Fallout - Rozdział 4: Najeźdźcy, cz. 1
opowiadania >



wiedział, co czynić.


- Po drugie, jeżeli król kloszardów uważał, iż jakakolwiek opatrzność miała wpływ na to, co wydarzyło się w Krypcie 15 i celowo przedłużyła moją mało przyjemną i pożądaną tułaczkę za hydroprocesorem po zewnętrznym świecie, to, cóż, był szalony jeszcze bardziej, niż przypuszczałem i świerzbiło mnie, by wypróbować na nim MP9-tkę.


- Po trzecie, Ian wspominał, iż Garl to straszliwy zbój, zwierzę, kanibal i erotoman. Niejednokrotnie przychodziło mu zjadać pojmanych ludzi ze smakiem. Niejednokrotnie przychodziło mu przemieniać życie okolicznych wieśniaków w niewolniczą gehennę i niejednokrotnie przychodziło mu gwałcić na spółkę ze swoimi chłopakami wszystko, co tylko miało między nogami to, do czego pasował jego Garlowy świderek. Wiek nie grał roli. Zatem, o ile Tandi jeszcze w ogóle żyła, zdążyła się już dobrze przekonać, że na świecie istnieją fiuty inne niż mikroskopijny ptaszek Seth’a.


- Po czwarte, Aradesh był roztrzęsiony. Jego liczne baby ryczały w kuchni siekając chyba dla uspokojenia głąby zmutowanej kapusty. Zaś Seth, przyszły zięć króla kloszardów, dowódca straży i rzekomo „wielki wojownik” nie kiwnął ze starym safandułą palcem, by zrobić cokolwiek w celu wybawienia dziewczyny z opresji.


Oczywiście zapytałem, czy próbowali ją uratować i oczywiście Aradesh odparł dyplomatycznie, że jego ludzie nie są w czymś takim wprawieni. Ponoć wyruszyły już trzy patrole, lecz żaden nie wrócił. Przez myśl przemknęło mi jaka autentyczna radość musi w tej chwili panować w obozie Garla.


Potem Aradesh poprosił mnie nieśmiało o pomoc. Zgodziłem się, ale dopiero, gdy ustaliliśmy wysokość wynagrodzenia. Jeżeli miałem potem ruszyć do Złomowa i centrum dźwigającego się po apokalipsie Wielkiej Wojny Hub, musiałem dysponować odpowiednimi zasobami forsy… to znaczy żetonów, znaczy się kapsli po Nuka-Coli.


Na koniec sołtys przyszpanował włócznią. Oczywiście opowiedział nam tę samą historię, którą słyszała już cała wieś. Wziąłem ją od niego (włócznię) w obawie, by się nie skaleczył i nie zaraził tężcem.


Ostrze dzidy bardziej przypominało harpun, aniżeli regularny grot włóczni. Na szczycie miało ostre zęby, było o dziwo dobrze wyważone, a gdzieniegdzie gromadziła się chropowata rdza. Dzięki Bogu tuż przed wycieczką do świata zewnętrznego, główny lekarz Krypty poddał mnie wszelkim niezbędnym szczepionkom (między innymi na wspomniany wcześniej tężec).


Wraz Ianem udaliśmy się do obozu Chanów. Musiałem obmyślić jakiś sensowny i podstępny plan, który oszczędzi mi rozlewu krwi – przynajmniej mojej własnej. Jatka w centrum kontrolowanej przez najeźdźców strefy byłaby czystym samobójstwem. Cóż, jestem przekonany, że uda mi się coś wymyślić po drodze.


Na odchodnym rzuciłem przerażonemu i zmiękłemu mocno Seth’owi:


„Słyszałem, że ten Garl to niezła świnia. Kto wie, co teraz tam robią twojej dziewczynie… znaczy się, Tandi. Mam nadzieję, że uda mi się ją odbić i wróci do ciebie w jednym kawałku. Nie mogę jednak nic obiecać”.


Przerażony i zmiękły Seth pokraśniał na twarzy zaciskając mocniej palce na kolbie czegoś, co niegdyś było Winchesterem. Miałem wrażenie, że nasrożył się i stężał z trudem kontrolując emocje.


Pozostawiając za sobą Cieniste Piaski tryskałem wyśmienitym humorem. Potem jednak miałem problemy z obmyśleniem planu. Słońce prażyło, nocą wymroziło mi stopy, a na dodatek Ian działał mi na nerwy. Chyba nie potrafiłem podróżować w towarzystwie. Nim minęły pełne dwadzieścia cztery godziny marszu (obóz Chanów znajdował się w odległości półtora dnia na południowy wschód od Cienistych Piasków) byłem już naprawdę straszliwie wkurwiony i nieustannie złorzeczyłem wszystkim za ten stan rzeczy odpowiedzialnym.


Lepiej żebym szybko coś wymyślił. Inaczej Chanowie pomogą mi się uspokoić na wieki wieków.



16



Obóz Chanów przypominał nieco Cieniste Piaski: oczywiście znacznie na mniejszą skalę, jednak analogie aż nazbyt rzucały się w oczy nieco abstrakcyjnemu umysłowi Blaine’a. Był to jedyny obiekt wzniesiony ludzką ręką w promieniu wielu mil. Dookoła rozpościerała się napromieniowana, rozpalona pustynia wysysająca życie ze wszystkiego, co jeszcze śmiało w tym post-apokaliptycznym bagnie zachować jego resztki. Sam Garl, tak jak Aradesh, zamieszkiwał w największym (w przypadku obozu Chanów jedynym) domu w okolicy. Co prawda nad domem tym nie unosił się zachęcający zapach pieczonych iguan i opalanych na rożnie psów. Zamiast tego dało się słyszeć przeraźliwe krzyki i jęki torturowanych i brutalnie bitych ludzi. Dookoła siedziby Garla, zamiast pomniejszych domków z otynkowanej białą warstwą izolacyjną, rozstawiono kilka zmaltretowanych namiotów. Tworzące prowizoryczne - acz wyjątkowo dobrze trzymające się na lekkim wietrze – konstrukcje wykonano chyba ze skór braminów. Wyglądały na grube i względnie bezpieczne. Gdzieniegdzie tylko zszywano je równie grubymi nićmi. Całość zaś pokrywała astronomiczna warstwa brudu.


Oczywiście nikt tu nie trudził się wybudowaniem odgradzającego obóz muru. Nie było to potrzebne. Zmierzając w kierunku miejsca przetrzymywania Tandi, Blaine i podążający za nim jak wierny pies Ian, widzieli wbite tu i ówdzie totemy na mocowanych w pustynnym gruncie trzpieniach i długich, przypominających dzidy słupach z emblematami klanu Chanów. Oznaczenie granic terytorium najeźdźców było aż nazbyt wyraźne i nikt, kto w tym zapomnianym przez Boga świecie wciąż reprezentował sobą resztki gatunku homo sapiens, nie mógł mieć wątpliwości, co go czeka za naruszenie tego świętego kręgu. Gdyby jednak sugestia nie była wystarczająca, Chanowie gdzieniegdzie dołączyli pobrzękujące jak kastaniety na wietrze czaszki. Teraz nawet największy pustołeb musiał zrozumieć alegorię i chcąc zachować życie, czym prędzej zawrócić.


Sam emblemat Chanów

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów