcze bardziej ciekawskie i w przeciwieństwie do fok nie kopały dziesiątków dziur i norek. Zazwyczaj gnieździły się w jednej, z której na zewnątrz prowadziło równie jedno wyjście.


Nasz potomek legwana zielonego, zdążył tylko wyściubić koniuszek nosa, potem nieznacznie wychylił łeb i zupełnie tracąc głowę okrasił wszystko dookoła czerwoną posoką, a sam zapadł się do wnętrza własnego legowiska.


Odziany w czarną skórę z jedną odsłoniętą ręką Blaine stał w bezruchu trzymając w prawej dłoni obnażoną MP9-tkę. Z lufy unosiła się eteryczna smużka dymu. Palec wskazujący wciąż wisiał milimetr nad cynglem gotowy do ponownego strzału. Jednak obserwujący wnikliwie otoczenie Blaine, nie dostrzegł już więcej jakiegokolwiek zwierzątka. Nieco spokojniejszy, czując się jakby wykopał poza sferę grawitacji Ziemi wszystkie kamienie świata, schował broń do kabury.


To prawda, chciał, żeby tak to się właśnie potoczyło. Wtedy w Krypcie 15 poczuł coś, co z początku go zaniepokoiło. Teraz zaś wydawało mu się, jakby był to naturalny, nieodłączny element samej esencji życia, która głęboko pośród opatrzonego trzynastką schronienia została wypleniona, stłumiona i odebrana wszystkim zamieszkującym ściany bezpiecznego świata. Ta esencja nosiła miano śmierci, zaś śmierć, która dotknęła przed chwilą Bogu winną iguanę miała szersze następstwa, niż tylko polepszone samopoczucie Blaine’a. Jaszczurka bowiem była samiczką. Samiczka ta zniosła niedawno pięć jajeczek. Dbała o nie, pielęgnowała, otaczała opieką i ciepłem własnego ciała w zimne, pustynne noce. Teraz zaś, kiedy matka niewyklutych jeszcze jaszczurek została przeflancowana na drugą stronę, żółtka z wnętrza skorupek nigdy na dobrą sprawę nie przekształcą się w małe iguanki. Pewnie jeszcze dzisiaj wyniucha je jakiś świnioszczur, kalifornijski szczur jaskiniowy czy nawet radskorpion i nie zastanawiając się za wiele, pochłonie oblizując pysk ze smakiem.


Nagle Blaine Kelly doznał olśnienia.


- Blaine, ale chyba masz jakiś plan?


Stojący w miejscu Blaine spojrzał na znajdującego się obok Iana. Ian miał długie, ciemnobrązowe włosy, które zespalał w przypominające liany z dżungli kłącza. Podobno w nowym świecie nazywało się to dredy. Blaine nie chciał go korygować, że w starym dredy też były dredami. Sam widok przeoranej przez blizny, wzbudzającej jakiś wewnętrzny niepokój, twarzy Iana sprawiał, iż Blaine nie miał ochoty wdawać się z nim w jakiekolwiek konfliktowe dyskusje. Ponadto niegdysiejszy najemnik ochraniający karawany zawsze nosił przy sobie sporą ilość amunicji 10mm do dokładnie takiego samego kolta 6520, z którego niegdyś strzelał do zwierząt Blaine. Miał również skórę. Czarną, masywną kurtkę pilotkę z postawionym na sztorc kołnierzem. Ta miała oba rękawy i pomimo niedźwiedziej postury Iana, nie wywoływała takiego wrażenia, co kurtka a la Max Gobson. Spodnie natomiast - najpewniej z tego, co niegdyś chroniło poprzedniego właściciela przed nocnymi tąpnięciami temperatury i kolcami radskorpionów - zostały ufarbowane na żywy błękitny kolor.


Blaine nie mógł wyzbyć się wrażenia, że Ian wygląda jak ciota. Mimo to, tak jak z dredami, uwagę tę również zachował dla siebie. Nie zachował natomiast stu kapsli, które Iana zainkasował od niego pieczętując dżentelmeński kontrakt na wspólne wyprawy, dzielenie się łupami i kobietami.


- Jasne, że mam plan, Ian – odparł Blaine uśmiechając się sam w sobie podstępnie. – Mam taki plan, jakiego nie wymyśliłby nikt inny!


- Bo wiesz – ciągnął Ian nieco niepewnie, asekuracyjnie, co zupełnie nie pasowało do fizjonomii jego twarzy – niespecjalnie uśmiecha mi się włażenie wprost do obozu Chanów. To są naprawdę groźni ludzie. Cholernie groźni…


Na to właśnie liczył Blaine. Zalegające na dyskach bibliotecznych komputerów podręczniki psychologiczne i te traktujące o krasomówstwie jednogłośnie stwierdzały, że groźni ludzie są groźni z reguły ze względu na swoje rozbuchane żądze. Zaś największą i najbardziej deprawującą żądzą była oczywiście chciwość. Chciwość, a zaraz za nią strach przed tymi, którzy byli groźni nawet dla groźnych ludzi pustyni.



Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów